Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

3933 miejsce

Złoty strzał

Dzieci z dobrych domów. Chwila zapomnienia. Nagle dostają skrzydeł, których do tej pory im brakowało. Wznoszą się w powietrze, gdzie brak zmartwień i problemów. Świat staje się przyjemniejszy. Też byś tak chciał?

Jak co dzień wyruszają do szkoły, idą po oceny, którymi mogliby chwalić się ich rodzice. Czasami przerastają ich niby to banalne problemy, z którymi nie mają gdzie pójść. Często bywają ambitni, miewają cel w życiu. Pragną mieć jak najlepsze wyniki w nauce, chcą studiować i świetnie zaliczyć sesje, by w końcu uniezależnić się i odmienić swoją egzystencję. Nade wszystko kochają wolność, której tak często im brak. Na pierwszy rzut oka to normalna, grzeczna młodzież.

Pierwszy odlot, to coś, czego nie zapomną do końca życia. Błogi stan nieświadomości, wyostrzone zmysły, opóźnienie czasowe. To wszystko staję się prostą i łatwą do osiągnięcia przyjemnością. Wreszcie czują, że nie są sami. Mają kogoś, kto w tym im pomaga. Ich pierwszą miłością jest „Marysia” (właśc. Marihuana). Dzięki niej czują się swobodni i bezpieczni. Stają się w końcu wolni, mają siłę pracować, uczyć się. To jednak miłość chwilowa…

Razem ze znajomymi zaczynają próbować już nie tylko marihuany, która relaksuje. Spotykają się na łonie natury i tak jak niegdyś hippisi, tak i oni próbują halucynogenów. Strach, pot… Boją się. Jednak chęć nowych doświadczeń, nowego rodzaju odlotu jest dla nich ważniejsza. Ważne, że są razem, wśród braci i sióstr, którym ufają. Zaczynają od "świętych" grzybów, które można znaleźć w prawie każdym lesie, kompotu przygotowanego z niebieskich maków czy kultowym dla hippisów LSD (kwas). Wg. nich dzięki narkotykom halucynogennym można się
wspaniale bawić, flirtować z uczuciami, emocjami, toczyć gry na poziomie podświadomości, ale przede wszystkim poznać siebie. Większość z nich twierdzi, że kontrolują sytuację, nie są uzależnieni. Czy to jednak prawda?

Zwiększają dawki. Nikt, oprócz nich tego nie zauważa. Przerzucają się na amfetaminę, zaczynają kraść, chcą większego kieszonkowego. Chudzi, z matową cerą. Część z nich świetnie uczy się w szkole - oni teoretycznie mają problem z głowy. Nikt nie będzie sprawdzał, co robią poza szkołą, gdy ich nie ma w domu. Bliscy zainteresują się może dopiero w tedy, gdy będzie za późno…

W końcu następuje chwila, gdy czas na „złoty strzał”. Czują, że to już koniec. Nie mają miejsca, w które mogliby sobie dać w żyłę. Stracili wszystko, co mieli, a detoks uważają za długą drogę do Hadesu. Kupują śmiertelną dawkę heroiny i w samotnym miejscu oddają „złoty strzał”. Kończą z ćpaniem, a za razem ze sobą. A gdy znajdą ich ciało, napiszą o nich w gazecie. Ich rodzinę wytkną palcami - „O! To Ci ćpuni. Nie umieli wychować gnoja. Ja to bym takiemu dopiero dał…”. Są jednak też tacy, którzy wezmą się za siebie w odpowiednim momencie. Pójdą na detoks … Może przestaną brać dopiero na 3 czy 5 i zaczną drugie życie. Pytanie… Czy wszyscy przeżyją bez pomocy innych?


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

"Wszystko jest dla ludzi. Nadmiar wódki chociażby też może zabić, tak jak czekolada i ser żółty." Jeśli chodzi o uzależnienie od czegokolwiek - alkoholu, papierosów, narkotyków - to nie kwestia nadmiaru czy niedomiaru. Są osoby, które próbują wszystkiego i się nie uzależnią są też takie, które stają się niewolnikami określonych substancji. Ps.Czytając ten artykuł dowiedziałam się gdzie można dostać koksy.

Komentarz został ukrytyrozwiń
re
  • re
  • 29.04.2011 09:46

.Powielanie schematów i traktowanie w sposób literalny złożonego problemu-"uzależnienie",może przynieść więcej szkody niż pożytku.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Odnośnie marihuany... Żeby uzyskać stan nieświadomości trzeba spalić baaaaardzo dużo. To raz. Dwa - długotrwałe palenie marihuany w nadmiernych ilościach prowadzić może do stanów paranoidalnych, więc nie zawsze jej palacz czuje się "swobodny i bezpieczny". Trzy - "stają się wolni, mają siłę pracować, uczyć się" - nie wydaje mi się. Po zapaleniu marihuany nie ma się ochoty na pracę, że o nauce nie wspomnę. W pierwszej "fazie" (do 20 min. po spaleniu ok. 1 grama) ma się ochotę zrobić wszystko na raz, przenieść górę i takie tam... Wejście "fazy" drugiej oznacza spowolnienie ciała i umysłu i wszystkiego się odechciewa. W kolejnej, trzeciej z kolei "fazie", człowiek staje się po prostu głody. Jedzenie obniża jednak "banię".

Tak na marginesie :) ze względów zdrowotnych palenie marihuany w odpowiednich ilościach i w odpowiednich odstępach czasu jest wysoce wskazane, szczególnie zaś dla osób starszych wiekiem.

Za artykuł 4* z minusem ;) Za dużo emocji, za mało faktów. I doświadczenia chyba brak ;) Ale to lepiej.

P.S. Znam ludzi, którzy próbowali wszystkich niemal narkotyków, tak twardych, jak i miękkich. Nigdy nie kradli, nikogo nie zabili, zajmują niekiedy poważne stanowiska w poważnych firmach, studiują, wychowują dzieci, itepe, itede... Wszystko jest dla ludzi. Nadmiar wódki chociażby też może zabić, tak jak czekolada i ser żółty.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.