Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

21646 miejsce

"Żokej" - książka, którą warto przeczytać

"Niektórzy niscy ludzie, z racji swojego wzrostu, czują się jakoś upośledzeni. Ja, chociaż nie mam nawet 150 cm, nie boleję z tego powodu i nie mam żadnych kompleksów" - tak mówi o sobie Mieczysław Mełnicki - jeden z najlepszych polskich dżokejów.

Książkę wydało wydawnictwo Black Unicorn z Jastrzębia Zdrój / Fot. Strona tytułowa książki "Żokej", opowiadającej o karierze sportowej Mieczysława Mełnickiego.Książka, mająca w swoim tytule zamierzony celowo przez autora błąd ortograficzny, zainteresowała mnie z dwóch powodów. Po pierwsze - o końskich wyścigach na służewieckim torze słyszałam sporo we własnej rodzinie. Wielką wielbicielką końskich wyścigów była moja babka. Legenda rodzinna głosi, że jej ulubioną rozrywką było coniedzielne uczestniczenie w służewieckich gonitwach. Podobno babka namiętnie grała na wyścigach. Coś jednak z tym "końskim" nałogiem babki musiało być na rzeczy, ponieważ pasją obstawiania gonitw służewieckich zaraziła moja babka także swojego syna, a mojego ojca.

Drugi powód, dla którego wzięłam książkę do ręki, to wyznanie
bohatera opowieści - dżokeja Mieczysława Mełnickiego, odnoszące się do jego niskiego wzrostu. Sama mam to przysłowiowe 150 cm w kapeluszu, więc szczera i pozbawiona kompleksów wypowiedź dżokeja bardzo trafiła mi do przekonania.

Kim zatem jest ten niewielki wzrostem, ale posiadający w sobie wielkiego ducha sportowej rywalizacji człowiek? Mieczysław Mełnicki to jeden z najlepszych polskich dżokejów. W swej ponad trzydziestoletniej karierze wygrał 1663 gonitwy, co do dzisiaj jest niepobitym rekordem. Mieczysław Mełnicki jest niekwestionowaną legendą polskich wyścigów.

Książka "Żokej" opowiadająca o życiu tego słynnego dżokeja, a została napisana przez znanego dziennikarza telewizyjnego - Wojciecha Zielińskiego, który w posłowiu do "Żokeja" pisze tak : "Sierpień 2010. Przed telewizyjną kamerą Mieczysław Mełnicki udziela na padoku krótkiego wywiadu. Niespodziewanie jego pasjonująca wypowiedź przekracza wszelkie ramy czasowe. Z przykrością przerywam nagranie, tłumacząc słynnemu dżokejowi, że w programie możemy wykorzystać jedynie dwie minuty rozmowy i na pocieszenie dodaję:
- Powinien pan, panie Mieczysławie, o swoim życiu książkę napisać...
- Ba - odpowiada - też tak myślę, ale musiałby mi ktoś pomóc...
... Pomogłem".

Od siebie dodam, że książkę czyta się jak pasjonujący kryminał. Kto kocha konie, też znajdzie tam coś dla siebie. Kto nigdy nie był na wyścigach arabów czystej krwi, ten z pewnością po przeczytaniu "Żokeja" na wybranie się na tory służewieckie nabierze ochoty. Ja nabrałam, choć tę dyscyplinę sportową znam tylko z rodzinnych opowieści.

Opracowano na podstawie: Wojciech Zieliński, "Żokej" według opowieści Mieczysława Mełnickiego, Wydawnictwo:BLACK UNICORN, Jastrzębie Zdrój 2011

Rozpoczął się konkurs Dziennikarz obywatelski 2011 Roku.
Zgłoś swój materiał! Zostań najlepszym dziennikarzem 2011 roku. Wygraj jedną z ośmiu zagranicznych wycieczek.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (10):

Sortuj komentarze:

Pewnie się, Basiu, nie rozczarujesz lekturą "Żokeja". Także pozdrawiam !

Komentarz został ukrytyrozwiń

Oj! to i ja książkę mieć muszę....
Pozdrawiam Autora i autorkę recenzji
B. R.K

Komentarz został ukrytyrozwiń

Acha! Panie Redaktorze! Zapomniałam dodać: Dziękuję za sprostowanie :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Redaktorze, osobiście czułam, że mówienie o Pańskim odejściu w niebyt jest chyba przedwczesne. Za pochowanie Pana za życia serdecznie przepraszam w imieniu pani Jadwigi Szalewicz i własnym. Książka jest super i czyta się ją jednym tchem. I to także jest Pana zasługą. Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Wojciech Zieliński
  • Wojciech Zieliński
  • 05.03.2012 13:05

Szanowni Państwo, miło mi, ze pozytywnie oceniają Państwo moją książkę. Chciałbym jednak sprostować pewną - myślę, że istotną - nieścislość. Otóż ja dzieki Bogu jeszcze żyję. Wojtek Zieliński, którego Państwo mają na myśli był moim przyjacielem. Też długie lata pracował w TVP, realizowaliśmy nawet wspólne programy, ale książkę napisałerm ja. Kilkia lat po śmierci Wojtka.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tak przypuszczałam, Jadziu, że znałaś red. Zielińskiego. Także uważam, że dobrze się stało iż wziął na warsztat opisanie ciekawego życia tego świetnego dżokeja. Że konie są wielką miłością Waszej rodziny - wiem i bardzo się z tego cieszę. Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Jadwiga Ślawska Szalewicz
  • Jadwiga Ślawska Szalewicz
  • 04.03.2012 18:09

Wojtka Zielińskiego znałam bardzo dobrze, niestety odszedł od nas całkiem niespodziewanie w Gdańsku tańcząc z właśna żona rock and rolla po skończonym meczu którego był sprawozdawcą. Razem studiowaliśmy na AWF, przyjaźniliśmy się z całą jego rodziną, cieszę się, że książkę zdażył napisać i wspołautorem był, tym bardziej, ze konie w mojej rodzinie sa ukochane
j

Komentarz został ukrytyrozwiń

We wspomnieniach pana Mieczysława Mełnickiego jest też oczywiście sporo na temat przyjaźni dżokeja i jego rumaków. Książka zachwyciła mnie również dlatego, że została napisana prostym językiem, z dużym poczuciem humoru.
Piotrze, z niecierpliwością czekam na Twoją opowieść o koniu, który uratował Ci życie. Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pasjonujące i muszę przeczytać. Tym bardziej, że koń w moim dzieciństwie uratował mi życie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dlaczego tytułowy bohater książki został określony jako żokej, a nie dżokej? odpowiedź znajdziemy na str. 37:
"Z pętli widać było tor Służewcu.Po prawej stronie (...) zobaczyłem piękną kapliczkę Matki Boskiej, która została tu przeniesiona z poprzedniego warszawskiego toru wyścigowego przy ulicy Polnej. Przed laty ufundowali ją pracownicy wyścigów i - jak na niej jest napisane - "żokieje". Tak kiedyś nazywano wyścigowych jeźdźców, i niektórzy - jak na przykład ja - często tak mówią do dzisiaj.Z szacunku do historii."

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.