W Ogrodzie Botanicznym odbywa się wielki piknik rodzinny. Przy dźwiękach muzyki trwa zabawa dzieci i dorosłych. Można zrobić tu udane zakupy od pieczywa, miodu po kwiaty, bibeloty... czyli każdy znajdzie coś dla siebie.
Artykuły
(0)
Galerie
(24)
Średnia ocen
(4.88)
Miejscowość: Wrocław | Kraj: Polska
O mnie: Wrocławianka od zawsze i na zawsze:) Jestem ciągle i wciąż zakochana w swoim mieście i wykorzystując aparat poznaję je od nowa.
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Stefania Najsarek 12.09.2010 10:58
Jakie to apetyczne! - i kaloryczne :(
Zdjęcia faaaajne :)
Pozdrawiam
Tadeusz Śledziewski 30.08.2010 08:40
Brawo z poparciem dla propagowania imprez pod egidą "Rodzina". Kiedyś brałem czynny udział w tego typu spotkaniach ferajny. Były to jednak czasy, a niech tam ............ w każdym bądź razie - dawne. Wspominam je z łezką w oku.
Joanna Kato 29.08.2010 19:15
Ewo, mąki nie widziałam ale były pyszne orzechy w karmelu i nagrzeszyłam:)
Ireneusz Mosiczuk 29.08.2010 19:14
Asiu, gratuluję a najbardziej cieszę z zamienionych kilku słów. Tak to jest z niewolnikami przekazu:). Popędziliśmy w dwie strony i ja niestety nie mam obiecanego filmiku. Padł mi akumulator i pozostały tylko wrażenia. Elu, ładnie się musiałaś chować:). Też gdzieś w tłumie, wśród gawiedzi i nie dojrzałem Cię. W sumie podobnie do Ciebie mam podobne wrażenia. Rozmawiałem z organizatorami, oszczędzę ich i nie powiem kto. Żadnych materiałów, ani pół worka mąki, ani pół zboża itp. Natomiast na obrzeżach jarmarczna tandeta, którą Asia słusznie zlekceważyła. Dla mnie Kolorowy Jarmark z piosenki Maryli Rodowicz:).
Joanna Kato 29.08.2010 19:13
Teraz to już chyba każdy piknik tak wygląda, fakt że najprzyjemniejsze chwile spędziłam głębiej w ogrodzie:)Szkoda Elu że się minęłyśmy, poznałam Ireneusza z czego się cieszę:)
Ewa Krzysiak 29.08.2010 19:13
Wszystkie ciasta, ciasteczka i chleby z mąki...stąd pewnie to święto. A pokazywali jak się mąkę robi?
Elżbieta Świączkowska 29.08.2010 18:57
Asiu - a mnie się nie podobało - co to za święto maki?
Nic z tego nie rozumiem....
Też byłam -pewnie gdzieś minęłyśmy sie w tłumie.
Wole juz moje ukochane święto dyni!