Facebook Google+ Twitter

"Żmija" Andrzeja Sapkowskiego

Nowa książka Andrzeja Sapkowskiego to było coś, co podnosiło mi ciśnienie. Wychowana na "Sadze o Wiedźminie", beznadziejnie zakochana w stworzonych przez autora postaciach, liczyłam na prawdziwą czytelniczą ucztę. No i się przeliczyłam.

 / Fot. Okładka książkiCzytelnik, który prozę Sapkowskiego zna, ale o "Żmii" przed sięgnięciem po nią wielkiego pojęcia nie miał, przeżyje nie lada zaskoczenie. Autor umieścił akcję swojej najnowszej powieści w Afganistanie, co nie bardzo kojarzy się nam z konwencją powieści fantasy. Główny bohater, Paweł Lewart, to Rosjanin o polskich korzeniach, który bierze udział w interwencji wojsk radzieckich w Afganistanie. Lewart nie jest "zwykłym" żołnierzem - to obdarzony paranormalnymi zdolnościami mężczyzna, ukrywający swe niecodzienne możliwości we wrogim wszelkim nadprzyrodzonym zjawiskom, komunistycznym kraju. Momentem krytycznym dla bohatera staje się napotkanie wśród afgańskich bezkresów żmii, kontakt z którą wyzwala u niego tajemnicze wizje przeszłości, związane z innymi wojnami toczącymi się w Afganistanie. Pomysł na fabułę, jak na tego autora lekko zaskakujący. Czy zły? To zapewne kwestia gustu, ja zdecydowanie lepiej się odnalazłam w światach wiedźmińskim i husyckim.

Lewart i Łomonosow, bohaterowie na których autor zwrócił największą uwagę czytelnika, to postaci z jednej strony wyraziste, posiadające określone cechy osobowości, w miarę złożone. Jest jednak coś (być może to wina tego, że powieść jest po prostu krótka), przez co odnosimy wrażenie, że postaci te nie mają szansy się do końca rozwinąć. Skutkiem tego ich egzystencja w naszej świadomości w zasadzie kończy się wraz z przewróceniem ostatniej kartki książki. Jakże inaczej odbywało się to wszystko w przypadku Geralta z Rivii czy Samsona Miodka!

To, co fascynuje fanów twórczości Andrzeja Sapkowskiego, to między innymi język: dosadny, niekiedy wulgarny, a jednocześnie przezabawny. Przyznam, że sięgając po "Żmiję" liczyłam na odkrycie zbioru mało wybrednych, ale budzących uśmiech na twarzy cytatów. Niestety - przyszło mi się rozczarować. Jedyny warty wynotowania cytat rzucił mi się w oczy w okolicy strony siedemdziesiątej (powieść liczy ich w sumie 230), a i ten nie był zabawny. Gdzie zatem podział się styl Andrzeja Sapkowskiego? Gdzie jego słynny humor słowny?

O ile w przypadku kolejnych tomów "Sagi o Wiedźminie" i "Trylogii husyckiej" czytelnik z niecierpliwością czekał na następną część, o tyle w przypadku "Żmii" pozostaje uczucie ulgi, że jest już po wszystkim. A trochę szkoda - "Żmija" to nie jest powieść po prostu zła. Jest książką napisaną z pomysłem, fabuła jest poprowadzona zgrabnie. Ale dla kogoś, kto czytał "starego" Sapkowskiego, nowa książka autora to pozycja pozostawiająca po sobie uczucie głębokiego niedosytu. Nie zniechęcam, bo wiem, że każdy fan po "Żmiję" sięgnie. A tym, którzy książek pana S. jeszcze nie znają, polecam rozpoczęcie tej czytelniczej przygody właśnie od wydanej ostatnio powieści. Być może pomoże uniknąć to rozczarowania.


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Dziękuję Ula, ja również jestem "dzieckiem" Geralta z Rivii i na samą myśl o Afganistanie włos mi się jeżył na głowie ;) To oczywiste, że Sapkowski nie mógł w nieskończoność rozwijać sagi wiedźmińskiej, czy husyckiej, jednak przeskok którego dokonał trudno mi będzie zaakceptować. Co do cytatów wartych wynotowania: czytam teraz książkę Tyrmanda, którą dostałem w ramach akcji "książka za recenzję" - doskonałe dialogi i roi się od cytatów, wartych zapamiętania - polecam ;) A za recenzję 5 daję.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 31.10.2009 18:59

Plus za recenzję. Taka książka to nie moje klimaty. Wolę coś z pogranicza psychologii.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.