Facebook Google+ Twitter

Żołnierz radziecki - wyzwoliciel, ciemiężyciel, gwałciciel...

„Zwróciliśmy pokój”- powiedział na Placu Czerwonym Dmitrij Miedwiediew. A Związek Radziecki miał w tym swój ogromny udział. Armia Czerwona dotarła aż do Berlina. Ale jej obecność na wyzwalanych ziemiach Europy miała swoją cenę.

 / Fot. wikimedia commonsŻołnierz radziecki przeszedł pół Europy z „hasłem wolności na ustach”. Z Niemcami bił się dzielnie. Zresztą - nie miał innego wyboru. Jakąkolwiek oznakę tchórzostwa karano śmiercią. Życie żołnierza nie było dużo warte. Jak mięso armatnie, na pierwszej linii, szedł i padał zabity, a na jego miejsce nigdy nie brakowało zastępcy. Dowództwo nie zastanawiało się nad stratami w swoich szeregach. Zmobilizowano ogromne środki ludzkie, a obsesją Stalina było dotarcie do stolicy Niemiec przed Brytyjczykami i Amerykanami. Upokarzany i traktowany bezwzględnie żołnierz radziecki bił się więc dzielnie, najlepiej jak potrafił. Jednak kiedy już zwyciężył z niemieckim okupantem, przestał wyzwalać i sam zaczął ciemiężyć. Mordować, gwałcić, rabować. W imię zasady „zwycięzca bierze wszystko”.

Czerwonoarmista często dopuszczał się rabunku. Nic w tym dziwnego. W swoim kraju żył często w skrajnej biedzie. Na wyzwalanych przez siebie ziemiach spotykał zwłaszcza Polaków i Niemców,
jakże lepiej od niego ubranych i ile więcej, mimo wojny, od niego posiadających. Kradł więc wszystko, co stanowiło dla niego jakąkolwiek wartość. Były to np. obrazy, zabytkowe meble, zastawy stołowe, ale też zwykłe ubrania, rowery, pieniądze. No i słynne zegarki.

Czerwonoarmista mordował. Zwłaszcza niemieckich cywilów. Z zemsty za wyrządzone mu przez hitlerowców krzywdy na ziemi rosyjskiej. Ale zabijał też kobiety, które zgwałcił i te, które stawiały opór. Nie sposób tu zapomnieć o wsi Nemmersdorf, pierwszej w Prusach Wschodnich miejscowości zajętej przez Armie Czerwoną. Tam właśnie, po dokonaniu masowego gwałtu, zamordowane zostały 62 kobiety.

Właśnie gwałt był tym przestępstwem, którego radziecki żołnierz dopuszczał się najczęściej. Właściwie robił to na dotychczas niespotykaną skalę. Gwałt, jako jeden z elementów charakterystycznych dla zachowania zwycięzców wobec zwyciężonych, był obecny zawsze i we wszystkich armiach świata. Ale nigdy przemoc seksualna wobec kobiet nie osiągnęła takich rozmiarów jak pod koniec II wojny światowej i w okresie tuż po niej. Żołnierz radziecki nie dostawał urlopu, jak to miało miejsce u Niemców czy Anglosasów. Nie widywał więc, najczęściej przez kilka lat, swojej żony czy dziewczyny. Jako generalnie mało atrakcyjny miał też mniejsze, niż żołnierze alianccy, szanse na zbliżenie seksualne bez posuwania się do przemocy.

Kobiety gwałcono wszędzie. W Prusach Wschodnich, w Zachodniopomorskim, na Warmii i Mazurach, na Śląsku. Ofiarami były nie tylko Niemki, ale też Polki, Ukrainki, Żydówki, a nawet Rosjanki. Stawały się nimi niejednokrotnie więźniarki obozów koncentracyjnych i przymusowe robotnice, które wcześniej, przebywając w niemieckiej niewoli, wręcz modliły się o nadejście Armii Czerwonej. Na kobiety urządzano istne obławy: wdzierano się do domów, do pociągów, a z zatrzymujących się na dworcach transportów wojskowych wybiegały duże grupy mężczyzn w poszukiwaniu kobiet. Wiek nie grał tu roli. Najczęściej łapano młode dziewczyny i kobiety, ale nie oszczędzano też pań zdecydowanie starszych. Dowódcy różnych szczebli pozwalali na takie zachowanie swoich podwładnych.

„Niech żyją zwycięzcy. Urra!” – krzyknął dziś na zakończenie swojego przemówienia prezydent Miedwiediew. To prawda. Niech żyją. Nie zapominajmy jednak o tym, jak wiele krzywdy niektórzy żołnierze zwycięskiej armii radzieckiej zrobili zwykłym mieszkańcom oswabadzanych przez siebie terenów.

Więcej:

- Beevor Antony: „Berlin: Upadek w 1945”, 2009 r.
- „Kobieta w Berlinie”, reż. Maks Färberböck, 2008 r.
- Ostrowska Joanna, Zaremba Marcin: "Kobieca gehenna", w:"Polityka", nr 10/2009

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (17):

Sortuj komentarze:

Czyli wnioskujemy, że Natura obmyśliła taki sposób rozładowania napięcia - obojętnie z jakich przyczyn - by zawsze to jedna płeć męczyła drugą? Co w tym naturalnego i leczniczego? Poczytawszy nieco, polecam taki oto krótki komentarz do dzieła dwóch amerykańskich bilogów: http://psychologia.edu.pl/index.php?dz=serwis&op=opis&id=20 (tytuł niżej: BIOLOGICZNA KONCEPCJA GWALTU). Podważa on twierdzenie, jakoby Natura chciała w ten sposób uzupełnić straty w ludziach, bo połowa w ten sposób "zwerbowany do rozmnażania" nawet nie jest w stanie zajść w ciążę. Straszna to rozrzutność, zupełnie do Matki Natury nie podobna. Więc teza psychologów, którzy sami się między sobą nie zgadzają w tej kwestii nota bene, że tak musi być mnie nie przekonuje. A odstawiając na chwilę na bok zagadnienia naszej zwierzęcej natury, to przecież człowiek jest czymś więcej niż zwierzęciem. Jakby tak przyjąć, że każdy mężczyzna może pod wpływem odpowiedniego stresu stać się gwałcicielem, to generalnie jesteśmy zgubieni! A przecież nadal tu jesteśmy, po wielu tysiącach lat istnienia, więc rozwiązanie musi być inne. Poza tym nie przepadam za tezami potępiającymi rodzaj męski tak dokumentnie - sugerowanie, że każdy mężczyzna poddany odpowiedniej obróbce staje się niebezpieczny dla kobiet, jakby nic od mężczyzn nie zależało, uważam za dyskryminację.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pisząc "...w ten sposób natura uzupełnia straty w ludziach i rozładowuje napięcie u mężczyzn" cytowałam tylko wypowiedzi psychologów. W wyniku gwałtu dokonanego przez Niemca na Polce urodził się... w tej chwili jeden z najwybitniejszych twórców na świecie. Niestety w ekstremalnych sytuacjach zagrożenia, często w człowieku budzi się jego zwierzęca natura, co nie jest jego usprawiedliwieniem, lecz smutną prawdą. Smutną prawdą jest również i to, że gwałt jest o wiele bardziej powszechny w warunkach pokoju niżby się nam wydawało.

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Nikt nie wie, ile dzieci urodziło się w wyniku gwałtów popełnionych – jak ocenia ONZ – na 20 tysiącach kobiet w czasie wojny w byłej Jugosławii. Większość ofiar to Bośniaczki, większość sprawców – Serbowie. Nikt również nie wie, ile matek zdecydowało się na aborcję lub zabicie swoich dzieci po urodzeniu, choć raport UNICEF sprzed trzech lat – pierwsza tego typu próba spojrzenia na położenie dzieci urodzonych w wyniku gwałtów wojennych – wskazuje, że takich wypadków mogło być bardzo dużo. Bośnia i inne kraje byłej Jugosławii kilkanaście lat po wojnie zaczynają normalnie funkcjonować, jednak dla tysięcy kobiet i ich dzieci wojna nigdy się nie skończy, na zawsze pozostaną ofiarami zbrodni, której nie da się wymazać z pamięci, zbrodni, która zabija coś najcenniejszego w człowieku – jego ducha."

"Rosyjscy żołnierze uważali, że skoro wyzwalają Europę, to wolno im robić, co chcą” – pisał Beevor. I mieli na to placet samego Stalina, nie tylko zresztą na gwałcenie Niemek, ale również kobiet z państw sojuszników III Rzeszy: Węgier, Rumunii i Chorwacji. Gdy jugosłowiański komunista Milovan Djilas zaprotestował przeciwko zachowaniu Rosjan w Chorwacji, Stalin odpowiedział mu: „Czy pan nie rozumie, że żołnierz, który przeszedł tysiące kilometrów w krwi, ogniu i śmierci, musi mieć okazję do zabawy z kobietą?!”.

"Ostatnim niezwykle niepokojącym zjawiskiem związanym z rozprzestrzenianiem się gwałtów i aktów przemocy na tle seksualnym były głośne oskarżenia pod adresem personelu ONZ w krajach Afryki ogarniętych wojną i nędzą. Według raportów mediów z roku 2005 kontrolerzy ONZ stwierdzili np. 68 przypadków gwałtów, pedofilii i zmuszania do prostytucji miejscowych kobiet przez personel ONZ stacjonujący w Kongu. Wśród oskarżonych znaleźli się wojskowi z Maroka, Pakistanu i Tunezji. Cała afera mocno podważyła wiarygodność i tak mało skutecznych działań ONZ w regionie."
http://www.rp.pl/artykul/155161.html?print=tak

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jakoś nie chce mi się wierzyć, że natura obmyśliła taki sposób uzupełniania strat w ludziach po kataklizmach i wojnach, podczas gdy w przypadku gwałtów w takich sytuacjach większość ofiar ginie. Nie ma co tutaj Matki Natury obraczać tak straszną odpowiedzialnością, bo jest to siła dużo mądrzejsza od człowieka. Skoro już nazywamy rzeczy po imieniu, to chodzi tu poprostu o "prawo zwycięzcy", a także o jedno z narzędzi wojny, którym od dawna jest gwałt. Niestety wywodzi się to z pradawnego przekonania - bardzo skąd inąd żałosnego - że honor mężczyzny znajduje się między nogami kobiety. Poza tym jakim rozładowaniem napięcia jest gwałt, skoro przynosi dużo gorsze i dużo trwalsze skutki? Wydaje mi się, że nie można do tego podchodzić tak "pobłażliwie" - kwitować stwierdzeniem, że "tak to jest w naturze", bo gwałt w naturze nie występuje.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pełna zgoda z Panią Grażyną - choć na dawnych Kresach myślę, była to raczej ostra dychotomia Polak - szlachcic a 'tutejszy' (świadomość narodowa do XIX w. wśród chłopów raczej nie istniała) chłop, ucisk przede wszystkim ekonomiczny, także przez 'posługi';( dziewcząt we dworze;

gwałty Rosjan na Niemkach (bo rzeczywiście tam dochodziło na nich na masową skalę; Polska to jednak inna bajka, tu czerwonoarmiści zachowywali się o niebo lepiej) chyba lepiej porównać do masowych gwałtów dokonywanych przez Japończyków na ludności Chin, i to przez parę lat, od 1937 r. - i chyba to uznałbym za pierwsze wojenne gwałty na tak ogromną skalę;

a co do tego, jak różni byli żołnierze ACz- w jakichś wspomnieniach Niemki z Berlina 45 r czytałem, że najpierw, w 1. linii do jej mieszkania wpadł oficer i tylko grzecznie wypytał... a w 2. żołdacy dopuścili się na wszystkich kobietach w kamienicy zbiorowego gwałtu;

i na koniec - myślę, że to chyba nawet nie wojna, ale już sama bezkarność, wyzwala w wielu ludziach najgorsze instynkty; vide - jak wiele obecnie, w czasach pokoju i w wolnej Polsce, jest gwałtów na młodych, bezbronnych dziewczynach, które wsadzą się o nich komukolwiek powiedzieć; a gwałciciele, którzy najczęściej rekrutują się z kręgu znajomych czy nawet rodziny, tak często pozostają absolutnie bezkarni;

Komentarz został ukrytyrozwiń

Grażyno - doszłam do Twojego wpisu i nie mam nic wiecej do powiedzenia. Kłaniam Ci sie czapką do ziemi...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zgadza się Pani Agnieszko. Mojej Mamie dobry czerwonarmiejec przyniosł bochenek chleba, bo była bardzo szczupła i miała takie same warkocze jak jego dziewczyna, gdzieś w głębi Sowietskowo Sajuza.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Basiu, wiadomo, że wojna w wielu osobach wyzwala paskudne instynkty. Ale byli też normalni, zmęczeni wojną żołnierze, na których w domu czekały dziewczyny, żony i dzieci. Tacy żołnierze dawali mojej babci i jej rodzeństwu "kukułki" i pokazywali im zdjęcia swojej rodziny.

Komentarz został ukrytyrozwiń

To prawda, mam to na papierze spisane ręką mojej Babci, gdzie dokładnie opowiada w 1945 usiłowanie gwałtu na pewnej młodej dziewczynie nastoletniej, która zdołała się dwóm żołnierzom obrnić, jednego kopnąwszy międzynogi a drugiemu przyłożyła w twarz. Silna była bo w stajni pracowała przy koniach i bydle. "Cziort nie baba", splunęli , przed sądem wojskowym. Byli dość zdumieni, że to jeszcze nie niemieckie tereny, a dziewczyna nie Niemka, a więc nie mogą sobie "poguljat", jak im obiecano.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie tylko wojna wyzwala w człowieku najgorsze instynkty. Wszelkiego rodzaju, kataklizmy, pociągające za sobą ogromne straty w ludziach, prowadzą do głębokiego stresu, strachu. Tak było w czasie trzęsienia ziemi na Haiti. Mężczyźni, na skalę do tej pory na wyspie niespotykaną, gwałcili Haitanki. Podobno jest to naukowo udowodniono, że w ten sposób natura uzupełnia straty w ludziach i rozładowuje napięcie jakie noszą w sobie "samce" - sorry mężczyźni.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.