Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

68743 miejsce

Zniewoleni rodzice

Wiele mówi się i pisze o toksycznych rodzicach, którzy manipulują dzieckiem lub otwarcie je tyranizują, nie pozwalając mu żyć własnym życiem. Nie mniej groźni są rodzice ulegający potomstwu w imię fałszywie pojętej miłości...

Agata niedługo skończy osiemnaście lat. Na egzaminie gimnazjalnym otrzymała maksymalną liczbę punktów,
ale teraz ma niewielkie szanse na uzyskanie promocji - zbyt rzadko bywa w szkole. W gimnazjum rodzice wynagradzali ją za piątki i szóstki według wspólnie ustalonego cennika, teraz oferują sto pięćdziesiąt złotych za każdy tydzień bez wagarów. Dla Agaty to za mało - denerwują ją nauczyciele, którzy wiecznie się o coś czepiają. Po raz drugi zalicza pierwszą klasę ogólniaka i zamierza rzucić naukę, kiedy tylko osiągnie upragnioną pełnoletniość. Co potem? Cóż, rodzice powinni kupić jej kawalerkę i pomóc finansowo - w końcu ona się na świat nie prosiła!

Patryk ma dwadzieścia cztery lata. Studiuje filozofię. (Złośliwi twierdzą, że dostanie się na studia zawdzięcza ojcu - pracownikowi uczelni, co nie musi być prawdą, bo jest rzeczywiście zdolny). To już trzeci kierunek, na którym próbuje się odnaleźć. Chłopak jest późnym dzieckiem wykształconych i zamożnych rodziców, którzy chcą mu umożliwić odkrywanie siebie i realizowanie marzeń. Patryk nie ma pojęcia, ile wynoszą rachunki za czynsz, gaz czy prąd, nie zna cen podstawowych artykułów spożywczych. Dostaje od ojca sześćset złotych kieszonkowego, w razie potrzeby korzysta z kart kredytowych rodziców. Właśnie postanowił wziąć urlop dziekański, żeby przez rok spokojnie poświęcić się swojej pasji - doskonalić umiejętności malarskie.

Szesnastoletni Arkadiusz groził szkolnej koleżance nożem sprężynowym. Ma ich w domu więcej, ma również piękną kolekcję replik białej broni. Od kilku lat kupują mu je rodzice. Napracował się nad klingami, które teraz są ostre jak brzytwa. Domownikom nie wolno ich wziąć do ręki - mogliby je zbrukać dotykiem. Jeśli ojciec lub matka zwlekają z kolejnym zakupem, Arkadiusz wpada w szał: obrzuca rodziców wyzwiskami, niszczy meble, posuwa się do rękoczynów. To samo ma miejsce wtedy, gdy ośmielą się wejść do jego pokoju lub zapytać, skąd wraca pijany w środku nocy. Podczas rozmowy z psychologiem, do którego skierował ich szkolny pedagog, starannie zatajają wszystkie fakty, mogące przedstawić syna w negatywnym świetle.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (8):

Sortuj komentarze:

Dopiero przeczytałam. Daje plus, bo temat jest b. ważny. Rzeczywiście nikt nie uczy jak być rodzicem, ale podobno w szkołach jest taki przedmiot "przysposobienie do życia w rodzinie" może właśnie w szkole uczyć tych, którzy za chwilę będą rodzicami a jeszcze jedną nogą są dziećmi.

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ Samo życie, zaobserwowane i dobrze pokazane.

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+) za poruszenie ważnego tematu
To wcale nie jest łatwe być mądrym rodzicem.
A z drugiej strony nie cała odpowiedzialność spoczywa na rodzicach, bo człowiek 18 letni już odpowiada za swoje czyny i sam kieruje swoim rozwojem oraz sam dokonuje wyborów moralnych.
Rodzice nie moga odebrać dziecku wolności i zmusić by było dobre.
Moim zdaniem rodzice mają naprawdę małe możliwości wychowawcze w stosunku do już dorosłego ale niesamodzielnego dziecka.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pisząc, miałam nadzieję, że ktoś po przeczytaniu tego artykułu zorientuje się, że postępuje podobnie do opisanych w nim rodziców i zobaczy to, co robi, we właściwym świetle. Czasem refleksja bywa początkiem pozytywnych zmian. Masz rację, rodzicielstwa nie da się nauczyć na kursach, ale można szukać wsparcia u innych rodziców, dzielić się doświadczeniami, pytać. Zobacz, jakim powodzeniem cieszą się internetowe fora poświęcone wychowaniu i opiece nad dziećmi. Tylko że naprzód trzeba dostrzec problem, a wiele osób albo go nie widzi, albo nie chce się przyznać, że coś jest nie tak.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 04.04.2009 14:26

Bo i o czym tu dyskutować? Powiedzieć: "tak, tak, to okropne, straszna młodzież, a ci rodzice!"? "Fałszywa miłość", "toksyczni rodzice" - to słyszymy mielone na okrągło. Brakuje mi tu jakiegoś wspracia, czegoś praktycznego, czego mógłby się uchwycić ten nieszczęsny, beznadziejny rodzic.
"Zrodziliśmy się bez wprawy i pomrzemy bez rutyny...", a także nie uczyliśmy się niestety w ogromnej większości na uniwersytetch ani nawet na kursach jak być rodzicem. Naszym uniwersytetem jest życie, jak mawiali działacze robotniczy. Niestety uczymy się tylko doświadczalnie na żywych organizmach. A pomocy z nikąd. Autorka może komuś pomaga, a może tylko daje papier, z którym rodzic nie ma gdzie się udać. Jeśli nawet pomaga, to jest to kropla w morzu potrzeb. Wiem co mówię, bo uprawiam działkę polityki społecznej i wiele problemów poznaję z każdej strony i wielokrotnie podejmujemy działania w kierunku oczekiwanym przez społeczność lokalną. Jeśli ktoś przychodzi do naszej organizacji, żeby pomóc musimy wiedzieć, jak, gdzie, kiedy, za ile, z jakim skutkiem. Mamy też zazwyczaj informację zwrotną od osób, które się do nas zwracają. Jeśli chodzi o pomoc rodzinie - jest prawie żadna. Niestety. I tragedie ciagną się latami, często do opłakanego/tragicznego skutku.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Od lat pracuję z dziećmi (obecnie są to przede wszystkim nastolatki) i muszę ze smutkiem stwierdzić, że wina rodziców bywa ogromna. Zresztą nie tylko ich - innych dorosłych również.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Plus. Ważny temat, treściwie, wyraziste przykłady, i refleksyjne pytanie. Sam znam takie rodziny, myślę że to powszechny problem w postkomunistycznym społeczeństwie. (Po za tym też lubię historię, sf, fantasy i Umberta Eco.) Razi mnie tylko sformułowanie "toksyczni rodzice", toksyczni to byli Japończycy w Hiroszimie i Nagasaki, oraz Rosjanie w Czarnobylu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tekst ukazał sie trzy godziny temu. Ani jednego wpisu dyskusyjnego. 23 osoby przeczytało i poszło dalej.
Znakomita wiekszośc ludzi na tym portalu jest zapewne rodziami dzieci w "trudnym" wieku.
Temat niesłychanie wazny. Bo takich rdziców pokazuje czasem telewizja na korytarzach sądowych, kryjacych twarz przed kamera i lamentujących:...to takie dobre dziecko, on by muchy nie skrzywdził, tylko w towrzystwo złe sie wdał...
Agata - poszuka sobie bogatego sponsora, potem kolejnego...
Patryk - zostanie rozmemłanym "malarzem", który po smierci rodziców będzie przymierał głodem
Arkadiusz - "zdenerwuje" sie w koncu o cos tak bardzo, że pytaniem jest tylko, kto pierwszy pójdzie pod nóz.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.