Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

32036 miejsce

Znane są kolejne szczegóły ataku na polsko-afgański patrol

  • Źródło: IAR
  • Data dodania: 2009-08-11 22:26

Dowództwo Operacyjne ujawniło kolejne szczegóły wczorajszego ataku na polsko-afgański pieszy patrol. W czasie rutynowych działań w dystrykcie Ajiristan, gdzie Polacy są od połowy lipca, doszło do ostrej wymiany ognia z talibami.

Zginął nasz żołnierz - kapitan Daniel Ambroziński. Kolejnych czterech wojskowych zostało rannych - ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.

Po zdarzeniu pojawiły się między innymi zarzuty, że żołnierze nie dostali na czas wsparcia ogniowego z powietrza. Pułkownik Dariusz Kacperczyk - rzecznik Dowództwa Operacyjnego - nie zgadza się z nimi, bowiem samoloty prowadziły działania bojowe na terenie walk. Świadczyć o tym mają straty w ludziach po stronie talibów.

Pułkownik Kacperczyk poinformował, że oprócz tego na miejscu - w ciągu kilkunastu minut - pojawiły się śmigłowce medyczne i amerykańskie Apache. Poza tym, dowódca Polskich Sił Zadaniowych, który w tym czasie przebywał na Shurze (czyt. szurze) z lokalnymi władzami w miejscowości Karabah, od razu po informacji o ataku kazał wysłać dodatkowe wsparcie z powietrza. Na miejsce poleciały nasze śmigłowce Mi-17 - podkreślił pułkownik Kacperczyk. Te śmigłowce zostały ostrzelane w Ajiristanie.

Rzecznik Dowództwa Operacyjnego ujawnił również okoliczności, dlaczego uznawano kapitana Ambrozińskiego za zaginionego. Pułkownik Dariusz Kacperczyk wyjaśnił, że kapitan był w grupie, która próbowała zastrzelić talibskiego snajpera, "namierzającego" kolejnych żołnierzy z patrolu. W pewnym momencie oficer wychylił się z kryjówki i został ranny. Sanitariusz udzielił mu pomocy i stwierdził zgon.

W warunkach bojowych nie można jednak uznać takiego stwierdzenia za "pewnik" - zaznaczył Kacperczyk. Bowiem w takich warunkach nie ma czasu, by dokładnie przyjrzeć się rannemu żołnierzowi i stwierdzić definitywnie zgon.

Dowódca patrolu próbował zabrać kapitana Ambrozińskiego z miejsca ostrzału, ale musiał się wycofać po informacji o kolejnych rannych. Potem wojskowi wrócili na miejsce wypadku i - jak powiedział pułkownik Kacperczyk - dzięki swojej ostrożności uniknęli kolejnej zasadzki.

Ostrzelani żołnierze wycofali się z miejsca ataku talibów i wrócili do obozu, żeby się przegrupować. Potem podjęli kolejną próbę odnalezienia ciała kapitana Ambrozińskiego. Wcześniej zaatakowany teren patrolowały samoloty bezzałogowe, wykorzystano także informacje z wywiadu. Dopiero po tym dowódca uznał, że znów może wyruszyć w teren i szukać ciała kapitana Ambrozińskiego.

Dowództwo Operacyjne cały czas szczegółowo analizuje wczorajsze zdarzenie. Nie wyklucza celowego ataku na polskich żołnierzy. Nasi w Ajiristanie szkolili Afgańczyków. Teraz trwa ustalanie między innymi, czy informacja o planowanym patrolu wydostała się z wewnątrz bazy - a wtedy podejrzenie padłoby na afgańskich żołnierzy - czy talibów zawiadomił ktoś z pobliskich mieszkańców.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.