Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

5613 miejsce

Znika darmowe leczenie. Marek Balicki: Jedno wielkie oszustwo

Niedawno minister zdrowia zapowiadał rewelacyjne reformy systemu, idące w kierunku poprawy funkcjonowania opieki zdrowotnej i ogólnie pracy przychodni i szpitali. Teraz ma zapowiedzieć "koniec darmowego leczenia".

 / Fot. Wikimedia Commons, Autor: PhilipLaTorrePrzy okazji zapowiedzianej niedawno reformy miał iść w zapomnienie, czyli do lamusa, NFZ, bo ta administracyjna instytucja stała się niewydolna, kosztowna w utrzymaniu i nieprzydatna pacjentom. Teraz słychać, o kolejnym rewelacyjnym pomyśle i kolejnych nowatorskich reformach Ministerstwa Zdrowia, które mają być dla dobra pacjentów i poprawy pracy systemu. System będzie chodzić jak szwajcarski lub atomowy zegarek - idą słuchy z ministerstwa, gdy tylko ograniczy się koszyk gwarantowanych świadczeń zdrowotnych.

To niby zapowiedź kolejnego planu decydentów szczebla ministerialnego, co do którego trudno się odnieść, gdyż nikt jeszcze nie widział jego konkretnych zapisów. Ale skoro o tym ćwierkają wróbelki znad Wisły w stolicy, to chyba dobrze wiedzą, nad czym biuraliści ministra Arłukowicza rozważają. Były minister zdrowia Marek Balicki ocenia to krótko: "Pacjenci, radźcie sobie sami. Jedno wielkie oszustwo" - cytuje - SE.pl. I dodaje: niepokojące byłoby, gdyby te zmiany w koszyku gwarantowanym, miały być połączone z wprowadzeniem ubezpieczeń dodatkowych.

Według interia.pl - "szykuje się rewolucja w ochronie zdrowia". "Minister Bartosz Arłukowicz dramatycznie szuka pieniędzy na leczenie. Chce m.in. wprowadzić dodatkowe ubezpieczenia. Oznacza to, że będziemy musieli płacić lub dopłacać za coś, co dziś jest darmo" - alarmuje "Super Express". Minister Arłukowicz trudzi się i biedzi, aby wiązać koniec z końcem administrowania finansami służby zdrowia. Choć na kłopoty i nieszczęścia tego typu, ma panią prezes NFZ, bierze widać wszystko na siebie. Tylko, czy taki wielki wór kłopotów, jak finanse opieki zdrowotnej w Polsce, udźwignie?

Zobacz zdjęcie - Minister zdrowia Bartosz Arłukowicz (Foto: Andrzej Iwańczuk /Reporter) - Interia.pl.

Na razie jednak resort zdrowia ukrywa szczegóły najnowszych planów reformy, ale zdaniem specjalistów, już wkrótce "bezpłatne będą tylko stare metody leczenia" – podaje interia.pl - Koniec darmowego leczenia.

Domniemywać można, że w dobie wielkiego postępu w nauce, przy zastosowaniu komputerów i laserów, polska służba zdrowia powróci niebawem do metod ze starożytnej Babilonii, gdzie nóż, kamień i tasak czyniły cuda na stołach operacyjnych, bo lekarze robili z powodzeniem nawet trepanacje czaszek. U nas zapowiada się era przyzwoitych warunków w szpitalu i opieki w przychodniach wyłącznie dla wybrańców: "najnowsze terapie będą dostępne tylko dla bogatych".

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (34):

Sortuj komentarze:

Przynajmniej Warszawa przestała zatruwać Wisłę ściekami i uniknęła bardzo wysokich kar unijnych .

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie chodzi o ceny tylko o zasadę.
Pieniądze państwowe się przepuszcza na prawo i lewo. Tu np w Warszawie PO dopłaciło wykonawcy rury na ścieki idącej pod Wisłą bodajże 18 mln złotych nie wiadomo za co, bo się z oddaniem jej spóźnił. Niestety wszystkie dane są utajnione "ze względu na obronność państwa".
Prezydent Kaczyński trąbił przed wyborami o oszczędnościach, a za jego czasów wydatki na kancelarię prezydencką wzrosły jeszcze bardziej.
Sejm parę lat temu wyasygnował pieniądze na budowę Świątyni Opatrzności Bożej.
I tak trochę tu, trochę tam wydają, a potem im brak na służbę zdrowia...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Elżbieto, o dalszych losach limuzyn napisałam kilka postów niżej.
Rzeczywiście, Pan Grzegorz pomylił kwoty, ale tak czy owak były niemałe. Przypomnę, że działo się to w czasie, gdy mainstreamowe media grzmiały o potrzebie dozbrojenia polskich żołnierzy na misji w Afganistanie.
Na domiar złego takie "reprezentacyjne" wydatki stały się już niechlubną tradycją - w 2002 r. Ministerstwo Skarbu kupiło dla kierownictwa resortu pięć limuzyn Volvo za 785 tys. zł. Naczelna Izba Kontroli stwierdziła wówczas, że był to zakup rażąco sprzeczny z obowiązkiem celowego i oszczędnego ponoszenia wydatków publicznych.
I proszę mi wierzyć, mnie naprawdę nie obchodzi, czy władza, która to robi, jest z prawa, z lewa czy ze środka - na głupotę i złą wolę trzeba reagować.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Grzegorzu , ja nie pytam o uzasadnienie zakupu , bo się na tym nie znam . Trzymajmy się faktów .Zakupiono tych terenówek 20 [ nie 50 ] .Koszt Land Rovera Discovery to 250 tys a nie 3 miliony każdy .
To czytelnika wprowadza w błąd . Sprawa sprzed 2 lat , nie mam pojęcia jakie były dalsze losy tych aut. .
Jedyne co znalazłam to krytykę komentatorów prawicowych w tym pana Polko , który krytykuje wszystko jak odszedł z MON.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Marto - ja się spotkałem z taką właśnie horrendalną ceną... Niemniej jeśli to była literówka (a dokładniej cyferówka) i kosztowały one po 300 000 złotych to i tak jest to ogromna ilość pieniędzy w ogóle niepotrzebnie wydanych. Pozostając jeszcze w kręgu wojskowości - czy pamięta Pani aferę z GPS'ami które nie pracowały pod pancerzem tylko wymagały od żołnierzy wychodzenia na zewnątrz? Było też kilka zupełnie nie trafionych pomysłów dotyczących samolotu dla wojska. Na to wszystko wydano niepotrzebnie ogromne kwoty.

Nie dlatego u nas nie ma gotówki na np hospicja że jesteśmy biednym krajem. Nie ma jej bo mamy nieodpowiedzialnych zarządzających, którzy w dodatku zmienili sobie tak ustawę że np do funduszy w Warszawie radni nie z PO nie mają dostępu nawet jeśli jest na to wyrok sądu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Elżbieto - to nie chodzi o "dziadowanie" tylko o wyrzucanie pieniędzy w błoto. Land Rover to samochód terenowy z prawdziwego zdarzenia. Na podłodze ma gumowe dywaniki, tapicerkę z łatwo zmywalnego materiału, napęd na 4 koła i jeździ niemal po wszystkim.
Egzemplarze z takim wyposażeniem jak te u nas to sobie za granicą kupuje rozpuszczone kierownictwo koncernów, a nie żołnierze do pracy.
Po co komu tyle totalnie luksusowych terenówek? Klimatyzacja, elektrycznie regulowane siedzenia, elektrycznie opuszczane szyby, skórzana tapicerka itd itp. - gdzie będą nimi jeździć? Jako ciekawostkę dodam, że w ramach naszego przewodnictwa w Unii wojskowi nie mieli w ogóle potrzeby mieć jakichś swoich dodatkowych samochodów...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Marto , proszę przeczytać komentarz P Grzegorza do końca .
Land Rover w skórzanej tapicerce 3 miliony każdy .

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pan Grzegorz pisze o 200 tysiącach, a nie o trzech milionach za sztukę:)
Kosztowały zresztą trochę więcej - ponad 250 tys. każdy. Rzekomo miały być niezbędne do zabezpieczania zagranicznych wizyt podczas polskiej prezydencji w UE, jednak tym zajmował się przede wszystkim BOR (nb. dla "borowików" kupiono na tę okazję 27 samochodów Audi za blisko 7,5 mln zł łącznie).
Sprawą zajęła się NIK, a następca min. Klicha, Tomasz Siemoniak, zdecydował, że limuzyny mają być odebrane generałom i urzędnikom, i przekazane dowódcom liniowym. Przy czym to nie załatwia sprawy marnotrawstwa - jak słusznie stwierdził gen. Polko, "armii potrzebne są pojazdy terenowe przydatne w warunkach bojowych i zdatne do użytku w skomplikowanym terenie, a nie luksusowe pojazdy do przewożenia VIP-ów"...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pan Grzegorz Wink 00;35
MON kupił 20 aut Land Rover . Skąd ta cena , 3 miliony za sztukę ?
Auta flotowe [ a za takie trzeba je uważać] są tańsze , tańsze ubezpieczenie i tańsze przeglądy .Mamy wrócić do PRL i jeździć Polonezami ?
Oszczędzaliśmy już na samolotach ze strachu przed opinią publiczną .
Wystarczy tego " dziadowania ".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nasze różne władze mają w sumie 1700 limuzyn służbowych. Jeśli założymy, że limuzyna kosztuje jakieś 200 000 złotych to mamy ile? 340 milionów złotych, na które pieniądze się jakoś znalazły...
Te auta przecież nie są na powietrze... I do każdego jest zatrudniony służbowy kierowca, każde co roku jeździ na przegląd między innymi klimatyzacji,(czyli to kolejne prawie 2 mln złotych).
A sprawa się wydała przy okazji tego, że teraz wszystkie naraz trzeba ubezpieczyć. (Pewnie OC/ AC więcej kosztuje niż miesięczna płaca kierowcy...).

To samo dotyczy wojska. Z okazji naszej prezydencji w Unii generalicja kupiła sobie ("bagatelka!") 50 Land Roverów z m.in. skórzaną tapicerką w cenie po 3 mln złotych każdy! I na to też znalazły się pieniądze bez problemu.

To są rzeczy na których można oszczędzać, a nie więzienia... Tak na marginesie takie auta służą parę lat i idą na sprzedaż, a kupowane są kolejne bo przecież "nie wypada jeździć 2-letnim złomem!"

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Zobacz także:

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.