Facebook Google+ Twitter

Znalezisko. Opowieść o samotności. Zimnie. Czekaniu

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2010-05-07 13:32
  • Creative Commons

Opowieść o samotności. Zimnie. Czekaniu. Opowieść o szczęściu. Miłości. Życiu. Opowieść o niczym dla wszystkich.

Jest późno. Siedzę na mokrym bruku i patrzę, jak wróbel przede mną stroszy piórka.
Obok z rynny wylewa się brudna deszczówka, a światła w bloku naprzeciwko mają różne kolory. Jest bardzo późno, a ja jestem bardzo zmęczony. Zastanawiam się co jest za tymi zasłonkami i roletami w bloku naprzeciwko. W zasadzie nigdy nie lubiłem rolet. Ciężkie kotary – choć wydają się staroświeckie – mają w sobie największy urok. Rolety to skojarzenie z industrialnym, zimnym, islandzkim wnętrzem. Ascetyzm. Dziś, po tylu wypowiedzianych słowach, czuję w sobie to zimno. Dotykam każdego skrawka zimnego, islandzkiego gruntu. Dotykam całym sobą. Dziś wszystko jest zimne.

Na balkonie, który znajduje się na drugim piętrze w trzeciej klatce stoi para i pali papierosy. Jak silny musi to być nałóg, by nawet w deszcz oddawać się jemu? Na poręczy chodzi gruby kot i przygląda się, jak jego właściciele wypuszczają z ust dym. Raz, dwa, raz, dwa… Uczta papierosowa trwa. W oknie obok, po lewej stronie, światło ma kolor ciepłej pomarańczy. Zastanawiam się podświadomie, czy wszystko w domu tym jest takie ciepłe? Czy mieszkańcy mają ciepłe bambosze, czy może znajduje się tam tylko materac i nic im więcej nie potrzeba do szczęścia?

Całe życie nie potrafię zrozumieć, jak bardzo ludzie różnią się od siebie. Choć pozornie identyczni, w środku, wewnątrz, zupełnie inni. Rzekomo nie ma ludzi niezastąpionych. Myśl taka jest w zgodzie z tezą, że każdy jest inny i tylko od nas zależy jak bardzo dostosujemy się do otaczającej nas rzeczywistości i jak bardzo przesiąkniemy koniecznością, przed którą życie czasami nas stawia.

Wróbel odleciał. Para wróciła do mieszkania razem z kotem. Zostało tylko zapalone ciepłe światło i padający deszcz. Nie chcę iść do domu. Człowiek nie jest jednostką autodestrukcyjną i nie chce wracać tam, gdzie jest mu źle. Właśnie… mój dom. Nie jest industrialny, ani urządzony z barokowym przepychem. No, może drzwi są zbyt majestatyczne, ale całe wnętrze nie kryje w sobie żadnej tajemnicy. Nie ma w nim milionów szuflad, jak u Wisławy Szymborskiej, ani nie jest loftem z przestrzenią do życia niektórym tak bardzo potrzebną. Moje mieszkanie jest puste. Nie ma w nim kota, rybek, królika. Nie ma śladu rączek małych dzieci na ścianach i nie czuć zapachu obiadu, gdy się doń wchodzi. Ktoś może zadać sobie teraz pytanie: zgorzkniały singiel? Bynajmniej.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

"To był port. Cichy, ciepły port do którego wraca się po rejsie na otwartym, wzburzonym morzu. Dziś wiem, że nasze spotkanie było Przeznaczeniem, dlatego jestem szczęśliwy."

Jeżeli jesteś szczęśliwy,
to ja razem z Tobą się cieszę.))
Życzę Wam po prostu Szczęścia,
... i Wszystkiego Najlepszego.
Kochajcie się.!))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.