Pozycja materiału w rankingach:
Właśnie, i co? Wasze wrażenia będą na pewno pełniejsze, jeśli zrezygnujecie z wytwornego kompleksu dla turystów i zdecydujecie się na skromny trzygwiazdkowy hotelik w centrum miasta.
W środku nocy opuszczamy airbus tunezyjskich linii lotniczych TunisAir, który dostarczył nas całe, zdrowe i nakarmione indykiem z warzywami na lotnisko w Monastirze.
Artykuły
(73)
Galerie
(5)
Średnia ocen
(4.72)
Wiek: 50 | Miejscowość: Kraków | Kraj: Polska
O mnie: Filolog. Znajomi wiedzą więcej, trolle - nie muszą;)
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Stefania Najsarek 12.08.2009 19:56
Marto, pięknie opowiedziałaś... tak, jak już ktoś tu napisał
jednym tchem przeczytałam. Również czekam na więcej. :)
Ola Birkuć 04.08.2009 09:39
Bardzo ładna relacja, szkoda że nie potrafiłam tak opisać swojego wyjazdu do Egiptu, byłam z biurem podróży w Sharm, zwiedziłam Sharm ale faktycznie małych miejscowości nie.
Autor usunął profil 20.07.2009 21:33
Marto, Ty to potrafisz opowiadać! Proszę o więcej :)
Łukasz Zawadzki 19.07.2009 18:56
Jeśli Sousse i Port El Kantaoui tętnie życiem w nocy to ja chyba muszę zabrać Cie na imprezę. Tunezja to dla mnie w większości fatalne wspomnienia.
Autor usunął profil 19.07.2009 17:45
Po niesmaku z wczorajszej wizyty na polach Grunwaldu, cieplejszym i milszym klimacikiem powiało. Tak trzymaj Marto! :)
Judyta Rykowska 19.07.2009 13:29
baardzo mi się podoba :) z chęcią (podonie jak Marek) przeczytam więcej :D
Marta Jenner 19.07.2009 13:06
Marku, niewykluczone, że coś napiszę - mam tyle wspomnień, że z trudem wybrałam drobną cząstkę:)
Barbaro, przeczytałam i żałuję, że nasze polskie biura podróży ograniczają ofertę do kilku miejscowości. Musze pomyśleć o wyjeździe bez ich pośrednictwa...
Agnieszko, masz rację z tym kupnem - podobno w tej chwili kurs habibiego wynosi 5 dinarów (i śmiesznie, i strasznie, parafrazując Lermontowa). Zazdroszczę Ci tego eksperymentu z hidżabem!
Agnieszka Wojewoda 19.07.2009 12:45
:)
Bardzo dobry tekst:)
Z tym polowaniem na habibi prawda, choć bardzo często są oni po prostu...nabywani drogą kupna. I potem mozna spotkac na ulicy niefrasobliwie podchodzące do dbałości o wygląd panie, najcześciej Amerykanki i Niemki, w objęciach panów w wieku ich synów. No cóż, na miłość nie ma rady.
Podobał mi się bardzo ruch uliczny, mianowicie przechodzenie przez ulicę. Wchodzi się w dowolnym miejscu a samochody zwalniają i już.W Polsce byłby jeden ryk rozwściecznych kierowców, a tam każdy to akceptuje. Ludzie są totalnie wyluzowani. Co ciekawe, bodajże po 21.00 policja nie ma prawa zatrzymać kobiety przekraczającej prędkość, po tym jak przydarzyło się to żonie pierwszego prezydenta niepodległej Tunezji, H. Bourguiby.
Co do policji, to fakt, pełno ich, i fajnie - ja czułam się tam bardzo bezpiecznie. POjechałam sobie pociągiem, takim paskudnym lokalnym, i zostawilam aparat fotograficzny. Wrocił do mnie cało i zdrowo, co w Polsce, no cóż, raczej by się nie zdarzyło.
pozdr.
A.
Ewa Krzysiak 19.07.2009 10:32
Super. Dużo tekstu a czytało się jednym tchem. Co najmniej nagroda weekendowa się należy.
Happening po japońsku - artysta nakarmił gości swoimi genitaliami
(odsłon: +1658)