Pozycja materiału w rankingach:
Nikt nie lubi płacić podatków. To bolesna i nieuchronna czynność, którą większość podatników wolałaby ominąć. Jednak żadne państwo nie może istnieć bez podatków. Najgorzej, gdy apetyt państwa staje się nienasycony, tak jak w Polsce.

Zobacz także:
Artykuły
(113)
Galerie
(12)
Średnia ocen
(4.31)
Wiek: 54 | Miejscowość: Kluczbork | Kraj: Polska
O mnie: podobno niegłupi facet ciekawy świata, unikat urodzony w Sopocie (gdzie od 53 lat nie ma już porodówki)
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Wojciech Arciszewski 07.02.2012 18:22
Póki jest państwem- NIE MOŻE
Wojciech Arciszewski
plb 06.02.2012 23:10
W tekście jest podstawowy błąd. Każde państwo może istnieć BEZ podatków.
Louis Even
Wojciech Arciszewski 05.02.2012 19:43
Robercie. masz racje. W.Modzelewski nie był Ministrem( lecz V-ce Ministrem Finansów), lecz to właśnie on odpowiadał za wprowadzenie VAT. Wyszło jak wyszło i nie idea podatku była winna, lecz jej wypaczenie, czyli totalne zagmatwanie i drakońskie kary. Owa bzdura z kodem pocztowym, która była szczytem wredoty.
Winne są WSZYSTKIE kolejne rządy, bo od 1989 roku nie potrafiły (lub nie chciały) poradzić sobie z uproszczeniem systemu podatkowego. PO jest ostatnia w kolejce i też niewiele zrobiła.
Podatki, to kolejny po autostradach i służbie zdrowia, filar NIEMOŻNOŚCI, jakieś polskie FATUM.
Nikt nie zechciał pójść po naukę do Unii.
Jedyną pociechą jest fakt, że sądy administracyjne (WSA i NSA) coraz częściej przyznają -w trybie odwoławczym-racje podatnikom. Polskie prawo podatkowe nie może być bowiem niezgodne z Dyrektywami Unii Europejskiej (parlamentu lub rady). Warto o tym pamiętać i nie poddawać się bez walki.
Robert Grzeszczyk 05.02.2012 18:47
Wojciechu, o ile wiem Witold Modzelewski nie był ministrem. Po wtóre, jego urzędowanie już dawno przeminęło i była nie raz okazja pozamiatać. VAT jako taki nie jest zły, byle był prosty i jednoznaczny, bez żadnych złodziejskich wyłączeń etc. Zastąpił istniejący wcześniej podatek obrotowy. Z pewnością jest łatwiejszy do skontrolowania. Nie znam się jednak na tym, więc nie polemizuje (choć miałem firmę i jakoś go rozliczałem). W USA jest podatek obrotowy i jakoś sobie radzą. U nas sobie nie radzili.
Tam (USA) koszty obsługi państwa są trzy razy mniejsze niż w Polsce. Tyle tu kosztuje administracja i państwo. Miało być tańsze, ale zatrudniono kilkadziesiąt tysięcy nowych urzędników. Byłem świadkiem, jak korespondują ze sobą siedzący w sąsiednich pokojach. Nie to ich wina. Zapewniam, ze mają co robić. Nawet wiem jak spowodować by mieli roboty jeszcze więcej i wymusić kolejne przerosty zatrudnienia. A Ty może nie wiesz?
Wystarczy, że Tusk wymyśli kolejną mądrą ustawę, kolejny mądry urząd. A potem chodzi i wygraża paluchem przed kamerami. Jak mówi moja niedorosła córka: "ŻAL". To pewnie przez delikatność ...
Teraz pewnie będzie modernizował ACTA, i może je monitorował. Czyż nie przydałaby się jakaś Agencja do tego? Dla dobra społecznego, rzecz jasna. I do konsultacji. A może jakieś stowarzyszenie założyć?
Tak mi się pisze o Tusku, bo to on pozadłużał nas na ogromne pieniądze. Teraz z troskliwością "wilka" nas ratuje, dowalając z każdej strony. Tusk nie jest pierwszym, który sobie dworuje z problemów Polaków.
Wojciech Arciszewski 05.02.2012 17:51
Robercie,
Z punktu widzenia pracownika tak to wyglądało.Płacił zakład pracy. Wyjątkiem był podatek wyrównawczy, który pojawiał się gdy pracownik zarabiał naprawdę dużo i przekraczał ustalony limit. Wówczas musiał złożyć zeznanie bezpośrednio do fiskusa. Był jeszcze w latach 80-tych drakoński Podatek od Ponadnormatywnego Wzrostu Wynagrodzeń PPWW zwany "popiwkiem", który płacił zakład pracy, gdy przekroczył limit wzrostu funduszu płac. Jakkolwiek było to i tak fiskus był pazerny.
Wspomniałeś o p.Modzelewskim. Otóż to ten człowiek będąc Ministrem Finansów wprowadził Polsce w 1993 słynny podatek VAT, w wyjątkowo bałaganiarski i niebezpieczny dla przedsiębiorców sposób, pełen pułapek i horrendalnych kar. Po odejściu z funkcji założył prywatny biznes i czerpał profity z tłumaczenia zawiłości swoich przepisów. Czy to był przypadek ?
Robert Grzeszczyk 05.02.2012 12:53
"Do tej pory pracownik nic nie musiał płacić, bo istniejący wówczas podatek od funduszu płac, obciążał jedynie zakład pracy." - to nie jest prawdą, po prostu zakład pracy rozliczał w pełni zobowiązania podatkowe pracownik. Aktualnie też co jakiś czas przebąkuje się powrocie do tego rodzaju rozliczeń.
Jak twierdzi prof Modzelewskiw Polsce jest ponad 100 000 wykładni prawa podatkowego. Każdy urząd skarbowy może mieć swoją wykładnię, ale żaden z nich nie jest w pełni za nią odpowiedzialny.
Stopień zagmatwania prawa jest celowy. W jego wyniku interesy dobrze rozwijają nie rzetelne firmy ale spekulanci różnej maści. Wina leży po stronie władzy i jej systemu w kraju.
Rozbuchana administracja stoi na straży tego systemu i zaczyna się już samorzutnie powielać.
Napisałem o tym: "Fiskalizm czy gospodarka" (link
Wszyscy zapominamy,że pieniądz to rodzaj towaru który jest wynikiem działalności człowieka. Ale nie odwrotnie.
Beata Rudnicka 05.02.2012 09:51
Tak, walimy w rodzime uczciwe firmy, a dajemy się skubać obcemu kapitałowi. Oto dlaczego tak chetnie otwieraja hipermarkety w Polsce. Dla nich to raj podatkowy.
http://podatki.onet.pl/wielkie-sieci-a-placa-male-podatki,19923,4991676,1,prasa-detal
Bartłomiej Kowalewski 04.02.2012 20:30
Mój komentarz to link
Będąc z charytatywnym rajdem ZŁOMBOL w Szkocji nie mogłem się nadziwić ich podejściem do prywatnej własności a w zasadzie jej jawności w posiadaniu. W Polsce większość majątków posiadają fikcyjni emeryci,renciści, babcie, ciocie lub jeszcze inne osoby, tylko nie ich właściwi posiadacze. Podatki a w zasadzie haracz płacą tylko uczciwi podatnicy ci co nie umieją kombinować.
Państwu jako aparatowi ucisku jest wszystko jedno kogo ograbi, aby koryto dla siebie zapełnić. I to jest istota zjadania własnego ogona naszego fiskalizmu.
Warszawa gotowa na Euro. Sprawdź, czym dojechać do stolicy
(odsłon: +253)