Sprawa rzekomego przykucia łańcuchem do łóżka przez żużlowca Sławomira Drabik własnej żony, znajduje swój epilog. Co prawda policja ma jeszcze sporo czasu na przesłuchanie świadków zdarzenia, lecz na razie nikomu nie postawiono zarzutów
Sam Sławomir Drabik występuje w tej sprawie wyłącznie jako świadek, tym bardziej, że Katarzyna Drabik wycofała pierwotnie składane zeznania obciążające małżonka. To właściwie w jednoznaczny sposób dowodzi, że Sławomir Drabik, gwiazda częstochowskiego sportu, dwukrotny Indywidualny Mistrz Polski na Żużlu, Drużynowy Mistrz Świata nie miał nic wspólnego z haniebnym czynem, który mu wcześniej przypisywano. – Mnie tam w ogóle nie było. Na głowę jeszcze ze nie upadłem – przyznaje w rozmowie. – Podle się jednak z tym wszystkim czuję. Nie spodziewałem się takiej historii.
Odium odpowiedzialności za ukartowanie całej sprawy spada więc na Katarzynę Drabik Dodatkowo jej winę pogłębiają informacje płynące z ust samych rodziców kobiety. – To my stoimy za uwięzieniem naszej córki. Nie dawaliśmy sobie z nią rady, bo za dużo piła drinków. Na dodatek brała jeszcze jakieś tabletki. A Sławek... Współczuje mu. Ja się poczułem jakbym dostał cios nożem w brzuch. Przecież to nasza córka – przyznaje ojciec podejrzanej Wiesław G., który nie ma wątpliwości, że cała jego rodzina przeżywa bardzo ciężkie dni. – Musiał chyba nastąpić stan wrzenia w związku z zachowaniem córki, aby to wszystko się skończyło. Teraz jest cisza i spokój. A spokój w tym wszystkim jest najbardziej potrzebny – dodaje.
Prezes częstochowskiego Złomreksu Włókniarza Marian Maślanka tuż po zdarzeniu zaoferował swojemu zawodnikowi pomoc prawną i organizacyjną. – Od początku nie wierzyłem, że Sławek jest zdolny do czegoś takiego. Apelowałem nawet o spokój i wstrzymanie się od ferowania jakichkolwiek wyroków. Łatwo przecież kogoś skrzywdzić, wylać na niego pomyje – podkreśla.
W niedzielę, Sławomir Drabik był już skoncentrowany wyłącznie na wydarzeniach sportowych. W Rybniku obejrzał turniej półfinałowy Drużynowych Mistrzostw Świata. Z ochotą rozmawiał z kolegami z toru, jakby nie pomny tego, co stało się kilka dni wcześniej. – Sławek wraca już do normalnej formy psychicznej. To najważniejsza dla mnie wiadomość – dodaje Maślanka.
Z wielką ulga przyjęli ostatnie doniesienia na temat Drabika częstochowscy sympatycy czarnego sportu. Wielu z nich wciąż dopinguje wychowanka klubu spod Jasnej Góry, który już niebawem będzie walczył w kolejnych spotkaniach ligowych.
Andrzej Zaguła
-
Dziennik Zachodni
PT