Facebook Google+ Twitter

Zmaślony sum po rosyjsku

Moja mama przejęła po ojcu zwyczaj zapraszania mnie raz na jakiś czas do restauracji na obiad. Podobnie bowiem, jak ja lubi od czasu do czasu oderwać się od domowych kuchennych pieleszy i zasmakować czegoś nowego.

Zazwyczaj takie wspólne wypady zdarzają się nam przy okazji świąt, jubileuszy lub innych nie mniej uroczystych chwil. Staramy się również wybierać takie restauracje, które naszym zdaniem zasługują na odwiedzenie więcej niż raz.

Ci z Was, którzy myślą, że gustujemy wyłącznie w kuchniach egzotycznych i wymyślnych, mylą się bardzo. Najważniejsza bowiem dla nas jest nie tyle oryginalność tego co jemy, co atmosfera, w której przyjdzie nam biesiadować, a przede wszystkim smak tego, co znajdujemy na talerzach.

Z okazji Święta Zmarłych, utarła się w naszej rodzinie tradycja wybierania się do restauracji serwującej kuchnię rosyjską. Nie wiem, skąd się nam to wzięło, ale właśnie restauracje o wyjątkowo rustykalnym charakterze nieodłącznie kojarzą się nam z powagą i dostojeństwem tego dnia zadumy. Na nasze nieszczęście w stolicy kraju, gdzie mieszkamy, nie ma zbyt wiele takich przybytków, a te które są, potrafią przestraszyć cenami. Ale czego się nie robi dla podtrzymania tradycji.

W 2003 roku nasze podniebienia zostały wręcz oczarowane jedną potrawą. Doskonały Sum z Wąsami podawany na szpinakowej pościeli, po prostu zachwycił nas do tego stopnia, że głośnym achom i ochom nie było końca. Na szczęście godzina była wczesna i obsługa patrzyła na nasze rozanielone miny z pobłażliwymi uśmiechami. Znając mnie, domyślacie się zapewne, że nie odmówiłem sobie przyjemności zmolestowania kucharza, który po błaganiach zgodził się w zarysie sprzedać mi przepis na to carskie danie.

Carska kuchnia w domowych pieleszach

Aby ukoronować nasze stoły tym smakołykiem będziemy potrzebowali kilogramowego dorodnego suma. Zawczasu należy go wyfiletować i pokroić na paski, mniej więcej czterocentymetrowej szerokości. Jeżeli mamy świeży szpinak w liściach, to potrzebować będziemy mniej więcej pół kilograma. Zimową porą zadowolić się będziemy musieli szpinakiem z puszki. Niech was jednak ręka boska broni przed użyciem szpinaku mrożonego. Do tego dania nie potrzebujemy bowiem zielonej pulpy.

Szpinak musimy lekko zblanszować. W tym celu zagotowujemy mocno osolony wrzątek. Następnie wrzucamy do niego umyte i osuszone liście szpinaku. Mniej więcej po piętnastu sekundach odławiamy szpinak i odkładamy do dalszego użytku.

Na patelni rozpuszczamy masło. Niezmiernie ważne jest to, aby masło było doskonałej jakości. Smak jego jest bardzo ważny. Nie możemy również żałować masła. Kawałki ryby panierujemy w rozkłóconym jajku i bułce tartej. Smażymy na maśle aż panierka będzie rumiana.

W rondelku rozpuszczamy masło i dusimy w nim szpinak do miękkości. Nie dodajemy żadnych przypraw z wyjątkiem soli. Smak szpinaku i masła doskonale będzie się uzupełniał. Na talerz nakładamy duszony szpinak, na którym układamy zgrabnie kawałki suma. Podajemy z sałatką z przesmażonej kiszonej kapusty i ziemniaczkami.

Smacznego lub na zdarowie, jak mawiają nasi przyjaciele ze wschodu.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.