Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

7923 miejsce

Zmarł Andrzej Butruk znany z programu "KOC"

3 kwietnia zmarł Andrzej Butruk znany choćby z Komicznego Odcinka Cyklicznego, czyli popularnego KOC-a.

Andrzej Butruk miał niesamowity głos, znany przede wszystkim z Komicznego Odcinka Cyklicznego, który współtworzył ze Sławomirem Szcześniakiem, Grzegorzem Wasowskim i Lucyną Malec. KOC był jednym z najlepszych polskich programów satyrycznych w latach 90. ubiegłego stulecia. Humor, który był prezentowany w tym programie był wyjątkowo inteligentny i bazujący czasem na naprawdę delikatnych skojarzeniach. Oglądając ten program, nasuwało się pewne podobieństwo do legendarnej grupy Monty Pythona, jednak twórcy KOC-a byli oryginalni i nie do podrobienia.

Jak zwykle w takich sytuacjach, śmierć zjawiła się w złym momencie. Przecięła linię życia Andrzeja Butruka przed czterdziestymi siódmymi urodzinami. Znakiem rozpoznawczym Andrzeja Butruka był jego niesamowity basowy głos. Można było usłyszeć go w piosenkach T-Raperów znad Wisły, Dyskoteki Szarego Człowieka (DySzCz). Inną jego wspaniałą rolą w KOC-u była rola poety, czytającego niezapomniane "Strofy z Sofy".



Andrzej Butruk ukończył warszawską PWST, przez niemal 10 lat występował na deskach warszawskiego Teatru Studio. Wystąpił też kilku epizodycznych rolach, jak na przykład redaktora Woźnicy w filmie "Chłopaki nie płaczą", oraz małe role w serialach "Klan" i "M jak miłość".

W tak trudnych chwilach, łączmy się w bólu z rodziną i bliskimi Pana Andrzeja, jednocześnie mają świadomość, jak wielkiej radości dostarczał nam przez wiele lat.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (8):

Sortuj komentarze:

Gosia
  • Gosia
  • 15.04.2011 17:13

Zegnaj, Andrzejku, strasznie mi przykro, że nie spotkamy się już ani przy ognisku ani przy zadnej innej okazji... Byłeś fantastycznym facetem i dobrym człowiekiem i szkoda, że nie wszystko ułożyło Ci się tak, jakbyś chciał. Do zobaczenia kiedyś!

Komentarz został ukrytyrozwiń
aga1982
  • aga1982
  • 10.04.2011 05:38

:(((((( będzie nam Pana bardzo brakowało, Panie Andrzeju. Jeśli gdzieś Pan teraz jest to na pewno w doborowym towarzystwie.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Magda Gębka
  • Magda Gębka
  • 07.04.2011 11:01

Ostatni odcinek przebył samotnie jak każdy, kto wyprzedza peleton. W ciszy dobiegł do końca, człowiek o ogromnej skromności i wrażliwości, humorem kwitujący niekoniecznie zabawną rzeczywistość, bawił wszystkich choć dla niego życie nie zawsze było zabawne.
„Panie, dobrze czyń dobrym
i ludziom prawego serca” PS125
Niech odpoczywa w spokoju

Komentarz został ukrytyrozwiń
Magda Gębka
  • Magda Gębka
  • 07.04.2011 10:59

Ostatni odcinek przebył samotnie jak każdy, kto wyprzedza peleton. W ciszy dobiegł do końca, człowiek o ogromnej skromności i wrażliwości, humorem kwitujący niekoniecznie zabawną rzeczywistość, bawił wszystkich choć dla niego życie nie zawsze było zabawne.
„Panie, dobrze czyń dobrym
i ludziom prawego serca” PS125
Niech odpoczywa w spokoju

Komentarz został ukrytyrozwiń
Mateusz Mroz
  • Mateusz Mroz
  • 07.04.2011 07:58

Jędrusiu,
pamiętasz? Nasza znajomość zaczęła się dość nieoczekiwanie na początku 1997 roku. Przyjechałeś na Pawińskiego do RTL 7 jako zastępstwo naszego lektora promo. Następnego dnia mieliśmy pojechać do Luxemburga na nasze co dwutygodniowe nagrania. Do tej pory kojarzyłem Twój głos i Ciebie ze skeczów radiowych z Twoim jak się później okazało teściem – Andrzejem Zaorskim oraz z telewizyjnego KOC-a. I pojechaliśmy, dosłownie i w przenośni. Okazałeś się najlepszym GŁOSEM (takim wielkoliterowym), potrafiłeś z tych małych nieistotnych w sumie form telewizyjnych zrobić bardzo ważny element, który dzięki Tobie był wyróżnikiem tej nowej wtedy stacji. Ale to nie było najważniejsze. Okazałeś się również najlepszym Kompanem, a później i Przyjacielem. Zawsze będę pamiętał nasze luxembourg’skie eskapady, wieczory przesiadywane z naszą polsko-frankońską ekipą w Chi-Chi przy niezliczonych karafkach z Margheritą i porcjach burrito, a później kończenie wieczoru w hotelowym barze. Jesteś dla mnie, bo przyjaciele zostają, nie odchodzą, również człowiekiem wielkiej delikatności i miłości jaką darzysz swoich najbliższych, a szczególnie Twoich synów. Jestem bezpośrednim świadkiem Twojej radości po urodzeniu Jasia, prosto ze szpitala wsiedliśmy po raz kolejny w samolot i polecieliśmy do Luxa, jak go wtedy nazywaliśmy. Nie mówiłeś wtedy o nikim innym tylko o Oli i Jasiu. Tak samo podzieliłeś się swoją radością kilka lat później po urodzeniu Frania. Kiedy odchodziłem z RTL-u, moją działkę przejął mój inny przyjaciel, Tomek Kruszewski – Krusz, pierwowzór głównej postaci serialu Oficer. I on też poznał się na Tobie. Dwa wspólne wyjazdy we trójkę do Luxa, a później już spotkania na gruncie prywatnym. I znowu masa wspomnień, anegdot, śmiechu, dzielenia się swoimi problemami. Nie mogę nie wspomnieć historii Waszego pierwszego wyjazdu beze mnie, tego telefonu późnym wieczorem z lotniska we Frankfurcie: „… Mateusz, poszliśmy na piwo do barku, a potem Krusz polazł po sklepach wolnocłowych i odleciał nasz samolot do Luxa, ostatni dzisiaj. Coś tam mówili przez głośniki Mr Butruk i Mr Kruszewski, ale nie wiedzieliśmy o co chodzi. Pogadaj z tą babką z Lufthansy bo nic nie rozumie i nie chce nam pomóc”.
Ale udało mi się przekonać panią, że to ich wina, że nie zgarnęli Was z samolotu do samolotu i załatwić Wam nocleg i przelot z samego rana. I śmialiśmy się potem z całej sytuacji jeszcze wielokrotnie. Teraz już nie doczekam się telefonu z Frankfurtu od Was obu. Tomek wyprzedził Ciebie o kilka lat. Myślę, że teraz lecicie razem do Luxemburga, dusząc się ze śmiechu po wkręceniu mnie przed stewardessą za zrobienie numeru z Klubem Wiewiórka i żadne pracownice linii lotniczych Was nie zatrzymają. Mam jedynie lekki żal do Ciebie, dwa tygodnie temu rozmawialiśmy w szpitalu o wspólnych wakacjach, nawet krótkich z naszymi synami. Ty jednak wybrałeś towarzystwo Krusza, wymigałeś się z tego, trudno pojadę sam. Ale kiedyś się do Was dołączę i wtedy znowu pokażemy na co nas stać.
Do zobaczenia Jędrusiu,
Mateusz

Komentarz został ukrytyrozwiń
konrad
  • konrad
  • 07.04.2011 01:33

Akurat Andrzej mial 47 lat.... a nie 41
Szkoda faceta

Komentarz został ukrytyrozwiń
Inge Miedniczny
  • Inge Miedniczny
  • 06.04.2011 23:01

Kurcze, szkoda. Brak slow :(

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wielki żal, miał zaledwie 47 lat [*]

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.