Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

7878 miejsce

Zobaczyć corridę i flamenco!

  • Źródło: ngo.pl
  • Data dodania: 2006-08-14 09:05

Wbrew obiegowym opiniom w Hiszpanii nie ma typowych „pejzaży hiszpańskich". Łatwiej tu charakteryzować poszczególne rejony niż Hiszpanię jako całość. Regionalizmy występują bowiem tak jaskrawo, że próby wszelkich uogólnień są ryzykowne.

Fot. Janusz Świąder Bez wątpienia fascynuje i wzbudza zachwyt madrycki Plaza Mayor, na którym już w XVI wieku skupiało się życie towarzyskie, a i dzisiaj to miejsce odwiedzają wszyscy. Roi się tu od turystów. Można tu pozować do portretu studentom uczelni artystycznych (którzy w ten sposób dorabiają na swe utrzymanie), pić kawę lub napoje orzeźwiające na tarasach kawiarni, słuchając melodyjnych canzonett.
Pośrodku Paza Mayor stoi pomnik Filipa II. On to właśnie, wybierając w 1561 r. Madryt na stolicę Hiszpanii, zadecydował o upadku Toledo i położył kres zakusom, jakie żywiły inne jeszcze hiszpańskie miasta. Za jego panowania rozpoczęto też i ukończono budowę Plaza Mayor, który jeszcze przez dwa wieki był punktem kontaktowym dworu z ludem. Spoza metalowych balustrad balkonów przyglądano się również wielkim ceremoniom religijnym oraz walkom byków.

Corrida i hodowla bykówFot. Janusz Świąder

Corrida jest od kilku stuleci nieprzerwanie związana z tradycją i historią Hiszpanów. Legenda głosi, że już w XI wieku sam Cyd Campador pokonał parę byków. Bezspornie historyczny jest fakt anulowania w XVI wieku przez Filipa II dekretu Konsylium z Toledo i bulli papieskiej Piusa V zabraniającej walki byków. Karol V i Filip IV sami występowali na arenie. Musiało upłynąć jeszcze kilka wieków, zanim ta elitarna początkowo rozrywka stała się widowiskiem ludowym, o ściśle określonych regułach. Przeciwników tej, niekiedy tragicznej w skutkach zabawy nie brakuje, ale raczej próżno by ich szukać w Hiszpanii. Każdy chłopak w Madrycie marzy o tym, żeby zostać Samorrą lub El Cordobesem. Mówi jeden z tych, któremu się to udało: „Nazywam się Jose Cadena. Jestem matadorem. W tej chwili znajduję się na arenie Las Ventas w Madrycie, która jest moim zdaniem najważniejsza na świecie. Kiedy ta arena zapełnia się widownią, która przychodzi tu, żeby oklaskiwać albo wygwizdywać matadorów, przeżywa się tak silne emocje, że trudno jest się czasami opanować. Ma się łzy w oczach i za nic w świecie nie oddałoby się tej radości, jaką się wtedy odczuwa...”

Corridę oglądać można właściwie w każdym hiszpańskim mieście. Widowiska te odbywają się w zasadzie w dni świąteczne. Przyciągają nie tylko tubylców, ale również, a może przede wszystkim cudzoziemców. Publiczność bierze nader żywy udział w corridzie, reaguje bardzo żywiołowo na każde bardziej ryzykowne „pas” matadora, gwiżdżąc lub nagradzając go oklaskami i głośnym okrzykiem „ole!”

Za ojczyznę torreadorów uważa się Kordobę, ponad 200-tysieczne miasto anadaluzyjskie, położone nad rzeką Gwadalkwiwir. Jest tam grobowiec słynnego Manoleto, który zginął na arenie. W pałacu Los Bulas, mieszczącym miejskie muzeum, Maonelto ma szczególny pomnik – na płycie z epitafium leży jego zakrwawiony strój matadora, a na ścianie widnieje łeb byka, który go zabił..
Hiszpanie twierdzą, że corrida to walka między brutalna siła i inteligencją, która przecież nie zawsze zwycięża. Śmierć na arenie nie jest rzadkością. Nawet najlepszy zawodnik nie może być nigdy pewny zwycięstwa.
W Sewilli matadorzy mają swoją patronkę Madonnę Makareńską, której oddają się w opiekę. Piękna rzeźba, dzieło ludowej artystki, ma olbrzymią garderobę, liczącą ok. 300 szat, zaś zdobna korona, wysadzana drogimi kamieniami, waży 5 kg.

Fot. Janusz ŚwiąderW rytmie flamenco

Ważnymi elementami hiszpańskiego obyczaju są: folklor, religijność oraz zamiłowanie do wspólnej rozrywki – nieodzowne składniki każdej feerii czy fiesty, lokalnego święta jedno- lub parodniowego, przeważnie na cześć świętego patrona danej miejscowości.

Folklor andaluzyjski najczęściej utożsamia się z flamenco. Np. w Granadzie, żeby zobaczyć żywiołowe tańce i posłuchać melodyjnych pieśni, nieprzebrane rzesze cudzoziemców ciągną do Ogrodów Neptuna, gdzie mieści się letni amfiteatr. Istota tańca i śpiewu flamenco to rytm wybijany obcasami tancerza, kastanietami, klaskaniem w dłonie oraz niezwykła inwencja, z którą każdy artysta improwizuje powszechnie znane tematy.

Casino w San Remo Fot. Janusz ŚwiąderPubliczność nagradza popisy artystów oklaskami, popijając orzeźwiającą sangrię, a miejscowy fotograf, nie pytając o zgodę, błyska w stronę widowni fleszem i nim skończy się przedstawienie, roznosi „pamiątkowe zdjęcia”.

Janusz Świąder


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.