Facebook Google+ Twitter

Zmarł przyjaciel ks. Jerzego Popiełuszki i studentów UKSW

Odszedł do wieczności ks. prof. dr hab. Antoni Lewek, wielki patriota i wykładowca, kontynuator działalności ks. Jerzego Popiełuszki, przewodnik przy jego grobie, założyciel Instytutu Edukacji Medialnej i Dziennikarstwa na UKSW.

 / Fot. Magdalena KowalewskaKs. prof. Antoni Lewek zawsze kochał swoje rodzinne strony i z sentymentem o nich mówił. Pochodził z Ostrowa Wielkopolskiego. Od 35 lat mieszkał na warszawskim Żoliborzu. Był człowiekiem, który poświęcił się pracy naukowej. Zawsze czuł się młody wśród studentów. Dowartościowywał ich każdego dnia i wychował jak swoje dzieci. A przede wszystkim uczył życia. - Tego nie znajdziecie w skrypcie - ciągle powtarzał. W tym roku obchodziłby 70. urodziny.

Był człowiekiem szczerym i niezwykle pogodnym. A nade wszystko bardzo radosnym księdzem i życzliwym wykładowcą. Wyróżniał się niezwykłą skromnością.

To ks. prof. Antoni Lewek podjął decyzję w pamiętnym dla Polaków 1984 roku, gdy zamordowano ks. Jerzego Popiełuszkę, aby kontynuować jego pracę. Przejął wszystkie obowiązki ks. Jerzego. Narażając swoje życie, wygłosił w całej Polsce i poza jej granicami ponad 200 kazań dotyczących osoby ks. Jerzego Popiełuszki. - Wiedziałem, że sprawie księdza Jerzego trzeba służyć. Tu chodziło o wielką sprawę dla Kościoła i Ojczyzny - opowiadał mi podczas udzielanego wywiadu w jego przytulnym, pełnym książek mieszkaniu. "Sumienie kazało mi zaangażować się w kontynuacje dzieła ks. Jerzego" - dodał.

Widywałam go w każdą środę. Przez półtorej godziny słucham jego wykładu. Studenci zawsze darzyli go niezwykłą sympatią oraz uznaniem. Przede wszystkim ks. prof. Antoni Lewek uczył nas życia i dobrego wychowania. Dopiero później stawiał na wiedzę z zakresu kościoła, polityki i mediów. Był autorytetem i przykładem do naśladowania dla wielu wykładowców i studentów.

Nasze ostatnie spotkanie trwało dwie godziny. Lubił rozmawiać i lubił ludzi. Jego pogodny oraz ciepły wyraz twarzy, serdeczne spojrzenie i przyjazny uścisk dłoni sprawiały, że człowiek od razu promieniował. Pomimo różnicy wieku i wielu ważnych stanowisk, które zajmował, był po prostu dla mnie i dla innych studentów wspaniałym przyjacielem. Ks. Antoni pragnął zawsze dobra drugiej osoby. Emanowała od niego zwyczajna ludzka życzliwość. A może właśnie nadzwyczajna?

Interesował się tym, czym zajmował się na co dzień, pracą. Ks. prof. Antoni Lewek opowiadał: - Gdy ukazywała się książka kto, jest kim w kościele katolickim, napisałem tam odnośnie zainteresowań po prostu szczerze. Hobby: muzyka polifoniczna i praca.

Pisanie i jeszcze raz pisanie to była jego pasja. Jest autorem wielu książek, przede wszystkim dotyczących ks. Jerzego Popiełuszki. Był wielkim znawcą błogosławionego męczennika ks. Jerzego Popiełuszki. Wydał wiele publikacji na jego temat.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

Wujek Lewek, tak o Nim mówiliśmy na IEMiDzie, pozostanie zawsze w naszej pamięci.

Komentarz został ukrytyrozwiń
matthias
  • matthias
  • 29.08.2010 20:35

Bardzo dobry artykuł. Bije z niego ciepło. Mnie również śmierc ks. prof. Lewka zaskoczyła i zasmuciła. Nie wyglądał na tak poważnie chorego. Zresztą tak, jak napisano w artykule, był okazem zdrowia. Bywał w Ostrowie Wielkopolskim, nie znałem go osobiście. Gdy przyjeżdżał do Ostrowa do rodziny, uczestniczył w mszy rezurekcyjnej w święta wielkanocne, gdzie zawsze był przedstawiany przez naszego proboszcza. Tam u góry już nie ma ani chorób ani cierpienia. Niech spoczywa w pokoju.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Chociaż nie znałam księdza Lewka osobiście to Jego nagła śmierć bardzo głęboko mnie zasmuciła...Będę pamiętała o Nim w swoich modlitwach [*][*][*]

Komentarz został ukrytyrozwiń

ach i jeszcze taka myśl...po operacji czuł się dobrze :/ Zmarł po komplikacjach, które potem nastąpiły :( Ale nie cierpiał za długo.
w tym miejscu apel do studentów abyście przybyli na pogrzeb Księdza Profesora w piątek o 12 w kościele św. Stanisława Kostki na warszawskim Żoliborzu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

[*][*][*]
to wielka strata szczególnie dla studentów IEMIDu...Już nikt nam nie opowie o ks. Jerzym, już nie dostaniemy książek jego autorstwa :/
Co prawda sama nie miałam z nim już zajęć, ale zawsze można było się do niego zwrócić z prośbą. Osobiście zawdzięczam mu wiele - przede wszystkim to, że studiuję jeszcze na UKSW...Będziemy pamiętać Księże Profesorze [*]

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.