Facebook Google+ Twitter

Zobaczyć Tunezję i...

Właśnie, i co? Wasze wrażenia będą na pewno pełniejsze, jeśli zrezygnujecie z wytwornego kompleksu dla turystów i zdecydujecie się na skromny trzygwiazdkowy hotelik w centrum miasta.

Przybywamy


Nomadka / Fot. Marta Jenner W środku nocy opuszczamy airbus tunezyjskich linii lotniczych TunisAir, który dostarczył nas całe, zdrowe i nakarmione indykiem z warzywami na lotnisko w Monastirze.
Wpadam w popłoch, gdy gorące powietrze wdziera mi się do płuc - co ja tutaj robię, przecież z sauny uciekam już po dwóch minutach? Jednak nawet tunezyjski upał nie wytrzymuje porównania z mikroklimatem krakowskich tramwajów i szybko przestaję zwracać uwagę na wysoką temperaturę.

Autokar biura podróży wiezie nas do Sousse. Ingrid, moja córka, jak zwykle przespała cały lot, więc z ożywieniem przesłuchuje rezydentkę, ja podziwiam ogromne billboardy z wizerunkiem miłościwie panującego Ben Alego, aktualnego prezydenta Tunezji.

W hotelu spotyka nas miła niespodzianka - młody recepcjonista wita nas po polsku i nawet zapisuje w naszym języku pory posiłków. Zasypiamy kamiennym snem, z którego budzi nas głos muezzina dobiegający z pobliskiego minaretu.

Światowe życie


Hotel zdaje się pamiętać czasy kolonialne. Instalacja sanitarna również. Goście mają do wyboru dwie opcje: suchy pokój z nieczynną klimatyzacją lub przyjemny chłodek w połączeniu z zaciekiem na suficie i kałużą na podłodze. Dostaje nam się wariant drugi, co oznacza systematyczne wizyty pana konserwatora, który włazi na drabinę, ogląda klimatyzator, kręci głową, przybiera zafrasowaną minę świątka z przydrożnej kapliczki, bezradnie rozkłada ręce, a na koniec wyciera podłogę ręcznikiem (na szczęście nie naszym). Jako doświadczone turystki zachowujemy spokój ducha nawet wtedy, gdy kran z ciepłą wodą prycha na nas jak kocur i opluwa paroma kroplami płynu, który okazuje się słony. Równie słony jak woda pitna w dystrybutorach.

Za to pokój mógłby pomieścić niejedno polskie mieszkanie z czasów PRL-u, a ogromne małżeńskie łoże i wspaniała marmurowa toaletka wręcz rzucają nas na kolana. Codziennie kładziemy na stoliku zwyczajowego dinara dla obsługi, więc nasz apartament jest dokładnie sprzątany, a pozostawione na wierzchu ubrania zastajemy fantazyjnie udrapowane na podobieństwo wielkich motyli.

W wymarmurzonym hallu utrzymanym w stylu zbliżonym do mauretańskiego króluje nieczynna fontanna, wokół której w przepastnych fotelach gromadzą się bywalcy sąsiadującego z westybulem baru. Dołączamy do nich i domagamy się od wąsatego barmana miejscowych specjalności: brandy z fig (boukha) i likieru daktylowego (tibarine). Otrzymujemy śladowe ilości tych trunków z potężna porcją coli i lodu.

Przechodzimy do baru przy basenie, gdzie raczymy się piwem. Przemiły, zawsze uśmiechnięty Ali, który dzień w dzień spędza dwanaście godzin za kontuarem, jeszcze nie wie, co mu grozi... Już wkrótce odbędzie intensywny kurs przyrządzania drinków a la polonaise na bazie przywiezionych z kraju gatunkowych wódek, połączony z intensywną degustacją. Pierwsza porcja będzie dla niego przeżyciem ekstremalnym, ale i tak dzielnie wyciągnie szklaneczkę po następną, a pod koniec pobytu naszej grupki będzie z przekonaniem twierdził: "Sobieski, Soplica, zhoobroovka - very good vodka!"

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (14):

Sortuj komentarze:

Marto, pięknie opowiedziałaś... tak, jak już ktoś tu napisał
jednym tchem przeczytałam. Również czekam na więcej. :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo ładna relacja, szkoda że nie potrafiłam tak opisać swojego wyjazdu do Egiptu, byłam z biurem podróży w Sharm, zwiedziłam Sharm ale faktycznie małych miejscowości nie.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 20.07.2009 21:33

Marto, Ty to potrafisz opowiadać! Proszę o więcej :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Co Ci tam zrobili??

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli Sousse i Port El Kantaoui tętnie życiem w nocy to ja chyba muszę zabrać Cie na imprezę. Tunezja to dla mnie w większości fatalne wspomnienia.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 19.07.2009 17:45

Po niesmaku z wczorajszej wizyty na polach Grunwaldu, cieplejszym i milszym klimacikiem powiało. Tak trzymaj Marto! :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

baardzo mi się podoba :) z chęcią (podonie jak Marek) przeczytam więcej :D

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marku, niewykluczone, że coś napiszę - mam tyle wspomnień, że z trudem wybrałam drobną cząstkę:)
Barbaro, przeczytałam i żałuję, że nasze polskie biura podróży ograniczają ofertę do kilku miejscowości. Musze pomyśleć o wyjeździe bez ich pośrednictwa...
Agnieszko, masz rację z tym kupnem - podobno w tej chwili kurs habibiego wynosi 5 dinarów (i śmiesznie, i strasznie, parafrazując Lermontowa). Zazdroszczę Ci tego eksperymentu z hidżabem!

Komentarz został ukrytyrozwiń

:)
Bardzo dobry tekst:)
Z tym polowaniem na habibi prawda, choć bardzo często są oni po prostu...nabywani drogą kupna. I potem mozna spotkac na ulicy niefrasobliwie podchodzące do dbałości o wygląd panie, najcześciej Amerykanki i Niemki, w objęciach panów w wieku ich synów. No cóż, na miłość nie ma rady.
Podobał mi się bardzo ruch uliczny, mianowicie przechodzenie przez ulicę. Wchodzi się w dowolnym miejscu a samochody zwalniają i już.W Polsce byłby jeden ryk rozwściecznych kierowców, a tam każdy to akceptuje. Ludzie są totalnie wyluzowani. Co ciekawe, bodajże po 21.00 policja nie ma prawa zatrzymać kobiety przekraczającej prędkość, po tym jak przydarzyło się to żonie pierwszego prezydenta niepodległej Tunezji, H. Bourguiby.
Co do policji, to fakt, pełno ich, i fajnie - ja czułam się tam bardzo bezpiecznie. POjechałam sobie pociągiem, takim paskudnym lokalnym, i zostawilam aparat fotograficzny. Wrocił do mnie cało i zdrowo, co w Polsce, no cóż, raczej by się nie zdarzyło.
pozdr.
A.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Super. Dużo tekstu a czytało się jednym tchem. Co najmniej nagroda weekendowa się należy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.