Pozycja materiału w rankingach:
Polscy 400-metrowcy – Bocian, Maćkowiak, Haczek i Czubak – mogą zostać mistrzami świata, mimo że dwóch z nich zakończyło już kariery. Jak to możliwe? Wszystko przez prawdopodobną dyskwalifikację amerykańskiej sztafety z MŚ 1999 w Sewilli.
Amerykanie mogą stracić złoty medal wywalczony w sztafecie 4x400 m podczas lekkoatletycznych mistrzostw świata w 1999 r. Zwyciężyli wówczas w czasie 2:56,45, wyprzedzając polską sztafetę o blisko trzy sekundy. Jednak w składzie USA, oprócz m.in. słynnego Michaela Johnsona, był też Antonio Pettigrew, który w maju tego roku przyznał się do zażywania dopingu. Od 1997 r. przez kilka lat wspomagał się hormonem wzrostu oraz erytropoetyną (EPO). Obydwie substancje znajdują się na liście niedozwolonych środków dopingujących. - Uzyskiwałem niesamowite czasy podczas przygotowań do startów – mówił Pettigrew podczas przesłuchania w maju. – Dzięki dopingowi szybciej odzyskiwałem siły.
Artykuły
(173)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(4.84)
Wiek: 22 | Miejscowość: Poznań | Kraj: Polska
O mnie: Student dziennikarstwa na UAM. W W24 w latach 2008-2009, obecnie u konkurencji.
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Autor usunął profil 18.07.2008 00:49
Włoch Riccardo Ricco (Saunier Duval) jest trzecim kolarzem przyłapanym na dopingu w tegorocznym Tour de France - taką informację przekazali organizatorzy wyścigu na starcie 12. etapu w Narbonne.
Takich wiadomości jest coraz więcej w różnego rodzaju serwisach sportowych. Ilu zatem mamy sportowców, którzy mogą się nazwać amatorami nie zażywającymi jakichś specyfików podnoszących ich sprawność. A porównajmy warunki techniczne sportowców sprzed np. 40 lat, czy one też nie zniekształcają dzisiejsze wyniki sportowe? Przykładowo 400 m - bieżnia żużlowa ( jaki zawodnik zdecydowałby się na taka bieżnię), bloki startowe, buty itp. Baron Pierre de Coubertin obróciłby sie w grobie wielokrotnie gdyby zobaczył dzisiejszych sportowców w akcji.
Autor usunął profil 18.07.2008 00:21
Na pewno sztafety, a szczególnie sztafeta 4x400 m ma charakter wyjątkowy. Ale pod jednym warunkiem - że ogląda się to widowisko z pewnego dystansu. Z bliska wygląda to wszystko bardzo niesympatycznie - te naprężone twarze przy starcie, grymasy przed metą, oraz częste padanie z wyczerpania za linią mety - to raj dla osób zboczonych, którzy lubią oglądać takie nienaturalne obrazy postaci ludzkiej.
Adam Baranowski 18.07.2008 00:06
Zawsze biegi 4x400m byly czyms wyjatkowym :) Niesamowite emocje i na dodatek wspanieale wystepy naszych biegaczy :)
Autor usunął profil 18.07.2008 00:02
A może by tak temu dać spokój? Przecież wszyscy wyczynowi sportowi zażywają jakieś specyfiki. Jest tylko sprawa: kto jest szybszy, czy "opiekunowie" sportowca, czy laboratoria zajmujące się wykrywaniem dopingu.Moim zdaniem sport wyczynowy należy potraktować jako poletko doświadczalne na temat możliwości człowieka, a sportowców jako króliki doświadczalne. Skoro sportowcy chcą ( niejednokrotnie za bardzo wielkie pieniądze), to niech się poddają różnym testom w zakresie biomedycyny. Ale biorąc różne specyfiki nie traktujmy sportu jako czegoś o czym marzył baron Pierre de Coubertin. Popatrzmy na to jak wyglądają sportowcy po zakończeniu kariery (przykład boksera Muhammada Ali,ciężarowców bułgarskich, czy w ogóle wszystkich sportowców z dawnego NRD).
Jeżeli zatem ktoś świadomie zażywa różne środki powodujące większą sprawność jego ciała ( albo co najmniej pozwala na manipulacje w tym zakresie innym " fachowcom), to oceną tej osoby ( lub zespołów) pozostawmy w sferze wizualnej,prawa karnego, religii, a nie biochemicznej. Jeżeli idziemy do teatru czy do hali widowiskowej na jakiś topowy zespół muzyczny, to nie analizujemy jakości tego widowiska pod względem tego, czy zażywali jakieś środki uaktywniające czy też nie.Wielu muzyków i aktorów zażywa różne środki pobudzająco-dopingujące, ale nikt ( przynajmniej publicznie) tego nie analizuje. Dlaczego zatem mielibyśmy to robić w stosunku do sportowców, którzy w zasadzie też są pewnego rodzaju aktorami określonego widowiska. Sprawy dopingu można było rozważać do momentu kiedy sportowcy byli amatorami. Dzisiaj na poziomie międzynarodowym takich już nie ma. Zatem jeśli ktoś chce zażywać środki dopingujące, to należy taką sprawę rozpatrywać tylko i wyłącznie w aspekcie prawa karnego, moralnego i religijnego, a więc czy ta osoba dokonała zamachu na swoje życie, czy też nie. Ale to już odrębna sprawa.
W sumie pamiętam ten finał, bo go oglądałem ( oczywiście w telewizji). Nie zauważyłem, żeby coś było nie tak ze strony zawodnika Antonio Pettigrew.A co będzie jak za rok czy dwa do zażywania środków dopingujących przyzna się jakiś polski zawodnik z tej sztafety? Są pewne granice ludzkiej wydolności fizycznej, ale dzisiejsze rekordy na pewno przekraczają je we wszystkich konkurencjach ( nawet w szachach). Dlatego też sprawy różnych przekroczeń przez wyczynowców anleży traktować li tylko w zakresie takim jaki wynika z konkretnych badań przeprowadzonych po zawodach. Wszelkie przyznania się do stosowania różnych środków dopingujących nie popartych odpowiednimi badaniami, dokonanymi wg przepisowych procedur, nie mogą być uznane za wiarogodne. To tak jakby w prawie karnym skazywać na karę każdego, kto się przyzna - a przepis mówi : przyznanie się nie może budzić wątpliwości , czyli jeśli Antonio Pettigrew przyznał się do winy, a badania po zawodach nie wykazały w jego organizmie żadnych niedozwolonych substancji, to należy uznać go albo za osobę nie zrównoważoną psychicznie, która przyznaje się do winy bo jej sie tak podoba, albo jej działania mają na celu zdyskredytowanie trenera lub innych opiekunów tego zawodnika.
Mikołaj Dymek 17.07.2008 15:37
Pamiętam ten finał;) Ale byłem wtedy małolat. Oglądałem go z wypiekami na twarzy. Całe mistrzostwa czekało się wtedy na ten bieg. Należy im się to złoto.
Piotr Adamczyk 16.07.2008 20:20
To na pewno będzie miły prezent dla naszej sztafety, lecz o wiele lepiej smakowałaby wygrana na bieżni niż przyznanie medalu po latach. Mimo wszystko i tak jestem zadowolony;)
Bieg Lwa. I półmaraton w podpoznańskim Tarnowie Podgórnym
(odsłon: +665)