Facebook Google+ Twitter

Złowić piłkarski talent - lepiej późno niż wcale

Polski Związek Piłki Nożnej zaczyna chyba wyciągać wnioski z niedawnej jeszcze przeszłości, kiedy to koło nosa przeszło nam kilka piłkarskich talentów. Dziś trener reprezentacji U-17 szuka za granicą zawodników z polskimi korzeniami.

A mogło być tak pięknie...

Miroslav Klose wybrał grę dla Niemców, chociaż urodził się w Polsce. Fot. Grzegorz Gałasiński Dziennik ŁódzkiLukas Podolski, Miroslav Klose, Piotr Trochowski, Lukas Sinkiewicz - o ile ci ostatni nie wypłynęli jeszcze na otwarte może futbolu, to dwa pierwsze nazwiska z łatwością kojarzone są przez przeciętnego kibica w Polsce. Podolski ma zaledwie 21 lat, a już osiągnął w profesjonalnej piłce wiele. Młody napastnik od obecnego sezonu występuje w barwach jednego z najbardziej utytułowanych klubów świata - Bayernu Monachium. Co więcej, był w ekipie Juergena Klinsmanna na niemieckim mundialu i znacznie przyczynił się do zdobycia przez nią brązowego medalu na tym turnieju. Jeszcze kilka lat temu Podolski, którego miastem rodzinnym są Gliwice, zastanawiał się, w której reprezentacji ma grać. Dziś nie ma już wątpliwości, choć publicznie nie wstydzi się polskich korzeni. Miroslav Klose od lat zaznacza, że jest Niemcem, ale nie zmienia to faktu, że urodził się w Opolu. Piotr Trochowski i Lukas Sinkiewicz zdążyli już zadebiutować w pierwszej drużynie Niemiec, choć mają odpowiednio 22 i 21 lat. Zawodnicy ci, których miejscami urodzenia są polskie miasta Tczew i Tychy, do niedawna byli przekonani, w jakich barwach narodowych będą występować. Dziś nie mają już tego problemu. A wszystko przez gapiostwo i spóźniony zapał naszych władz związkowych.

Kujmy żelazo póki gorące

Wychodzi jednak na to, że te wszystkie wydarzenia były sporą nauczką dla działaczy i trenerów. W dzisiejszej Gazecie Wyborczej możemy przeczytać, że PZPN szuka za granicą chłopców, którzy mają polskie korzenie. Martin Zakrzewski, Lukas Olbrich, Alan Stulin i David Blacha występują na co dzień w czołowych klubach niemieckich. Zdecydowani jednak są biegać po boisku w koszulce z orzełkiem na piersi, co dogłębnie wykorzystać chcą ludzie odpowiedzialni za dobór zawodników do reprezentacji U-17, prowadzonej przez Michała Globisza. Ponadto, wysłano zaproszenia do innych dwunastu młodych piłkarzy.

Pamiętajmy, że zawodnik, który wystąpi w oficjalnym pojedynku kadry danego kraju, nie będzie mógł zmienić decyzji w wieku juniorskim. Po przekroczeniu pewnej bariery wiekowej, będzie mógł jednak wybrać, w której drużynie narodowej grać w dorosłym futbolu. Kujmy więc żelazo póki gorące. Wszak straciliśmy już wiele piłkarskich talentów, które przepadły bezpowrotnie głównie z winy naszych działaczy. Teraz nadarza się szansa rehabilitacji, którą, miejmy nadzieję, wykorzystają ludzie odpowiedzialni za selekcję i przekonanie zawodników. Cóż, lepiej późno niż wcale.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 28.06.2009 21:53

Tak tak tekst ciekawy , ale bardzo poruszający.
Czy to dobre prosząc się ludzi czy dla nas będą grać ?? To powinna być inicjatywa piłkarza , sam gram w piłkę marzę o grze dla Polski , gram w klubie od 6 lat i na naszym meczu nigdy nie było obserwatora pewnie dlatego że to mała miejscowośc a zaskoczę Was tym że zajęliśmy IV miejsce w tabeli i choćby ja miałem 25 bramek na 12 meczy. Dostałem wezwanie na selekcję w Poloni Warszawa ( młoda ekstraklasa ) ale nie pojechałem <kontuzja mięśnia czterogłowego > byłem wściekły bo bym się stąd wyrwał !!

Więc ludzie nie szukajcie talentów poza granicami tylko w Polsce !!

Komentarz został ukrytyrozwiń

A mi się to wszystko nie podoba i tyle! Bo mam wrażenie, że powoli dochodzimy do paranoicznej sytuacji, w której to działaczom będzie bardziej zależeć na czyjejś narodowości niż samym zainteresowanym. Sorki bardzo ale to sam piłkarz powinien zabiegać o obywatelstwo i możliwość gry w reprezentacji, którą uważa za swoją. To od niego powinna wypływać inicjatywa i to on powinien czuć się Polakiem i robić wszystko by grać dla naszej kadry. Mam wrażenie, że teraz na naszych oczach odbywa się swego rodzaju licytacja. Nie liczy się do jakiego kraju bardziej przywiązany jest piłkarz, a to która reprezentacja więcej zaoferuje. Oczywiście odnosi się to tylko do przypadków piłkarzy, którzy mają przodków z różnych krajów. Federacja ze swojej strony powinna jedynie umożliwić taką możliwość i wyrazić zainteresowanie. A nie poszukiwać chłopaków za granicą. Zresztą w większości przypadków jest tak, że ktoś tylko się w Polsce urodził. I poza geograficznym aspektem nie ma tu nic więcej! Reprezentantom szukającym korzyści płynących z gry w kadrze i działaczom, którzy ten proceder rozwijają mówię stanowcze NIE!
A tekst oczywiście ciekawy;) "+"

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.