Facebook Google+ Twitter

"Zośka i Parasol" Aleksandra Kamińskiego

"- A jednak przerżnęliśmy.(...) Fakty mówią. I czy był w tym wszystkim sens? Ciężko ranny jeszcze raz przemówił: Daliśmy miastu dwa miesiące wolności... Naszymi rękami... I choć nie z tarczą wrócimy, ale na tarczy - to jednak na tarczy."

"Zośka i Parasol" Aleksander Kamiński / Fot. Agnieszka ZaorskaZadzwonił dzwonek do drzwi. W progu stanął listonosz trzymając w ręku dość pokaźnych rozmiarów paczkę. Trochę zdziwiona, podpisując pokwitowanie, myślałam od kogo mogłam dostać taki duży prezent. Jeden rzut oka na nadawcę wprawił mnie w jeszcze większe zdumienie. Książka za recenzję? Chyba ktoś się pomylił, czekałam przecież na jedną książkę nie na kilka.

Z niecierpliwością rozdarłam papier i moim oczom ukazało się wielkie tomiszcze. Serce zabiło ciut szybciej. W ręku miałam piękne wydanie książki "Zośka i Parasol" autorstwa druha Aleksandra Kamińskiego. Twarda oprawa, piękny zbiór zdjęć - takie były moje pierwsze uczucia związane z książką. Potem zaczęła się poruszająca przygoda.

Druh Kamiński opowiada w swojej książce historie, jak sam zaznacza, tylko kilku osób z batalionów Zośka i Parasol. Za główne postacie obrał sobie Jeremiego i Andrzeja Morro. Są to tylko dwaj chłopcy wybrani przypadkowo z dziesiątek tych, którzy uczestniczyli w opisywanych wydarzeniach. Nie będę opisywać fabuły książki, ponieważ wszyscy niemalże wiedzą, jaki był mniej więcej przebieg powstania i na pewno słyszeli o Szarych Szeregach. Poza tym te wydarzenia stają się tylko tłem dla sylwetek powstańców, ich poglądów, marzeń, pierwszych miłości.

Styl Kamińskiego jest trochę chaotyczny. Stara się napisać jak najwięcej i tak jakby o wszystkim naraz. Dużo informacji, dużo dat, dużo nazwisk. A za każdym tym faktem kryje się ludzkie życie. W toku opowiadania Kamiński kieruje swe oczy na wybranego członka powstańczej drużyny i pozwala nam patrzeć na jego los, często tragiczny. Czasem, gdy czyta się taki fragment, trzeba odłożyć na chwilę książkę, bo w głowie kotłują się myśli. Ja miałam żal do autora, bo pozwolił mi przyzwyczaić się do opisywanej postaci, by potem pokazać mi jej śmierć. Wydaje się to niemożliwe, niewiarygodne i straszne, a trzeba to pomnożyć przez setki innych istnień...

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Troszkę mało recenzji w tej recenzji. Co do samej książki - mam gdzieś starsze wydanie tej pozycji i choć bardzo interesuję się Powstaniem nie mogłem przez nią przebrnąć. Niedawno dość, wziąłem do rąk "Kamienie na szaniec" Kamińskiego i po kilkunastu czy nawet kilkudziesięciu latach chciałem przeczytać raz jeszcze. Jakież było moje zdziwienie, gdy lektura, którą czytałem w dzieciństwie z wypiekami na twarzy okazała się dla 30-latka niestrawna. Byłem w szoku, że zdołałem to w ogóle wówczas przeczytać... Ten moralizatorski ton Kamińskiego ;) Narażę się niektórym powyższym - cóż życie ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.