Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

5562 miejsce

"Zombie express" - pociąg w jedną stronę (recenzja)

To kin studyjny wszedł "Train to Busan", w Polsce przetłumaczony jako "Zombie express". Film do oryginalnych nie należy, ale oferuje kawał emocjonującego, dobrze zrealizowanego horroru z dużą ilością akcji, oraz szczyptą dramatu rodzinnego.

 / Fot. MoviesRoomKiedy słyszymy „azjatycki horror” to zazwyczaj myślimy o bladolicych duchach z długimi, czarnymi włosami, wielkich, radioaktywnych potworach demolujących miasto albo pastiszach gatunku. Rzadko zdarza się by na Dalekim Wschodzie próbowano czegoś innego w kinie grozy. Jeszcze rzadziej wychodzi z tego udany film. Takim przypadkiem jest Zombie express w reżyserii Sang-ho Yeon.

Zaczyna się jak typowy, rodzinny melodramat. Seok-woo jest maklerem – typowym pracoholikiem. Przez swój stosunek do pracy został opuszczony przez żonę a kontakt z małą córką, Soon-an, pogarsza się. Aby wynagrodzić swoje ostatnie zaniedbania, zabiera dziewczynkę pociągiem do Busanu – miasta, w którym mieszka jej matka. Zwyczajna przejażdżka zamienia się w koszmar, kiedy pociąg zostaje zaatakowany przez zombie.

Zombie express to typowe zombie movie dla współczesnego, mainstreamowego kina. Pełne akcji, efektów specjalnych i elementów melodramatycznych. Przez pierwsze 15 minut tempo jest bardzo powolne. Dostajemy chwilę na zapoznanie się z bohaterami, po czym nagle dochodzi do ataku zombie i napięcie rośnie do samego końca. Jest to jednak nieco inne podejście do zombie movie z elementami akcji. Bohaterowie to zwyczajni ludzie, praktycznie pozbawieni broni, muszą polegać wyłącznie na własnej sile a przede wszystkim sprycie. Kiedy walka zawodzi (a zawodzi bardzo często) starają się przechytrzyć żywe trupy – odciągnąć ich uwagę i zakraść się między nich.

Niemal każdy z bohaterów posiada swój mały dramat – poza wspomnianym ojcem z córką, mamy jeszcze m.in. małżeństwo oczekujące dziecka, parę zakochanych nastolatków czy starsze kobiety przyjaźniące się od lat. Postaci, co prawda są mało rozbudowane, ale też na tyle charakterystyczne i dobrze zagrane, że chcemy im kibicować w walce o przetrwanie. Wątki melodramatyczne nie są wymuszone i potrafią emocjonalnie angażować.

Można zauważyć parę podobieństw do filmu World War Z. Niemalże identycznie prezentuje się tu zombie – są równie szybkie, zwinne. W dużych skupiskach zachowują się jak ogromne stado mrówek (włącznie z „zalewaniem” i nachodzeniem na siebie, co było charakterystyczne w filmie z Bradem Pittem), posiadają wrażliwe zmysły, a zamiast pożerać ludzi wolą ich zarażać przez ukąszenie. Oba filmy są do siebie podobne od strony audiowizualnej. Mamy dopracowane, barwne zdjęcia, ujęcia z lotu ptaka na nadbiegającą plagę zombie. Nawet muzyka w pewnych momentach brzmi podobnie. Koreański film jest co prawda mocniejszy, ale tutaj również nie uświadczymy gore typowych dla większości zombie movie. Najkrwawszą rzeczą jaką zobaczymy będzie przegryzanie tętnicy – żadnego ćwiartowania, pożerania ciał, ani headshootów. Jeżeli miałbym się do czegoś przyczepić od strony wizualnej to sztucznie wyglądające efekty CGI ( na szczęście jest ich niewiele) oraz naprawdę nienaturalnie wyglądająca krew, której kolorem bliżej do pomarańczowego albo różowego.

Zombie express jest, co prawda mało oryginalny i chwilami przewidywalny, ale potrafi autentycznie wciągnąć i wzbudzić emocje. Wątki melodramatyczne smucą a akcja trzyma w napięciu. Udany seans dla fanów zombie movie i egzotyki gwarantowany.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.