Wiele mówi się i pisze o toksycznych rodzicach, którzy manipulują dzieckiem lub otwarcie je tyranizują, nie pozwalając mu żyć własnym życiem. Nie mniej groźni są rodzice ulegający potomstwu w imię fałszywie pojętej miłości...
Artykuły
(73)
Galerie
(5)
Średnia ocen
(4.72)
Wiek: 50 | Miejscowość: Kraków | Kraj: Polska
O mnie: Filolog. Znajomi wiedzą więcej, trolle - nie muszą;)
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Anna Koralun 23.04.2009 20:00
Dopiero przeczytałam. Daje plus, bo temat jest b. ważny. Rzeczywiście nikt nie uczy jak być rodzicem, ale podobno w szkołach jest taki przedmiot "przysposobienie do życia w rodzinie" może właśnie w szkole uczyć tych, którzy za chwilę będą rodzicami a jeszcze jedną nogą są dziećmi.
Ewa Krzysiak 08.04.2009 23:44
+ Samo życie, zaobserwowane i dobrze pokazane.
Lucyna Firla 07.04.2009 14:14
(+) za poruszenie ważnego tematu
To wcale nie jest łatwe być mądrym rodzicem.
A z drugiej strony nie cała odpowiedzialność spoczywa na rodzicach, bo człowiek 18 letni już odpowiada za swoje czyny i sam kieruje swoim rozwojem oraz sam dokonuje wyborów moralnych.
Rodzice nie moga odebrać dziecku wolności i zmusić by było dobre.
Moim zdaniem rodzice mają naprawdę małe możliwości wychowawcze w stosunku do już dorosłego ale niesamodzielnego dziecka.
Marta Jenner 04.04.2009 22:22
Pisząc, miałam nadzieję, że ktoś po przeczytaniu tego artykułu zorientuje się, że postępuje podobnie do opisanych w nim rodziców i zobaczy to, co robi, we właściwym świetle. Czasem refleksja bywa początkiem pozytywnych zmian. Masz rację, rodzicielstwa nie da się nauczyć na kursach, ale można szukać wsparcia u innych rodziców, dzielić się doświadczeniami, pytać. Zobacz, jakim powodzeniem cieszą się internetowe fora poświęcone wychowaniu i opiece nad dziećmi. Tylko że naprzód trzeba dostrzec problem, a wiele osób albo go nie widzi, albo nie chce się przyznać, że coś jest nie tak.
Autor usunął profil 04.04.2009 14:26
Bo i o czym tu dyskutować? Powiedzieć: "tak, tak, to okropne, straszna młodzież, a ci rodzice!"? "Fałszywa miłość", "toksyczni rodzice" - to słyszymy mielone na okrągło. Brakuje mi tu jakiegoś wspracia, czegoś praktycznego, czego mógłby się uchwycić ten nieszczęsny, beznadziejny rodzic.
"Zrodziliśmy się bez wprawy i pomrzemy bez rutyny...", a także nie uczyliśmy się niestety w ogromnej większości na uniwersytetch ani nawet na kursach jak być rodzicem. Naszym uniwersytetem jest życie, jak mawiali działacze robotniczy. Niestety uczymy się tylko doświadczalnie na żywych organizmach. A pomocy z nikąd. Autorka może komuś pomaga, a może tylko daje papier, z którym rodzic nie ma gdzie się udać. Jeśli nawet pomaga, to jest to kropla w morzu potrzeb. Wiem co mówię, bo uprawiam działkę polityki społecznej i wiele problemów poznaję z każdej strony i wielokrotnie podejmujemy działania w kierunku oczekiwanym przez społeczność lokalną. Jeśli ktoś przychodzi do naszej organizacji, żeby pomóc musimy wiedzieć, jak, gdzie, kiedy, za ile, z jakim skutkiem. Mamy też zazwyczaj informację zwrotną od osób, które się do nas zwracają. Jeśli chodzi o pomoc rodzinie - jest prawie żadna. Niestety. I tragedie ciagną się latami, często do opłakanego/tragicznego skutku.
Marta Jenner 03.04.2009 20:36
Od lat pracuję z dziećmi (obecnie są to przede wszystkim nastolatki) i muszę ze smutkiem stwierdzić, że wina rodziców bywa ogromna. Zresztą nie tylko ich - innych dorosłych również.
Mariusz Orłowski 03.04.2009 17:56
Plus. Ważny temat, treściwie, wyraziste przykłady, i refleksyjne pytanie. Sam znam takie rodziny, myślę że to powszechny problem w postkomunistycznym społeczeństwie. (Po za tym też lubię historię, sf, fantasy i Umberta Eco.) Razi mnie tylko sformułowanie "toksyczni rodzice", toksyczni to byli Japończycy w Hiroszimie i Nagasaki, oraz Rosjanie w Czarnobylu.
Jadwiga Kowalczyk 03.04.2009 15:28
Tekst ukazał sie trzy godziny temu. Ani jednego wpisu dyskusyjnego. 23 osoby przeczytało i poszło dalej.
Znakomita wiekszośc ludzi na tym portalu jest zapewne rodziami dzieci w "trudnym" wieku.
Temat niesłychanie wazny. Bo takich rdziców pokazuje czasem telewizja na korytarzach sądowych, kryjacych twarz przed kamera i lamentujących:...to takie dobre dziecko, on by muchy nie skrzywdził, tylko w towrzystwo złe sie wdał...
Agata - poszuka sobie bogatego sponsora, potem kolejnego...
Patryk - zostanie rozmemłanym "malarzem", który po smierci rodziców będzie przymierał głodem
Arkadiusz - "zdenerwuje" sie w koncu o cos tak bardzo, że pytaniem jest tylko, kto pierwszy pójdzie pod nóz.