Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

183212 miejsce

Zombie w sieci

"Samotność w sieci", prawdopodobnie wbrew intencjom twórcy, nie jest filmem o miłości. Przynajmniej nie o takiej miłości, którą znamy z romantycznych opowieści. To raczej film o pożądaniu pewnego stylu życia.

Gnany dziennikarskim obowiązkiem wybrałem się do kina na “Samotność w sieci”. Zgodnie z tezą zawartą w książkach jednego z najbardziej przenikliwych badaczy współczesnej popkultury, Slavoja Žižka, który w epifaniach tejże pragnie dostrzegać ideologiczne konstytuanty ponowoczesnego obrazu świata, zapragnąłem potraktować ten film jak zbiór symptomów pewnej “choroby”, wyrażającej się w komunikacji ze światem za pomocą komputerowego interfejsu. Zbyt ambitny zamiar? Być może. Jednak – jak uczy słoweński filozof – nawet w banalnej telenoweli można odnaleźć mnóstwo znaczeń, które, odpowiednio odczytane, pozwalają ukazać struktury fundujące nasz obraz rzeczywistości.

Nie czytałem bestsellerowej powieści Janusza L. Wiśniewskiego na podstawie której nakręcono ten film. Nie interesują mnie łzawe, banalne miłosne historie rodem z “Harlequina”. Zostawmy miłosne rozterki bohaterów na boku, a skupmy się na detalach, które są w tej historii najistotniejsze. Jeśli nawet film jest kiepski, historia nudna i grafomańsko rozpoetyzowana, to sama próba podjęcia tematu “miłości przez internet” zasługuje na uwagę.

Przede wszystkim zainteresowała mnie scenografia – te wszystkie dizajnerskie przedmioty składające się na życiowy niezbędnik głównych bohaterów filmu. Przedmioty, budynki, wnętrza – to jest naprawdę ciekawe i dające do myślenia! W filmie Adamka mamy do czynienia z kumulacją tych wszystkich rzeczy, których pożąda nowoczesna klasa średnia. Oglądając go, ma się wrażenie, że obcujemy z kwintesencją tego, co wbijają nam do głów kolorowe magazyny o modzie, mieszkaniach, nowoczesnych technologiach i zdrowej żywności. Laptopy, monitory LCD, dizajnerskie meble, oświetlenie, przestrzenie przeszklonych biurowców, lofty, IKEA, Habitat, Bang & Olufsen, świetnie skrojone ubrania, drogie samochody, skutery... Wszystko to, co jest obiektem fascynacji mas, cały ten estetyczny nadmiar, który gruntuje tożsamość nowoczesnej klasy średniej. Bohaterowie filmu nie mają żadnych rozterek związanych z pracą, nie muszą przejmować się pieniędzmi – piją drogie wino, bez większych problemów podróżują po świecie, nieustannie wpatrzeni w iluśtamcalowe, lśniące monitory LCD. Czy to nie piękne? Czy widz nie ma prawa zakochać się w takim wyfroterowanym, gładkim świecie? Nawet kawiarenki internetowe wyglądają tu tak schludnie i czysto, że chce się w nich przesiedzieć całe życie.

Film Adamka, prawdopodobnie wbrew intencjom twórcy, nie jest filmem o miłości. Przynajmniej nie o takiej miłości, którą znamy z romantycznych opowieści. To raczej film o pożądaniu pewnego mocno zdefiniowanego stylu życia. Na marginiesie opowiadanej historii (której przyświeca banalna teza, mówiąca że “prawdziwa miłość ważniejsza jest niż wszystko”) opowiada się tu całkiem inną historię – historię pożądania tego, co ma ufundować naszą tożsamość, tego, co wpajają w nas kolorowe magazyny. Zdizajnowanie każdej dziedziny życia, doprowadzenie jej do pewnej perwersyjnej “gładkości”, przeestetyzowania – oto prawdziwy obiekt pożądania bohaterów. Wszystko ma być tak piękne i gładkie jak komputerowa animacja, która w filmie Adamka ilustruje proces wysyłania maila. Wizja groteskowa, jednak niesłychanie sugestywna i pociągająca.

Gdyby scenariusz tego filmu napisał J.G. Ballard, a reżyserią zajął się David Cronenberg (artyści odpowiedzialni za film “Crash”, który opowiadał o seksualnym wymiarze relacji pomiędzy człowiekiem a maszyną), to otrzymalibyśmy wspaniałe dzieło, traktujące o perwersyjnym związku człowieka z komputerem. Niestety, Adamek zafundował nam kiczowaty, grafomański melodramat. Warto jednak popatrzeć na ten film “z ukosa”, dotrzec w nim to, czego nie chce nam powiedzieć. Jedną z bardziej interesujących scen tego filmu jest moment, kiedy główni bohaterowie spotykają się wreszcie w “realu” i milczą – oboje wyglądają jak komputerowe zombie. Zaraz potem następuje jednak pocieszająca scena finałowa, która rozwiewa wszelkie nadzieje na ciekawe potraktowanie tematu. Grzęźniemy w miłosnym banale, pensjonarskich dialogach, które mają w nas obudzić “człowieczeństwo” (pojmowane w opozycji do bezdusznego świata maszyn), a tak naprawdę odzierają historię z resztek autentyzmu.

Bohaterowie “Samotności w sieci” potrzebują – paradoksalnie – samotności w sieci właśnie. Miłość potrzebna jest tylko po to, aby jakoś usprawiedliwić tą osobliwą fascynajcę. To szybka, “gładka”, “czysta” (wszystkie te przymiotniki doskonale pasują zarówno do ich sposobu życia, jak ich do pojawiających się co chwila na ekranie animacji komputerowych) cyberprszetrzeń – a nie wyidealizowana miłość – jest obsesyjnym pragnieniem bohaterów. I o tym należało zrobić film.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (9):

Sortuj komentarze:

Wedlug mnie Adamek jako wzrokowiec (to operator w koncu) zapomnial ze film ma tez warstwe fabuly. Poza tym niepokoi mnie lansowanie swiata katalogow meblowych i gazet wnetrzarskich.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Czytałeś książkę... Nie idz w takim razie na film... Zepsujesz sobie opinię i stracisz kasę na bilet.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przepraszam - miało być "Drobna uwaga [..]"

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dobna uwaga (pytanie?): "[..] opowiada się tu całkiem inną historię – historię pożądania tego, co ma ufundować naszą tożsamość [..]" - czy nie chodziło o... UFORMOWANIE naszej tożsamości? Gratuluję doboru tytułu i... dobrego tekstu nt filmu (dobrze się czyta). Na marginesie, to takich obrazków (filmów) produkcji zachodniej też można znaleźć kilka...

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 21.09.2006 15:52

Kiedy Adam Plona pisał recenzję "Samotności w sieci" w komentarzach rzucił hasło, by oglądający wyłapali w filmie wszystkie pokazane tam marki (z tego, co pamiętam, sam naliczył bodaj 5). To była chyba najlepsza pointa dla tej produkcji.
@Pestka - niestety na marzenia trzeba mieć czas (a może to wcale nie o czas chodzi?). Okładki, filmy, seriale, reklamy pokazują ludziom dość jasno, o czym mogą marzyć. Co więcej - mogą marzyć bez posądzania siebie samych o brak realizmu. Wszystkie dobra można kupić (a co, nawet na kredyt, ale jednak!), czyli zrealizować marzenia. To powinno być traktowane jako zjawisko fantastyczne, a nie tragiczne w gruncie rzeczy...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Osobiscie nie mam nic przeciwko ukazywaniu w filie ladnie urzadzonych wnetrz,dobrze ubranych ludzi i najnowszych osiagniec technologii (tak jak to czyni Almodovar na przyklad).To jest jednak tlo i dekoracja i takim pozostac powinno.Irytujace jest gdy forma przerasta tresc.Jesli film staje sie jedynie pretekstem aby ukazac wysoki poziom zycia jego bohaterow,nie przekazujac tym samym glebszych tresci ,to lepiej zajac sie kreceniem spotow reklamowych...Nie wiem jak jest w polskich salach kinowych,ale we francuskich kazda projekcje poprzedza 15minutowy blok reklam.Nie wyobrazam sobie potem ogladanie kolejnej masywnej porcji reklamy trawajacej 2 godziny...

Komentarz został ukrytyrozwiń

A ja czytalam ksiazke, filmu nie widzialam, ale opis rzeczywistosci przedstawionej w filmie nasunal mi jedna mysl...kiedys przez przypadek zupelnie (sama od siebie chyba nigdy nie zdobylabym sie na pojscie do kina na ten film) zobaczylam "Tylko mnie kochaj". To dopiero bajka! Mlodzi, piekni, swietni ubrani, wozacy sie w luksusowych samochodach, zarabiajacy fortune, ze swietnymi mieszkaniami - karierowicze, nowoczesne pokolenie, ktore jedna reka zdobywa swiat....Po co karmic ludzi takimi obrazami?Nierealnymi, niewartosciowymi, bajkowymi...?jak juz marzyc to chyba swoimi marzeniami a nie cudzymi;/

Komentarz został ukrytyrozwiń

-" skomuteryzowaniem" chcialam napisac skomputeryzowaniem,a wyszlo cos dziwnego ?????? ; (

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tak tak,sam tytul tego filmu wskazywalby na potraktowanie tematu samotnosci,i w tym wypadku samotnosci spowodownej skomuteryzowaniem bohaterow...tak przynajmniej myslalam,zanim przeczytalam powyzszy tekst.Bardzo fajny zreszta.Filmu nie zobacze bo szkoda czasu,dziekuje za rzeczowe podsumowanie sytuacji.Pozdrawiam ... sprzed komputera ;-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.