Facebook Google+ Twitter

Znaki drogowe to tajna broń miejskiej władzy. Wojewoda sprawdzi zakaz wjazdu na bazar

  • Źródło: Słowo Polskie Gazeta Wrocławska
  • Data dodania: 2008-04-11 18:37

Urząd wojewódzki sprawdza, czy ustawione na polecenie magistratu znaki drogowe uniemożliwiające kupcom wjazd na teren nowego, prywatnego targowiska przy ulicy Wróblewskiego umieszczono legalnie. Przypomnijmy, że chodzi o obowiązujące tylko w niedziele (czyli wtedy, gdy działa bazar) znaki zakazujące wjazdu na targowisko autom ważącym ponad 1,5 tony. Kupcy denerwują się, że magistrat w tak nieuczciwy sposób próbuje walczyć z bazarem.

Znaki drogowe mogą sparaliżować każdą prywatną inwestycję. / Fot. Paweł RelikowskiPrzepisy dotyczące znaków drogowych nie służą do załatwiania spraw niezwiązanych z ruchem drogowym - mówi tymczasem Danuta Kidybińska, zastępca dyrektora wydziału infrastruktury w urzędzie wojewódzkim. - Nie wyobrażam sobie, by urząd postawił znak przy czyjejś nieruchomości bez konsultacji z jej właścicielem. Ale jak było w sprawie ulicy Wróblewskiego, dopiero zbadamy.

Maciej Głowacki z firmy Intakus, która jest właścicielem targowiska, mówi, że o znaku drogowym dowiedział się dopiero, gdy go postawiono. - Z nami nikt niczego nie konsultował - podkreśla.
Profesor Leon Kieres, znawca prawa samorządowego, komentuje: - Przepisy o znakach drogowych nie powinny być wykorzystywane w tego typu sporach. Tym bardziej że urząd osiągnął efekt odwrotny do zamierzonego. Niepotrzebnie zaognił się konflikt. Należałoby poszukać innych środków. Usiąść i porozmawiać.
Kieres mówi, że jest sympatykiem obecnych władz Wrocławia. - Mnie też nie podoba się targowisko na stadionie Ślęzy. Ale z drugiej strony nie można pozbawiać właściciela prawa dysponowania swoją własnością.
Czyżby więc wrocławscy urzędnicy pokazali, że dysponują straszliwą bronią w walce z nieposłusznymi biznesmenami? Znaki drogowe mogą wszak sparaliżować każdą prywatną inwestycję.

- Wykorzystywanie inżynierii ruchu w walce z przedsiębiorcą mogłoby być uznane za nadużycie uprawnień - przyznaje rzecznik prezydenta Wrocławia Marcin Garcarz. Jednak twierdzi, że w tym przypadku nie mamy do czynienia z taką sytuacją. Jego zdaniem, znak postawiono nie przeciw targowisku, ale w trosce o podziemne instalacje, które mogłyby być uszkodzone przez przejeżdżające na targ auta kupców.

- Dziwne. Jeszcze w grudniu władze miasta poprosiły nas o zorganizowanie na tym samym terenie parkingu na kilka tysięcy aut - mówi Maciej Głowacki z Intakusa. - Działał 7 dni w tygodniu. Miał obsługiwać kiermasz pod Halą Ludową. Nie było problemów z instalacjami.

300 miejsc dla kupców jest na targowisku na dawnym stadionie Ślęzy.

Marcin Rybak
-
POLSKA Gazeta Wrocławska
dn

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.