Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

1422 miejsce

Zofia Komedowa: byłam skandalistką

  • Źródło: Gość dnia
  • Data dodania: 2009-08-22 11:31

Zofia Komedowa nie żyje - była moją bardzo bliską i dobrą znajomą. Żona Krzysztofa Komedy, a także guru polskich jazzmanów, zmarła w czwartek wieczorem. O Krzysztofie Komedzie, Romanie Polańskim, Marku Hłasce i innych z Zofią Komeda-Trzcińską - rozmawia Marek Różycki jr.

Zofia Trzcińska. Wieloletnia działaczka jazz-klubu krakowskiego, Polskiej Federacji Jazzowej i Polskiego Stowarzyszenia Jazzowego; impresario wielu jazzowych zespołów, a przede wszystkim – menager własnego męża. Bardziej znana jako żona Krzysztofa Komedy - legendy polskiego jazzu.

Krzysztof Komeda, w swoim krótkim życiu, skomponował muzykę do ponad 50 filmów, w tym 10 zagranicznych. Największą sławę przyniosła mu kołysanka do „Dziecka Rosemary”, która nominowana była do światowej nagrody Złotego Globu w 1969 roku.

------------------------------------------------------
Zofia Komeda - Trzcińska  / Fot. PAPMarek Różycki jr.: Dlaczego spośród wielu znanych Ci fascynujących i utalentowanych mężczyzn wybrałaś Krzysztofa Komedę na męża?
- Wzruszył mnie swoją wielką pasją, konsekwencją i uporem w tym co robił, a jednocześnie wielką bezradnością. Jako astrologiczny Skorpion lubię drobnych, małych blondynków, którymi trzeba się opiekować...

Jesteś bardzo zaborcza, zastanawia mnie więc jak udało się Wam stworzyć harmonijne małżeństwo?
- Byłam nadopiekuńcza. Ja Krzysia nawet strzygłam, bo jemu wciąż szkoda było czasu; albo komponował, albo coś mu się dobrze grało, albo ćwiczył palcówki. Szyłam mu nawet bardzo modne, piękne i kolorowe koszule. Ludzie się zachwycali. To dawało mi ogromne zadowolenie, że sprawiam mu przyjemność i że tak ładnie wygląda. Tak się nim opiekowałam, że nawet przy wyrywaniu zęba stałam za fotelem dentystycznym i trzymałam go za skronie. Tego sobie życzył, bo przyzwyczajony był do mojej troskliwości. On nigdzie, bidak, nie mógł beze mnie być, ani poflirtować sobie za bardzo, bo już trzask prask…, patrzą - Zośka jest przy nim… Ja sobie z tego nie zdawałam sprawy. Wiele lat po jego śmierci zrozumiałam, że nie dawałam mu odetchnąć. Toteż jak się czasami wyrwał i dopadła go jakaś piosenkarka - korzystał z tego. Nigdy w życiu sam nie atakował kobiet, ale jak dziewczyna była zaborcza - to on poddawał się...

A czy z powodu tej zaborczej miłości do Krzysia nie cierpiało Twoje dziecko z pierwszego małżeństwa?
- Ja taka sama byłam dla mojego dziecka. Z tym, że dla Krzysia byłam łagodniejsza, a dla syna bardziej wymagająca i szorstka.

Czy jako żonie, która - jak sądzę - wolałaby mieć stabilny dom, nie przemknęła Ci przez głowę myśl, że lepiej byłoby mieć za męża lekarza-laryngologa (bo takie wykształcenie miał Krzysztof Komeda) ze stałymi dochodami, niż kompozytora, „pędziwiatra” wiecznie z głową w chmurach?
- Bardzo dobre pytanie. Nigdy w życiu o tym nie pomyślałam. Właśnie ja mu pomogłam przestać być laryngologiem, zostawić medycynę. On wszystko co robił, starał się wykonać perfekcyjnie i był bardzo dobrym laryngologiem. Robił już nawet operacje. Ale tak strasznie cierpiał i tęsknił za muzyką, że jak chodził na poranki filharmoniczne w Poznaniu, to płakał z tęsknoty i radości, że w ogóle słucha muzyki. On nie tylko uznawał i kochał jazz, ale także muzykę poważną; zawsze miał karnet na Festiwal Szopenowski i Warszawską Jesień. Mało tego, że mnie wcale nie zależało na tym, żeby on był regularnie zarabiającym mężem, opiekunem domu na posadzie. Nigdy w życiu, żeby była nawet jakaś największa potrzeba finansowa dla domu, nie namówiłam go na pisanie piosenek, bo on tego nie cenił.
Marr


Komentarze (57):

Sortuj komentarze:

Apolonia Skakowska
  • Apolonia Skakowska
  • 31.05.2012 10:27

Szanowny Panie Adamie Sobolu, po zapoznaniu się z treścią Pana "Komentarza", nie zrozumiałam, o co Panu
chodzi ? Ani słowa - NA TEMAT, lecz "TRAKTAT" o domysłach, czy podglądaniach o " możliwościach " napisania
przez Marka Różyckiego Jr. "ROZMOWY..." Nie akceptuję Pana etyki !
Wyczuwam, że tu przemawia "popularna" dzisiaj "ZAWISC

Komentarz został ukrytyrozwiń
Grażyna Mardofel
  • Grażyna Mardofel
  • 29.05.2012 21:27

Może byli przysłowiowymi ,, dwiema cząstkami pomarańczy'' , bo wspaniale się uzupełniali . Tak czy inaczej Zofia Komedowa była niezwykła kobietą i wspaniałym Człowiekiem. Pomyślałam czytając , ze gdyby nie ona - może Krzysztof Komeda nigdy nie stworzył by tej cudnej ,ponadczasowej muzyki.... Ogromne ukłony dla Pani Zofi za to wszystko i za to kim była....

Wspaniała rozmowa Marku , wiele szczegółów z ich życia których nie znałam ,serdecznie pozdrawiam i bardzo dziękuję .. :))

Komentarz został ukrytyrozwiń
Apolonia,Wilno
  • Apolonia,Wilno
  • 28.05.2012 16:59

Jaki piękny jest świat ! Tak go przedstawił Pan Marek Różycki na przykładzie Rodziny Komedów. W samych superlatywach rysuje ich codzienność zabarwioną niezwykłą empatią i ciepłem Pani Zofii do Pana Krzysztofa,
jej męża, nieco niezdecydowanego co do swego zawodu i swojej pasji muzycznej. Ona pomogła mu się określić w życiu. Stała się JEGO siłą duchową, natchnieniem i profesjonalnym pomocnikiem w muzycznej pracy twórczej . W domu zastąpiła mu matkę, salon fryzjerski, krawiectwo i kulinarię. Święta Kobieta ! Zbudowała
ŚWIĘTĄ RODZINĘ ! Tylko Marek Różycki Jr. potrafi zauważyć i widzieć nie tylko oczami, lecz każdym swoim
nerwem w CZŁOWIEKU tylko JEGO GENIALNOŚĆ. GENIALNY AUTOR, PISZE GENIALNE "ROZMOWY","WYWIADY",
"FELIETONY","SIĄŻ KI"... Jakie szcęście, że jest Pan Marek Różycki Jr., KTÓRY swoim złotym piórem rysuje
piękny OBRAZ KULTURY POLSKIEJ. WILNO I WILEŃSZCZYZNA zna Pana Marka Różyckiego od dawna jako
autora wspaniałych felietonów, wywiadów,rozmów z elitą polskiej kultury, które się ukazują w polskojęzycznej prasie na Litwie, oraz jako Autora książki KARNAWAŁ W SODOMIE", którą czytamy jako ponadczasowe vademecum... Dziękujemy i gorąco pozdrawiamy. Czekamy na następne perełki...
na następne perełki.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Krzysztof Ratajczyk
  • Krzysztof Ratajczyk
  • 28.05.2012 10:57

Zofia Komedowa była nietuzinkową postacią w polskim życiu kulturalnym i fenomenalną menagerką /opiekunką (w dobrym tego słowa znaczeniu!!!) swojego męża - wybitnego Krzysztofa Komedy. Jednak dopiero ta, z wielkim znawstwem i profesjonalizmem - przeprowadzona rozmowa, uświadomiła mi ten fakt na dobre i poukładała w głowie "Historię Komedów"....

Serdecznie pozdrawiam, podziwiam i dziękuję!.....

Komentarz został ukrytyrozwiń

5+ ...nie ulega wątpliwości. Pozdrawiam!

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 26.08.2009 14:53

Adam powinien wydać swoje dywagacje pod tekstami w książce. To są osobne "impresje na temat", a nie tylko komentarze. Marr

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zgadzam się w 100% z Adamem...

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 26.08.2009 09:56

Adamie, dziękuję za komentarz i podziwiam Cię, że dokopałeś się do mej wiadomości o śmierci Komedowej oraz z Nią rozmowy. Pozdrawiam serdecznie, Marr

Komentarz został ukrytyrozwiń

Gdy w szpitalnym korytarzu pacjenci urządzają sobie codzienne przechadzki dla zabicia czasu, to nie ma w tym niczego nadzwyczajnego. Ot, trzeba jakoś czas zabić i tyle. Jednak są i tacy, dla których takie chodzenie z kąta w kąt jest na dłuższą metę trudne do zniesienia. W ich głowach powstaje wtedy myśl, by tak od niechcenia zagadnąć kogoś napotkanego na szpitalnym korytarzu i na przykład opowiedzieć mu trochę o sobie, zwyczajnie, bez przesady. I tak od słowa do słowa powstają barwne obrazy prosto z życia wzięte, jakby namalowane świeżą farbą i utrwalone mocnym werniksem, mimo że przedstawiają odległe niekiedy czasy.

Marek, nawet złożony ciężką chorobą, nigdy nie przestaje być dziennikarzem. Dla Niego nawet szpitalna stołówka jest wdzięcznym polem obserwacji, a szpitalny korytarz – teatrem bez granic. Wszędzie coś się dzieje, wiec wystarczy tylko przysiąść gdzieś z boku i notatki czynić, albo dyktafon włączyć w odpowiedniej chwili, gdy słowa padają ciekawe.

Ale bywają w życiu chwile szczególne, gdy los do dziennikarza się nagle uśmiechnie. Wtedy, nie wiadomo z jakiego powodu, staje przed nim obcy człowiek, którzy mimo tej swojej obcości ma wolę przekazania mu czegoś więcej niż wymaga tego uprzejmość. Takie spotkanie dla dziennikarza jest gratką nie lada, więc, czasu nie tracąc, rozmowę zręcznie podchwytuje, trafnym pytaniem naprowadza, by biegła gładko. To się nazywa dziennikarski profesjonalizm.

Marek ma naturę subtelną, serce gorące dla ludzi i w prostym człowieku potrafi dostrzec wartość najwyższą, czyli boski pierwiastek, jak mawiają mędrcy. To prawda, że brak mu czasem zwykłej cierpliwości, więc wybucha gniewem, lecz gdy zasiada do pracy natychmiast stygnie w nim złość i wtedy spod pióra płyną teksty promieniejące radością życia. Bo świat widziany jego oczami jest prawdziwy, niezafałszowany, pełen ułomności ale i pełen ciepła. Czyli taki, jakim jest w rzeczywistości.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zofia Komedowa nie kochała siebie w Mężu, ale siebie spełniała w pielęgnowaniu talentu Męża,
dlatego wydając się być zaprzeczeniem opinii Oscara Wilde, cytowanej w komentarzu poprzedzającym,
bardziej chyba oddana była przesłaniu J. W. Goethego:
"Kiedy bierzemy ludzi takimi, jakimi są, robimy ich gorszymi;
kiedy traktujemy ich tak, jakby byli tym, czym być powinni,
doprowadzamy ich do tego, co zdolni są osiągnąć."

Nie zaprzeczając, że Mąż był bardzo dobrym laryngologiem, co zaznaczyła w wywiadzie
- umiała dostrzec, że bardzo tęsknił za muzyką, nie wymuszając,
aby laryngolog na strunach głosowych komponował swój ulubiony jazz.
Wiedząc, że wyuczony przez Męża zawód, który wykonywał perfekcyjnie, jak wszystko,
mógł by być źródłem pełniejszej stabilizacji - uznała, że tym, co doprowadzi Go do tego,
co zdolny jest osiągnąć jest muzyka.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2014 Wiadomosci24.pl

Witryna korzysta z plików cookies oraz informacji zapisywanych i odczytywanych z localStorage, aby dopasować interesujące treści oraz reklamy. Korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień przeglądarki, w szczególności w zakresie cookies, oznacza, że pliki będą umieszczane na urządzeniu końcowym. Możesz zmienić ustawienia przechowywania i dostępu do cookies i localStorage używając ustawień przeglądarki lub używanego urządzenia. Szczegóły w Polityce Prywatności.

Zamknij