Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

11623 miejsce

Zmarnowany "Pierwszy kontrakt" Jacka Wista

Temat Legii Cudzoziemskiej budzi zrozumiałe zainteresowanie chłopców w różnym wieku. Tym bardziej, jeśli relacja pochodzi, że tak powiem z pierwszych ust, czyli od żołnierza tejże formacji. Gdy więc pojawiła się możliwość zdobycia książki Jacka Wista "Pierwszy kontrakt", zrobiłem wszystko, by ją mieć. Chciałem, no to mam...

Okładkę książki Jacka Wista projektował Robert Kleeman. / Fot. materiały reklamowePozycja wydawnicza Apolonii Dream to wspomnienia autora z jego pierwszego, trwającego pięć lat pobytu i służby w tej elitarnej i nieco tajemniczej formacji, jaką jest Legia Cudzoziemska. Jacek Wist, po odbyciu dwuletniej służby w polskim wojsku, zafascynowany armią i możliwościami, które daje ona młodym chłopcom - mężczyznom, przekonany o swoich umiejętnościach, zwłaszcza strzeleckich (kałasznikow, jak wyznaje, stał się jego kolegą), postanawia związać swą przyszłość z Legią Cudzoziemską. Pomyślnie przechodzi wszelkie testy, zalicza kolejne etapy selekcji i w ten sposób spełnia swoje marzenia. Za cenę zmiany rodowego nazwiska, a także, jak się poźniej okazało, swoistej banicji i niemożności powrotu do Polski, gdzie był poszukiwany listem gończym i groziła mu kara 5 lat więzienia. Jest jednak szczęśliwy, z pasją realizuje zadania stawiane przed nim przez dowództwo jednostki.

Opowieść Jacka Wista "Pierwszy kontrakt" w dość plastyczny i - co ważniejsze - wiarygodny sposób przedstawia działalność tej jednostki. Żołnierze Legii Cudzoziemskiej podczas przerwy w dniu defilady na Polach Elizejskich z okazji Święta Narodowego Francji . Umundurowanie posiada charakterystyczne czerwone naramienniki oraz białe kepi. Uzbrojenie – karabin FAMAS. / Fot. http://pl.wikipedia.org/wiki/Legia_CudzoziemskaMordercze ćwiczenia, owe podciągania się na drążku, wielokilometrowe biegi, pompki, skoki na główkę do ... zamarzającego jeziora, marsze w upale dochodzącym do 63 stopni w cieniu robią wrażenie i wzbudzają szacunek dla uczestników tychże. Szokują naturalistyczne opisy metod szkoleń stosowanych w LC: "Pozwalano sobie na wiele rzeczy, dochodziło do rękoczynów i psychicznego znęcania się" - pisze Wist. Najgorzej mieli maruderzy opóźniający tempo marszu, ich "kopniaki i popychania posuwały do przodu". A jeśli kogoś nie dało się szybko złamać, jak to było z kapralem Smetem, dawano mu "kopniaka prosto w zęby". Wiadomo: "Maszeruj albo zdychaj" - podstawowa zasada w tej szkole życia i przetrwania. Nasz bohater - narrator doskonale sprawdza się we wszystkim, co przynosi mu służba w 4. Regimencie Cudzoziemskim, a następnie w 2. Cudzoziemskim Regimencie Powietrzno - Desantowym, z którym pełni misje w Dżibuti, Somalii, Republice Środkowoafrykańskiej i Kongo (ta ostatnia była szczególnie tajna). Awansuje i robi zasłużoną karierę w Legii Cudzoziemskiej.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (42):

Sortuj komentarze:

Bardzo dobra recenzja. Pan Krzysztof mimo wytknięcia błędów, nie zniechęca do lektury i dobrze. Myślę, że ten tekst przysłuży się również Panu Jackowi, który przecież nie miał ambicji tworzenia dzieła literackiego, które trafi do kanonu lektur szkolnych, lecz chciał spisać interesującą historię swojej służby. Panu Jackowi życzę sukcesów i lepszego wydawcy, a Panu Krzysztofowi dziękuję za sumienną recenzję :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Piotrze, ja nie wiewiórka ani nawet nie ruda i wcale nie umykam. Mówię tylko o tym, czego niektórzy nie zauważają :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Ewo, Pani to tak jak wiewiórka, wymsknie się z każdej sytuacji. Ja może nie chcę odruchowo ciągnąć tego tematu z uwagi na osobiste sprawy związane z Legią Cudzoziemską i tym pochodnymi. Chociaż wszystko ma swoje plusy i minusy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Recenzja zwraca uwagę na prawdziwy problem, jakim jest byle jaka korekta i redakcja. Coraz częściej spotykam się z tym nawet w książkach renomowanych wydawców. Koszmarne błędy pojawiają się w pozycjach tłumaczonych z języków obcych - przede wszystkim kalki językowe, których korektor nie ma prawa przepuścić.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 01.12.2009 15:03

Recenzja swietna, albowiem wskazuje zarowno plusy jak i minusy książki, i chcialabym spotykac tylko takie recenzje.
Dzieki niej oraz dzieki burzy pod, na pewno ksiazke przeczytam.
Ale dziwi mnie ta burza, gdyz w komentarzu Marka Różyckiego jr. nie dopatrzylam sie niczego, co moglo spowodowac tak nerwowe reakcje. Byc moze Pan Marek nieopatrznie (nieprzemyslanie) odniosl sie do samego autora ksiazki, ale moim zdaniem mial na mysli kazdego poetncjalnego tworce, by ten zobaczyl, co moze sie stac z jego praca, jesli wydawnictwo zawiedzie.
Wniosek: tylko nieliczni potrafia dyskutowac bez czepiania sie slowek i bez stosowania wycieczek interpersonalnych (np. obie panie Ewy, pani Ania, pani Beata).
Uczmy sie od nich!
Pozdrawiam wszystkich dyskutantow.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 01.12.2009 13:19

Najpozniej za dwa tygodnie bede mogl przeczytac ksiazke naszego kolegi.

Nie wiem, czy będzie mi się podobać.

Wiem natomiast, ze autor nie ma lobby, które pomogło niejakiemu Coelho wylansować to tam, jak mu to było....aha "Alchemik" :))) Swietna ksiazka! Pod warunkiem, ze czytelnik dysponuje IQ z lewej strony liczby 100...

Domyślam się, ze to opowieść, mniej lub więcej, autobiograficzna. A ta biografia jest z pewnością nietuzinkowa. Ilu z nas może pochwalić się wiedza na temat Légion étrangere???

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Piotrze, a jeśli ta książka stanie się poczytna właśnie dzięki autorowi tej recenzji? Spójrzmy jakie zainteresowanie wzbudza już teraz.

Komentarz został ukrytyrozwiń

A ja powiem, ze podziwiam cierpliwość i takt Jacka Adama. Zadał konkretne i proste pytania, w zamian otrzymał dość dwuznaczne, delikatnie powiem, wywody.

Zastanawiam się, czy stawianie znaku równości pomiędzy czasownikiem w trybie niedokonanym (czytać) i dokonanym (przeczytać) można określić pewnymi deficytami w percepcji, indolencją czy raczej ignorancją.

Kontynuując wyjaśnianie, dlaczego tylko odpowiedź "PRZECZYTAŁEM" daje prawo do krytykowania czyjejś książki i udzielania rad Autorowi, obraziłabym inteligentnych Użytkowników W24.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zgadzam się z Panem Piotrem...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jestem w sprzeczności z recenzentem. Najlepszym recenzentem jest "życie". Jak poczuje się recenzent kiedy książka stanie się poczytna ? Jak stanie się dobrym bestsellerem ? Wszystko zależy od poziomu odbiorców. Język natomiast ulega ewolucji i wyrażenia będące kiedyś nie do przyjęcia, stają się użyteczne. "Pantha Rei."

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.