Pozycja materiału w rankingach:
Zamiast żywych zwierząt naszpikowane elektroniką roboty. W taki nietypowy ogród zoologiczny zmieniono "Eksperymentarium" w łódzkiej Manufakturze. Po raz pierwszy w Polsce można tu zwiedzać objazdową, kultową wystawę "The Robot Zoo".
Osiem zwierzęcych, sterowanych komputerowo konstrukcji tworzących interaktywną, ekspozycję przebyło długą drogę. Od dziesięciu lat eksponaty wystawiane są bowiem w ponad 30 największych muzeach nauki i historii naturalnej na terenie Europy i Stanów Zjednoczonych, ciesząc się wielkim zainteresowaniem i uznaniem zwiedzających. Dotychczas wystawę odwiedziło blisko 4 mln osób, a od 19 września w Interaktywnym Muzeum Nauki i Techniki mogą ją podziwiać także Łodzianie.
Okazuje się, że przy odrobinie wysiłku książkowa wizja może się ziścić. Inspiracją do stworzenia tej legendarnej ekspozycji stała się książka „The Robot Zoo” opowiadająca historię ekscentrycznego milionera, który nie mogąc mieć własnego ogrodu zoologicznego stworzył sobie jego zmechanizowaną namiastkę. Zainspirowanie opowieścią londyńskie wydawnictwo Marshall Editions oraz amerykańscy inżynierowie zjednoczyli wysiłki i wspólnymi siłami stworzyli album tematyczny pokazujący modele roboto-zwierząt. Następnie literacką fikcję wcielono w życie w postaci interaktywnej wystawy, którą po raz pierwszy udostępniono zwiedzającym w 1998 roku.
Amerykańska ekspozycja jest świetną okazją by podziwiać osiągnięcia współczesnej techniki, ale także – a może przede wszystkim - pretekstem do edukacyjnej wyprawy w głąb królestwa zwierząt. Dzięki mechanicznym modelom można w przystępny sposób przyswoić sobie wiedzę na temat funkcjonowania żywych organizmów, zgłębić tajniki biofizycznych procesów rządzących światem przyrody i przekonać się jak wyjątkowymi zdolnościami obdarowała „braci mniejszych” Matka Natura. Pompy, amortyzatory i inne urządzenia techniczne składające się na ciała muchy, kameleona, nietoperza, żyrafy, nosorożca, konika polnego, dziobaka i kałamarnicy pomagają bez trudu wyobrazić sobie pracę poszczególnych zwierzęcych narządów. W przystępny sposób unaoczniają inżynieryjną wirtuozerię świata przyrody.
„The Robot Zoo” to jednak coś więcej niż „martwa” wystawa muzealna. Interaktywna forma sprawia, że eksponaty działają na wszystkie zmysły, a wiedzę o prezentowanych gatunkach chłonie się niezauważalnie – w formie wesołej zabawy.
W mgnieniu oka, dzięki specjalnym interaktywnym stoiskom, można przeistoczyć się w wybrane zwierzę, wejść w jego skórę i spojrzeć na świat z innej, bardziej zwierzęcej, perspektywy. Gry takie jak „traf w muchę”, „lepkie stopy”, „mam cię na oku”, „słuch cię widzi”, „zootop” czy „przyssałem się” pozwalają doświadczyć m. in. co czuje mucha maszerująca po ścianie, jak widzi świat nietoperz, czy trudno złowić owada językiem jak kameleon, i czy ciężko chodzić z żółwią skorupą na grzbiecie.
Co przyniesie przyszłość? Jak będzie kiedyś wyglądać zoo? Czy prawdziwe zwierzęta naprawdę zastąpią mechaniczne roboty imitujące wygląd i ruchy żywych prototypów? Dziś taka wizja roboto-zwierzyńca wydaje się nieprawdopodobna i pozostaje tylko w sferze marzeń ekologów oraz obrońców praw zwierząt. Jedno jest pewne, bez względu na to jak potoczą się losy ogrodów zoologicznych, wystawy takie jak „The Robot Zoo” zadają kłam obecnie pokutującemu stereotypowi nudnego muzeum, do którego idziemy z przymusu w ramach obowiązkowej szkolnej wycieczki; ponurego miejsca, w którym jedyną rozrywką są przydługie wywody przewodnika, bo prezentowane eksponaty można podziwiać jedynie z dużej odległości.
Artykuły
(17)
Galerie
(12)
Średnia ocen
(4.91)
Wiek: 30 | Miejscowość: Konstantynów Łódzki | Kraj: Polska
O mnie: Jestem praktykantką w Wiadomościach24.pl
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Adam Sobal 24.09.2008 10:42
+ Gdy opowiedziałem Mojej Pięknej, że w dalekiej łódzkiej krainie pokazano zoo, w którym żywe zwierzęta zastąpiono robotami, ona spojrzała na mnie ze zdziwieniem i rzekła: - Przecież to nic nadzwyczajnego. Nawet w naszym skromnym mieszkaniu mamy zalążek takiego roboto-zoo. – i wskazała na komputerową myszkę, wylegującą się na stole.
Stefania Najsarek 23.09.2008 19:00
Nauka połączona z zabawą?
Dobry pomysł i ciekawa relacja. +)
Groźna luka w Windows 7! Uruchamianie aplikacji bez logowania!
(odsłon: +258)