Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

28877 miejsce

Złoto dla polskiej sztafety po dziewięciu latach?

Polscy 400-metrowcy – Bocian, Maćkowiak, Haczek i Czubak – mogą zostać mistrzami świata, mimo że dwóch z nich zakończyło już kariery. Jak to możliwe? Wszystko przez prawdopodobną dyskwalifikację amerykańskiej sztafety z MŚ 1999 w Sewilli.

Wyniki finału 4x400 m na MŚ 1999. Amerykanie wciąż figurują jako zwycięzcy. Niebawem może się to zmienić / Fot. IAAF / screen z www.iaaf.orgAmerykanie mogą stracić złoty medal wywalczony w sztafecie 4x400 m podczas lekkoatletycznych mistrzostw świata w 1999 r. Zwyciężyli wówczas w czasie 2:56,45, wyprzedzając polską sztafetę o blisko trzy sekundy. Jednak w składzie USA, oprócz m.in. słynnego Michaela Johnsona, był też Antonio Pettigrew, który w maju tego roku przyznał się do zażywania dopingu. Od 1997 r. przez kilka lat wspomagał się hormonem wzrostu oraz erytropoetyną (EPO). Obydwie substancje znajdują się na liście niedozwolonych środków dopingujących. - Uzyskiwałem niesamowite czasy podczas przygotowań do startów – mówił Pettigrew podczas przesłuchania w maju. – Dzięki dopingowi szybciej odzyskiwałem siły.

Spalona sztafeta, utracone medale


Na początku czerwca IAAF (Międzynarodowe Stowarzyszenie Federacji Lekkoatletycznych) ogłosiło, że wszelkie wyniki uzyskane przez Pettigrew w okresie, gdy zażywał doping, prawdopodobnie zostaną anulowane. Od 1997 r. Amerykanin nie zdobył żadnego medalu indywidualnie (jego największy sukces to tytuł mistrza świata na 400 m zdobyty dużo wcześniej, w 1991 r.), ale wielokrotnie stawał na podium wielkich imprez wraz z kolegami ze sztafety. I właśnie o to toczy się gra.

Jeśli dyskwalifikacja amerykańskich sprinterów stanie się faktem, tabele 4x400 m na mistrzostwach świata i igrzyskach olimpijskich ulegną znaczącym zmianom. Jak się dowiedzieliśmy, w grę wchodzi nie tylko złoty medal zdobyty przez USA w 1999 r. w Sewilli. – Najprawdopodobniej Polacy dostaną również brąz za mistrzostwa świata w 1997 roku – mówi Wiadomościom24.pl Janusz Rozum z PZLA (Polski Związek Lekkiej Atletyki). W 1997 r. w Atenach polska sztafeta zajęła czwarte miejsce, a zwyciężyli Amerykanie, oczywiście z Pettigrew w składzie. Drudzy wówczas Brytyjczycy od tygodni zaciekle walczą, by przyznano im złoty medal za ten bieg.

Polacy mogą też liczyć na brązowy medal za MŚ 2001 w Edmonton. Na kanadyjskich mistrzostwach było niemal identycznie jak w Atenach: Amerykanie wygrali, a polska sztafeta zajęła czwartą pozycję. Złoty medal zostałby w tej sytuacji przyznany reprezentacji Bahama.

Amerykańska sztafeta biegnie po złoto olimpijskie w Atlancie (1996). Tego medalu IAAF im nie odbierze, ale zdobyte w późniejszych latach - prawdopodobnie tak / Fot. CDC/Dr. Edwin P. Ewing, Jr. / http://fr.wikipedia.org/w/index.php?title=Image:JO_Atlanta_1996_-_Relais_4x400m.jpg / licencja: public domain

Zadecydują w Pekinie


Z medalami z MŚ 1997 i 1999 może być jednak pewien problem. – Mamy przepis, że nie można zmodyfikować żadnych wyników starszych niż osiem lat od chwili, gdy zawodnik się przyznał – tłumaczy dla Wiadomości24.pl Nick Davies, rzecznik IAAF. – Innymi słowy, możemy anulować wszystkie wyniki od 2000 do 2008 roku, ale z wcześniejszymi jest kłopot.

Jak się dowiedzieliśmy, Rada IAAF podejmie decyzję w tej sprawie podczas swojego następnego posiedzenia – w sierpniu, podczas igrzysk w Pekinie. Bardzo prawdopodobne, że jej członkowie postanowią zignorować ów 8-letni limit i anulować wszystkie wyniki Pettigrew, a także sztafet, w których brał udział, od 1997 r. A wówczas – choć w IAAF nikt nie chce tego jeszcze oficjalnie przyznać – anulowany zostanie również rekord świata na 4x400 m (2:54,20), ustanowiony przez Amerykanów w 1998 r. w Uniondale. Jeśli do tego dojdzie, obowiązywać będzie poprzedni rekord, także należący zresztą do reprezentacji USA, z 1993 r. ze Stuttgartu, o 0,09 s gorszy od obecnego.

Jeszcze ciekawiej przedstawia się kwestia igrzysk olimpijskich w Sydney w 2000 r. Już trzy lata temu IAAF próbowało odebrać Amerykanom wywalczony wówczas złoty medal w sztafecie 4x400 m, gdyż udowodniono zażywanie dopingu innemu amerykańskiemu zawodnikowi – był nim Jerome Young. Ponieważ jednak biegł tylko w eliminacjach, a nie w finale, ostatecznie Amerykanom zwrócono medale. Wszystko wskazuje, że trzeba będzie znów je odebrać, tym razem na dobre. Pettigrew, w przeciwieństwie do Younga, występował bowiem w finałowym biegu w Sydney. Mistrzami olimpijskimi za 2000 r. zostaną w takim przypadku Nigeryjczycy. Polska sztafeta, choć liczono na jej dobry występ, nie odegrała w Sydney poważniejszej roli – a to z powodu tajemniczej skrzynki, którą organizatorzy nieopatrznie pozostawili z brzegu toru i o którą przewrócił się biegnący na drugiej zmianie Robert Maćkowiak. Polacy ukończyli wówczas bieg na siódmym miejscu.

Mistrzostwo świata za 1999 rok będzie z pewnością miłym prezentem dla polskiej sztafety, która – niezmiennie prowadzona przez trenera Józefa Lisowskiego – od lat należy do najlepszych na świecie. Przypomnijmy, że w pamiętnym finale w Sewilli biegli w niej: Tomasz Czubak, Robert Maćkowiak, Jacek Bocian i Piotr Haczek. Uzyskali czas 2:58,91 i choć przybiegli na metę jako drudzy, może się okazać, że tak naprawdę byli najlepsi na świecie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 18.07.2008 00:49

Włoch Riccardo Ricco (Saunier Duval) jest trzecim kolarzem przyłapanym na dopingu w tegorocznym Tour de France - taką informację przekazali organizatorzy wyścigu na starcie 12. etapu w Narbonne.
Takich wiadomości jest coraz więcej w różnego rodzaju serwisach sportowych. Ilu zatem mamy sportowców, którzy mogą się nazwać amatorami nie zażywającymi jakichś specyfików podnoszących ich sprawność. A porównajmy warunki techniczne sportowców sprzed np. 40 lat, czy one też nie zniekształcają dzisiejsze wyniki sportowe? Przykładowo 400 m - bieżnia żużlowa ( jaki zawodnik zdecydowałby się na taka bieżnię), bloki startowe, buty itp. Baron Pierre de Coubertin obróciłby sie w grobie wielokrotnie gdyby zobaczył dzisiejszych sportowców w akcji.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 18.07.2008 00:21

Na pewno sztafety, a szczególnie sztafeta 4x400 m ma charakter wyjątkowy. Ale pod jednym warunkiem - że ogląda się to widowisko z pewnego dystansu. Z bliska wygląda to wszystko bardzo niesympatycznie - te naprężone twarze przy starcie, grymasy przed metą, oraz częste padanie z wyczerpania za linią mety - to raj dla osób zboczonych, którzy lubią oglądać takie nienaturalne obrazy postaci ludzkiej.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zawsze biegi 4x400m byly czyms wyjatkowym :) Niesamowite emocje i na dodatek wspanieale wystepy naszych biegaczy :)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 18.07.2008 00:02

A może by tak temu dać spokój? Przecież wszyscy wyczynowi sportowi zażywają jakieś specyfiki. Jest tylko sprawa: kto jest szybszy, czy "opiekunowie" sportowca, czy laboratoria zajmujące się wykrywaniem dopingu.Moim zdaniem sport wyczynowy należy potraktować jako poletko doświadczalne na temat możliwości człowieka, a sportowców jako króliki doświadczalne. Skoro sportowcy chcą ( niejednokrotnie za bardzo wielkie pieniądze), to niech się poddają różnym testom w zakresie biomedycyny. Ale biorąc różne specyfiki nie traktujmy sportu jako czegoś o czym marzył baron Pierre de Coubertin. Popatrzmy na to jak wyglądają sportowcy po zakończeniu kariery (przykład boksera Muhammada Ali,ciężarowców bułgarskich, czy w ogóle wszystkich sportowców z dawnego NRD).
Jeżeli zatem ktoś świadomie zażywa różne środki powodujące większą sprawność jego ciała ( albo co najmniej pozwala na manipulacje w tym zakresie innym " fachowcom), to oceną tej osoby ( lub zespołów) pozostawmy w sferze wizualnej,prawa karnego, religii, a nie biochemicznej. Jeżeli idziemy do teatru czy do hali widowiskowej na jakiś topowy zespół muzyczny, to nie analizujemy jakości tego widowiska pod względem tego, czy zażywali jakieś środki uaktywniające czy też nie.Wielu muzyków i aktorów zażywa różne środki pobudzająco-dopingujące, ale nikt ( przynajmniej publicznie) tego nie analizuje. Dlaczego zatem mielibyśmy to robić w stosunku do sportowców, którzy w zasadzie też są pewnego rodzaju aktorami określonego widowiska. Sprawy dopingu można było rozważać do momentu kiedy sportowcy byli amatorami. Dzisiaj na poziomie międzynarodowym takich już nie ma. Zatem jeśli ktoś chce zażywać środki dopingujące, to należy taką sprawę rozpatrywać tylko i wyłącznie w aspekcie prawa karnego, moralnego i religijnego, a więc czy ta osoba dokonała zamachu na swoje życie, czy też nie. Ale to już odrębna sprawa.
W sumie pamiętam ten finał, bo go oglądałem ( oczywiście w telewizji). Nie zauważyłem, żeby coś było nie tak ze strony zawodnika Antonio Pettigrew.A co będzie jak za rok czy dwa do zażywania środków dopingujących przyzna się jakiś polski zawodnik z tej sztafety? Są pewne granice ludzkiej wydolności fizycznej, ale dzisiejsze rekordy na pewno przekraczają je we wszystkich konkurencjach ( nawet w szachach). Dlatego też sprawy różnych przekroczeń przez wyczynowców anleży traktować li tylko w zakresie takim jaki wynika z konkretnych badań przeprowadzonych po zawodach. Wszelkie przyznania się do stosowania różnych środków dopingujących nie popartych odpowiednimi badaniami, dokonanymi wg przepisowych procedur, nie mogą być uznane za wiarogodne. To tak jakby w prawie karnym skazywać na karę każdego, kto się przyzna - a przepis mówi : przyznanie się nie może budzić wątpliwości , czyli jeśli Antonio Pettigrew przyznał się do winy, a badania po zawodach nie wykazały w jego organizmie żadnych niedozwolonych substancji, to należy uznać go albo za osobę nie zrównoważoną psychicznie, która przyznaje się do winy bo jej sie tak podoba, albo jej działania mają na celu zdyskredytowanie trenera lub innych opiekunów tego zawodnika.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pamiętam ten finał;) Ale byłem wtedy małolat. Oglądałem go z wypiekami na twarzy. Całe mistrzostwa czekało się wtedy na ten bieg. Należy im się to złoto.

Komentarz został ukrytyrozwiń

To na pewno będzie miły prezent dla naszej sztafety, lecz o wiele lepiej smakowałaby wygrana na bieżni niż przyznanie medalu po latach. Mimo wszystko i tak jestem zadowolony;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.