Facebook Google+ Twitter

Zmarnowany talent

Miał wszystko, czego potrzeba do szczęścia - kochającą żonę, wspaniałe dzieci i wręcz nadprzyrodzoną zdolność do pochłaniania wiedzy. Pewnego dnia coś w nim pękło. Załamał się. Nie wiedział komu ufać, komu nie. Zaczął pić.

Oto "Stefan" - wrak człowieka, który sam sobie i zatroskanej żonie zgotował taki los. / Fot. Kama BrodaStefan, bo o nim mowa, urodził się na wsi. Był czwartym dzieckiem swoich rodziców. Nie powodziło im się za dobrze i dlatego postanowili oddać małego Stefka jego wujkom na wychowanie. Mimo że był to mały chłopiec, pamięta częste nieporozumienia w domu. U „wujków” było mu dobrze. Miał wszystko, co tylko chciał, a przede wszystkim otoczony był ogromną miłością, jakiej nigdy nie zaznał w domu rodzinnym. Odwiedzał rodziców i rodzeństwo, ale między nimi nigdy nie było szczególnej więzi. Wyobraźcie sobie, jak się czuł, kiedy przychodził do rodzinnego domu i widział siostrę, na kolanach mamy, głęboko w nią wtuloną. Jego nigdy nie przytulała, jemu nigdy nie powiedziała: „kocham cię synku". Nigdy nie czuł jej obecności. Dzięki „wujkom” zdobył wykształcenie i wyrósł na przystojnego, rosłego mężczyznę.

Pewnego dnia podczas jednej z dyskotek w remizie strażackiej, poznał przepiękną dziewczynę. Od razu przypadli sobie do gustu. Po trzech latach znajomości pobrali się. Przez dwa lata żyło im się wspaniale - „Stefan był opiekuńczy, czuły, troskliwy. Był taki mój." - opowiada Julia, jego żona. Aż pojawiło się dziecko - śliczna dziewczynka. Miała na imię Marysia. Prawdopodobnie Stefan był zazdrosny o córkę, którą kochał nad życie. Julia dziwiła się temu, ponieważ starała się poświęcać mu dość dużo czasu, ale . . . No właśnie, pojawiło się "ale". Stefan najpierw jednego dnia nie wrócił do domu na noc, później kolejnego i kolejnego. Wpadł w złe towarzystwo. Zaczął pić. Julia nie mogła tego znieść. Chciała zabrać Marysie i uciec, ale Stefan za każdym razem obiecywał, że był to ostami raz, że więcej się to nie powtórzy. Po kilku latach uspokoił się trochę, jednak nie na długo. Kiedy pojawiło się drugie dziecko - mały mężczyzna - Jacek, w Stefanie znów coś pękło. I horror powrócił. Kiedy Julia zapisała go do AA, zrobił jej awanturę i po raz pierwszy uderzył. Tłumaczyła sobie i dzieciom, że coś mu w pracy nie wyszło, że miał zły dzień. Jednak to się powtarzało. Julia wytrzymała ze Stefanem 40 lat. Przez 20 lat żyła w stresie o siebie i dzieci. Czemu nie uciekła? Czemu nie powiedziała nie? Kiedy ją o to pytam .. . milczy. Nie chce o tym mówić.

Dzieci dorosły, założyły swoje rodziny, a Julia została sama ze swoim kłopotem. Już jej się wydawało, że wszystko będzie dobrze, że Stefan choć na stare lata zmienił się, jednak nie cieszyła się długo.
Pewnego pięknego kwietniowego dnia 1999 roku Stefan pojechał na działkę dla relaksu, troszkę popracować w ogródku. Kiedy wiedział, że Julia nie przyjedzie, położył się w hamaku, na słońcu i delektował się . . . piwem. Może nic by się nie stało, gdyby później znowu nie poszedł „kopać w ogródku". Upadł, dostał zawału, w takim stanie znaleźli go sąsiedzi. Udar mózgu i udar cieplny spowodowany wybuchową mieszanką „słońce plus alkohol" pozostawił ślad w organizmie. Dzisiaj jest osobą psychicznie chorą. Wielokrotnie odwiedzał szpitale takie jak Morawica. Nic nie pomogło. Jedyną osobą, która opiekuje się nim, jest Julia. Sama jest już u kresu sił, ale pomaga mu żyć i tylko dzięki niej żyje.

Sąsiedzi, lekarze i rodzina są pełni podziwu dla niej. Nauczyła go ponownie mówić, chodzić. Na początku choroby pomagała mu się myć, golić, jeść, teraz musi te czynności wykonywać za niego. Jest z nim przez 24 godziny na dobę. Sama radzi sobie z jego wybrykami i napadami agresji. Nieprzespane noce (czasem kilka z rzędu), niezjedzony obiad z przemęczenia to tylko niektóre „drobiazgi", które towarzysza jej na co dzień.
Lekarze znaleźli dla Stefana miejsce w ośrodku dla psychicznie chorych, jednak Julia nie chce go tam oddać. Kiedy zadałam jej pytanie: "Dlaczego?", odpowiedziała: "Stefan jest człowiekiem jak każdy z nas. Nie mam mu co zawdzięczać, bo przez całe życie dla mnie i dla dzieci nie zrobił nic. Jednak „coś" nie pozwala mi go zostawić. Sumienie, nie wiem, ale na pewno nie miłość, ewentualnie litość i nic więcej, jeśli kiedykolwiek coś nas łączyło, to on zabił, zaprzepaścił i zniweczył. Ale nie potrafię go oddać do takiego miejsca. Wiem, że niewiele czasu mu zostało, ale chcę, żeby spędził go z rodziną. Choć nie wie, kim jest i nie wie, gdzie jest, kiedy ma przebłyski świadomości, czuje obecność bliskich i nawiązuje dialog. Być może założył rodzinę, tylko dlatego, żeby na starość nie został sam!"

Ta historia jest chyba doskonałym przykładem na to, co alkohol potrafi zrobić z człowiekiem. Stajemy się roślinami, które same nie mogą funkcjonować. Cały czas jesteśmy na czyjejś łasce. Ale na szczęście są jeszcze tacy ludzie jak Julia, którzy potrafią poświęcić się dla innych. A więc czy Bóg istnieje i jest sprawiedliwy? To już sprawa wiary ...

Historia ta zdarzyła się naprawdę i nieustannie trwa już od ponad 8 lat. Imiona bohaterów zostały zmienione w celu ochrony danych osobowych. Jednak mogę dodać, że wielokrotnie byłam świadkiem zachowań „Stefana". Kiedyś był mi bardzo bliski teraz nawet nie wie, kim jestem...

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (11):

Sortuj komentarze:

masz stare info, na www.interia360.pl nie ma mojego artykułu. Najpierw sprawdź, a dopieero potem mów o przegieciach Warhol :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

http://interia360.pl/on-i-ona/artykul/zmarnowany-talent,1938 - przegięcie

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dobrze piszesz, obiecujący styl [+]

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie bardzo mogę znaleźć tego co w tytule - do czego miał talent oprócz życia....(czy to był talent do życia?), ale tekst całkiem ładny. Też lubię opowieści o zwykłych ludziach.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Historia jakich wiele ,ale dobrze się czyta. Tak dobrze ,że załuję się że taka krótka.

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ Widzisz

Komentarz został ukrytyrozwiń

perspektywa102!
Potrzebne Ci szkolenie z internetu. Myslisz swój profil (tylko Ty to widzisz) ze stroną ogólniedostępną....

Komentarz został ukrytyrozwiń

historia ciekawa, ale moim zdaniem to nie alkohol zrobił z tym człowiekiem to, co się stało, ale brak miłości w domu. Z domu bierze się wszystko albo nic i żaden dobry wujek tego nie jest w stanie zmienić.

Komentarz został ukrytyrozwiń

" Kiedy ją o to pytam .. . milczy. Nie chce o tym mówić."
Kobieta jest typowym przykładem uzaleznienia od alkoholika. Nie odeszła ze strachu przed nieznaną przyszlościa na własny rachunek.
Pokutuje w podświadomosci wielu kobiet przekonanie, że "chlop to zawsze chlop"i bez chlopa jest zawsze gorzej. Jest to taka sama wymowka, jak i to, że przeciez to ojciec jej dzieci.
Wszystko to sa wymowki kobiet, ktore nie wyobrażają sobie samotnej i samodzielnej walki o byt.
uzaleznione od agresji, przemocy i alkoholizmu - masochistki.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Trochę brakuje ostatecznego wygładzenia. Stąd niezbyt fortunne "czynności, które wykonywała za niego" i inne drobne potknięcia stylistyczne. Ale czyta się gładko jak Stasiuka. Kawał dobrego tekstu, pisany z sercem. Na tle wielu gniotów, które ostatnio nawiedzały W24, wręcz dodaje nadziei...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.