Nasi urzędnicy i organizacje konsumenckie jeszcze nie przebiły 920 milionów euro, jakimi Komisja Europejska ukarze firmy dostarczające... windy. Ale i tak gonimy świat w próbach dobierania się do pieniędzy wielkich firm. Niedawno Telekomunikacja Polska dostała 330 milionów złotych kary. Czy wojna z monopolami jest jak walka z wiatrakami?
Wszystko po to, by skończyć z dyktowaniem cen i ustalaniem reguł gry przez monopolistów i gigantyczne koncerny. Te jednak kar prawie nigdy nie płacą, a upomnieniami się nie przejmują.
O obu wymienionych powyżej rekordowych kwotach poinformowano w tym tygodniu. Najwyższą w historii Polski karę ma zapłacić kontrolowana przez France Telekom Telekomunikacja Polska. Drugą, zbliżającą się do miliarda euro, Komisja Europejska nałożyła na pięciu gigantów za zmowę cenową na rynku wind i ruchomych schodów. To z kolei największa kara, na jaką kiedykolwiek zdecydowali się urzędnicy z Brukseli. Potężne kary spadły też niedawno na banki. Czy którakolwiek z firm je w ogóle zapłaci?
Sroga Anna i internet
Urząd Komunikacji Elektronicznej, którym od maja ubiegłego roku kieruje Anna Streżyńska, już kilka miesięcy temu wypowiedział wojnę Telekomunikacji Polskiej. Zaczęło się od tego, że regulator nakazał TP rozdzielenie usług telefonicznych od internetu. Klienci operatora, nawet gdy chcieli mieć w domu tylko Neostradę, musieli płacić także za telefon. Monopolistę zmiękczyła dopiero kara w wysokości 100 milionów złotych. I chociaż TP już nie łączy telefonii z internetem, to wprowadziła opłatę za utrzymanie łącza – ponad 36 złotych. Tego było już za dużo i UKE dołożył operatorowi jeszcze 338 milionów złotych. Bowiem według urzędu opłata nie powinna przekraczać 22 złotych.
Wszystko wyglądałoby sensacyjnie, gdyby rzeczywiście telekomunikacyjny gigant kiedykolwiek karę zapłacił. Czy tak będzie tym razem? TP zdecydowała, że odwoła się od decyzji UKE do sądu. Argumentuje, że poza brakiem podstaw do nałożenia, także sama kara jest zbyt wysoka.
– Żeby osiągnąć takie zyski, TP musiałaby pobierać sporną opłatę przez około 50 lat – mówi Jacek Kalinowski, rzecznik TP. Eksperci także spodziewali się takiego kroku:
– Telekomunikacja Polska ma cały sztab specjalistów, którzy, bazując na
kruczkach prawnych, pozwalali jej unikać kar. Nie spodziewam się, żeby w tym
przypadku miało być inaczej – ocenia Andrzej Piotrowski z Centrum im. Adama
Smitha.
Narodowy operator w sporze z UKE może także liczyć na pomoc Komisji Europejskiej, która decyzję regulatora nazwała działaniem na pokaz, a nie skutecznym dążeniem do zwiększenia konkurencji.
Za windy i okna
Ci sami unijni urzędnicy mają własne doświadczenia ze ściganiem monopolistów i firm, które chcą zawładnąć rynkiem. W porównaniu do grzywien nakładanych przez Brukselę ponad 330 milionów złotych dla TP wydaje się delikatnym klapsem, a nie solidnym laniem.
Kilka dni temu Komisja Europejska nałożyła ponad 900 milionów euro na
pięć europejskich firm, które miały sterować przetargami na dostawę wind i
ruchomych schodów, m.in. do siedzib samej Komisji Europejskiej i Trybunału
Sprawiedliwości w Luksemburgu. Najdłuższą wojnę Komisja Europejska toczy jednak
z innym graczem, informatycznym gigantem, czyli firmą Microsoft. Pierwszy spór
miał miejsce już w 1993 roku, gdy urzędnicy stwierdzili, że firma Billa Gatesa,
najbogatszego człowieka na świecie, narusza zasady konkurencji. Siedem lat
później KE wszczęła dochodzenie w sprawie nieuczciwych praktyk przy sprzedaży
systemu Windows 2000. W końcu w 2004 roku Microsoft dostał prawie pół miliona
euro kary za nadużywanie swojej pozycji na rynku.
Prowizja za prowizje
Polski urząd antymonopolowy coraz śmielej w ostatnim czasie spogląda w
stronę instytucji finansowych działających w Polsce. Kilka tygodni temu Urząd
Ochrony Konkurencji i Konsumentów nałożył ponad 160 milionów kary na 20 banków.
Poszło o tak zwaną opłatę interchange, czyli kwotę, którą bank pobiera przy
płatnościach kartą kredytową. Wszystkie ukarane banki odwołały się od decyzji i
urzędnicy nie zobaczyli na razie nawet grosza z tej wielkiej kary. Opłatę
interchange kwestionowała także Komisja Europejska. Od kilkunastu lat prowadzi
ona postępowanie w sprawie opłat stosowanych przez MasterCard. Po zakończeniu
sprawy kart Visa urzędnicy z Brukseli ustalili, że do naruszenia prawa nie doszło.
Nakazali jednak stopniowe obniżanie prowizji.
Dobrze, że jest wojna
Czy zmagania regulatorów z monopolistami przyniosą jakiekolwiek
korzystne skutki dla klientów? Andrzej Piotrowski ma wątpliwości. – Dobrze, że
taka wojna się w ogóle toczy – przyznaje. – Ale bardzo medialne akcje
nakładania tak wielkich kar nie przyniosą żadnego skutku, jeżeli nie będzie
spójnej polityki Unii Europejskiej przeciwko monopolistom – uważa Piotrowski.
A odprawy płacą
Łukasz Pałka
Zobacz także:
Warszawa gotowa na Euro. Sprawdź, czym dojechać do stolicy
(odsłon: +253)