Facebook Google+ Twitter

Zodiak na dużym ekranie

Jeden z najsłynniejszych seryjnych morderców jacy kiedykolwiek działali na terenie USA powraca na dużym ekranie.

Plakat promujący film Zodiak. / Fot. Dystrybutor.Ostatnio w naszych kinach zagościł film "Zodiak". Oparta na faktach opowieść o jednym z najbardziej znanych seryjnych ,jacy kiedykolwiek stąpali po terenach Stanów Zjednoczonych. Podszedłem do tego filmu bardzo, ale to bardzo sceptycznie. Po pierwsze dlatego, że miałem już wątpliwą przyjemność oglądać bardzo nieudaną ekranizację jego losów nakręconą w 2005 roku, która była niskobudżetowa, nakręcona jakby od niechcenia i nudna jak imieniny u babci.
Po drugie filmowy los Zodiaka podzielił także Ted Bundy, o którym również nakręcono bardzo słaby film ukazujący tylko część faktów. W obu przypadkach gra aktorów była na poziomie poniżej zera. No, ale jako, że jestem wielkim "fanem" znanych amerykańskich przestępców grasujących w okresie od Bonnie i Clyde'a do końca lat 80., to postanowiłem sprawdzić, czy może tym razem Zodiak doczekał się godziwej ekranizacji. Zwłaszcza, że jej autorem jest twórca takich filmów, jak "Siedem" czy "Fight Club", czyli David Fincher.

Zodiak




Zanim o filmie, może trochę historii. Zodiak, bo tak kazał się nazywać nasz bohater zarówno w filmie, jak i w swej niechlubnej karierze, grasował w San Francisco i okolicach w latach od 1969 do późnych lat 70. Nigdy nie udało się ustalić jego tożsamości. Choć przyznał się do co najmniej kilkunastu morderstw, to przypisano mu po dziś dzień tylko (a może aż) sześć morderstw. Był on jednym z niewielu zabójców, którzy złamali schemat. Według schematu, w większości przypadków seryjni mordercy zabijają białe kobiety używając zawsze tej samej metody i ma to swoje zaczątki jeszcze w dzieciństwie. Tego co spowodowało, że Zodiak zabijał zapewne nigdy się nie dowiemy, ale wiadomo, że zabijał nie tylko kobiety, ale również mężczyzn (co niezbyt mu wychodziło, gdyż dwóch uszło z życiem) oraz dzieci. Po swoim pierwszym zabójstwie wysłał listy do policji i redakcji największych gazet w San Francisco, w których przyznał się do popełnionych czynów oraz załączył zaszyfrowaną wiadomość, a całość miała się ukazać w gazetach jeszcze tego samego dnia po jej otrzymaniu. Tyle o naszym bohaterze w bardzo telegraficznym skrócie (jeśli chcecie dowiedzieć się więcej polecam lekturę stron Zodiackiller.com oraz AllSerialKillers.com).

Fabuła



Produkcja została oparta na książkach Roberta Greysmith'a ("Zodiac" i "Zodiac Unmasked: The Identity of America's Most Elusive Serial Killer Revealed"), który pracował jako rysownik w "San Francisco Chronicle" i poświęcił mordercy znaczną część swojego życia. Akcja zaczyna się od morderstwa w Vallejo w 1969 roku, kiedy to Zodiak zaatakował parę nastolatków, zabijając dziewczynę i ciężko raniąc jej chłopaka. Wtedy to do redakcji "San Francisco Chronicle" i dwóch innych dzienników docierają pierwsze listy mordercy zaczynające jednocześnie jedno z najgłośniejszych i najtrudniejszych śledztw w historii amerykańskiej policji, które do dziś nie zostało zamknięte. Głównymi bohaterami są wspomniany rysownik, detektywi David Toschi i William Armstrong oraz dziennikarz Paul Avery, którzy próbują dociec kim jest tajemniczy Zodiak.

Wykonanie



Film bardzo pozytywnie mnie zaskoczył jeśli chodzi o realizację. Nie ma tutaj typowych dla amerykańskich produkcji pościgów, podczas których demolowane jest pół miasta, dynamicznych scen walki, wybuchów i innych fajerwerków. Jednym to przypadnie do gustu innym zapewne nie, ale według mnie jest to jak najbardziej na plus.

Obraz wiernie odwzorowuje klimat lat 70. Co ciekawe wykorzystano tu oryginalne nagrania z archiwów policji, na których znajduje się zapis telefonów, jakie Zodiak wykonywał po dokonaniu morderstw.

Jeśli chodzi o aktorów to nie zobaczymy tu żadnych ekranowych sław co nie oznacza, że są oni kiepscy. Wręcz przeciwnie - gra aktorska jest jak najbardziej przyzwoita i dodaje filmowi klimatu oraz, co najważniejsze, są bardzo podobni wizualnie do postaci, w które się wcielili.

Podsumowując



Film jest na prawdę wiernie zrobioną produkcją opartą na rzeczywistych faktach, bez wielkiego ubarwiania. Wiadomo, że pewne rzeczy zostały dopisane przez autora scenariusza, ale na szczęście nie są one przekolorowane i doskonale łączą się z prawdziwymi wydarzeniami. Filmu tego nie polecam osobom, które liczą na krwawą jatkę i wbijającą w fotel akcję - tego tutaj drodzy państwo nie znajdziecie przez co może on wydać się nudny. Natomiast osoby, które lubią filmy oparte na faktach, interesują się seryjnymi mordercami, fascynują nierozwikłanymi zagadkami i chcą odpocząć od typowej amerykańskiej papki wyjdą z kina zadowolone.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.