Facebook Google+ Twitter

Zostaję za bramą

Nie sądziłem, że w XXI wieku, w kraju - bądź co bądź - europejskim, przyjdzie mi być świadkiem tak żenującej dyskusji.

Zaczęło się od tego, że ojciec naszego ministra edukacji zorganizował w Brukseli coś w rodzaju panelu dyskusyjnego dla wariatów. Zaproszeni na niego goście stwierdzili, że ewolucja to wymysł szatana i że trzeba ją z prawdziwie polskich głów wyplenić. Potem pałeczkę przejął sam minister, który jął swego ojca bronić. Niedługo później do dyskusji włączył się wiceminister Orzechowski, który autorytatywnie stwierdził, że ewolucja to tylko jedna z wielu równorzędnych teorii opisujących narodziny rodzaju ludzkiego i że nie ma co sobie nią głowy zawracać. Pan wiceminister - jako kompletny ignorant - może wygadywać brednie. Wszyscy mogą wygadywać brednie. I wygadują.

Nie sądziłem, że w XXI wieku, w kraju - bądź co bądź - europejskim, przyjdzie mi być świadkiem tak żenującej dyskusji. Szafę Lesiaka mogę jako tako znieść (chociaż też jest ciężko, od paru tygodni każda szafa kojarzy mi się z Szafą Lesiaka i chyba niedługo zacznę ubrania przechowywać w kartonach, żeby trochę się od tematu oddalić), ZOMO, Pospieszalskiego, "taśmy prawdy", Gudzowatego, Beger, Warchoła, Michnika, Morozowskiego z Sekielskim, rozgorączkowanego Cezarego Michalskiego i oziębłego Ziemkiewicza też jakoś przetrzymam (choć z trudem). Jednak tej kretyńskiej kłótni o ewolucję wytrzymać nie mogę.

W obecnej sytuacji niezwykle blisko mi do słów Daniela Dennetta, amerykańskiego filozofa zajmującego się zagadnieniem ewolucji (przedstawiciel tzw. ewolucjonizmu neuralnego, opisującego rozwój ludzkiej świadomości w darwinowskich kategoriach doboru naturalnego), który - rozsierdzony postulatami amerykańskich, skrajnie prawicowych środowisk religijnych - powiedział: "ze względu na wymogi bezpieczeństwa należałoby religię trzymać w klatce - jeżeli zaistniałaby taka konieczność". Rozumiem, że ta wypowiedź była podyktowana emocjami. Jednak te emocje nie wzięły się znikąd. Takie są fakty - prawicowi katoliccy fundamentaliści propagują swoje kulawe teorie na całym świecie. I to z całkiem niezłym skutkiem.

Ponoć około połowa Amerykanów po dziś dzień wierzy, że wyłącznie Bóg odpowiada za stworzenie życia na Ziemi. Niezły wynik jak na najbardziej rozwiniętą społeczność naszego globu. Doszło nawet do tego, że w niektórych rejonach Stanów Zjednoczonych prawicowi aktywiści umieszczają na podręcznikach do biologii naklejki z ostrzeżeniem o szkodliwość wiary w teorię ewolucji (mimo, iż w 1987 roku Sąd Najwyższy USA zakazał uczenia kreacjonizmu w szkołach).

Według kreacjonistów świat powstał ok 6 tysięcy lat temu dzięki działaniu Jedynego i Wszechomogącego Boga (dlatego w USA w niektórych podręcznikach zdanie, że epoka lodowcowa miała miejsce "miliony lat temu" zastąpiono sformułowaniem "w odległej przeszłości"). Złagodzoną wersją kreacjonizmu jest teoria "inteligentnego projektu", która owszem, przyznaje rację Darwinowi, jednak zakłada, że cała ewolucja "nadzorowana" była przez Stwórcę.

Kreacjoniści - podobnie jak nasze obecne polityczne elity - mają naturalną skłonność doszukiwania się spisków w każdej dziedzinie życia. Teoria ewolucji bywa więc traktowana jako pewnego rodzaju spisek świeckich środowisk naukowych, które chcą zdyskredytować Pismo Święte. Zdają się przy tym nie zauważać, że zarówno Pius XII, jak i Jan Paweł II stwierdzili, że darwinowska teoria nie musi kłócić się z dogmatami wiary (należy przy tym zauważyć, że Jan Paweł II poszedł o wiele dalej w zaakceptowaniu ewolucjonizmu). Jestem skrajnym przeciwnikiem konieczności akceptowania rezultatów badań naukowych przez środowiska religijne, jeśli jednak ktoś jest - chce być - katolikiem, chrześcijaninem, to powinien znać stanowisko zwierzchników swojego kościoła i nie starać się być "bardziej świętym od papieża". Niestety, oszołomy są wszędzie. Taki charakter mają wszelkie ruchy religijne. Stać ich na największe brednie, byle tylko utrzymać wewnętrzną spójność religijnej bujdy.

Teraz kreacjonizm zawitał do nas. Wraz z narodowo-katolicką hordą odnowicieli moralnych. Nie wiem, czy tak już zawsze musi być, że odnowa moralna idzie w parze ze skrajnym dyletanctwem. Nauka wielokrotnie była atakowana przez rozmaite środowiska religijne, jednak takie sytuacje miały zazwyczaj miejsce w odległej historii, a nie w "oświeconym" europejskim państwie na początku XXI wieku. Widać, wcale nie jesteśmy tacy oświeceni. To, że w każdym polskim domu stoi telewizor, a analfabetyzm już dawno został systemowo wytępiony, o niczym nie świadczy.

Najbardziej irytujący w tym wszystkim jest fakt, że dyskusja o ewolucji stała się tematem codziennych rozmów Polaków. Sympatie polityczne przełożyły się na rozmowy o nauce. Być może niebawem Ministerstwo Edukacji Narodowej ogłosi referendum w sprawie teorii Karola Darwina - każdy będzie mógł powiedzieć co na ten temat sądzi. Swoje zdanie na temat ewolucji będzie mogła wygłosić pani z mięsnego, taksówkarz, piekarz, ksiądz, makler, spawacz, informatyk itd. Naukowców nikt nie będzie chciał pytać o zdanie - będą oni mieli takie samo prawo orzekania o interesujących ich kwestiach, jak każdy inny obywatel. Cała wiedza w ręce ludu. Oczywiście ludu polskiego, katolickiego.

Profesor Maciej Giertych okazał sie być znakomitym duchowym spadkobiercą Trofima Łysenki, "naukowca", który do reszty skompromitował naukę w stalinowskiej Rosji. Łysenko również przeciwstawiał się teorii Darwina, szczególnie jego koncepcji "doboru naturalnego". Wiadomo - "dobór naturalny", jako chaotyczny, nieprzewidywalny i niepoddający się ludzkiej kontroli, musiał stać w sprzeczności ze stalinowską próbą stworzenia "nowego człowieka". Nic nie mogło wymknąć się wszechmocy Generalissimusa. Koncepcje Łysenki, wprowadzane w życie przez komunistyczny reżim, doprowadziły do klęski głodu. Tak to zwykle bywa, kiedy polityka lub religia zacznie mieszać się do spraw zarezerwowanych dla nauki.

Afera z teorią ewolucji nałożyła się w czasie z jeszcze jednym pomysłem ministra Romana Giertycha. Chodzi o wykluczanie części niesubordynowanych uczniów z systemu publicznej edukacji i przekazywanie ich w ręce placówek wychowawczych. W telewizyjnej reklamówce wyborczej LPR-u brama szkolna zamyka się przed wszystkimi "nieprzystosowanymi społecznie" młodymi ludźmi. Panie Ministrze! Jeśli szkoły publiczne podchwycą Pańskie pomysły na nauczanie (ponoć już teraz w jednej z łódzkich szkół nadgorliwe kierownictwo zakazało wywieszenia w sali biologicznej schematu ewolucji!), to wysoce wskazane będzie pozostanie poza bramą takiego "przybytku oświaty".

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (13):

Sortuj komentarze:

Do seidth: jeśli ktokolwiek chce uczyć dzieci kreacjonizmu, to niech to robi na lekcjach religii, które nie są obowiązkowe. Na lekcjach biologii winno się uczyć biologii, niczego innego.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Marku,
ale ja nikomu nie odmawiam prawa do wiary. Ja tylko chce, żeby nie mieszać dwóch porządków - porządku naukowego i "prawd objawionych". To wszystko. Naprawdę, niech sobie ludzie wierzą w co chcą, nawet w tego potwora ciasteczkowego, skandinąd bardzo sympatycznego. Moim zdaniem każdy człowiek o zdrowych zmysłach powinien bronić autonomii nauki. Zresztą... nauka nie potrzebuje adwokatów, obroni się sama. Milion razy w historii chciano ją cenzorować i g... z tego - na szczęście! - wyszło.
A jeśli chodzi o edukacyjny walor całego tego zamieszania... Szczerze wątpię, czy ktokolwiek będzie chciał merytorycznie podchodzić do sprawy. Ci, którzy na codzień gadają o cyckach Dody potraktują temat z właściwą sobie dezynwolturą. Bo tu nie chodzi o naukowe argumenty, tylko o światopoglądowe zacietrzewienie.
Do tomkka: istnieje coś takiego jak lewica katolicka, a nawet chrześcijański komunizm i anarchizm! Really! :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

@Marek Zadorozny - Już spieszę z wyjaśnieniem. Czym innym jest posiadanie czy wyznawanie publicznie swoich poglądów (nie zależnie czy dotyczą one kultury, religii czy nauki), a czym innym chęć zmiany "na siłę" tych poglądów u innych! Jeśli trzeba, jeśli to rzeczywiście konieczne to wprowadźmy do szkół nauczanie teorii kreacjonistycznej - osobiście jestem przeciw temu, ale rozumiem potrzebę i prawo do głoszenia poglądów sprzecznych z moimi. Ale jeśli ktoś chce wprowadzić TYLKO tą teorię i "wykasować" z nauczania ewolucję to przepraszam bardzo, ale to jest właśnie godzenie w konstytucyjne prawo wolności. To tak jak by ktoś nagle zaczął propagować teorię geocentryczną (to brzmi absurdalnie, ale SĄ obecnie tacy ludzie którzy wierzą święcie, że ziemia jest nieruchomym środkiem wszechświata i nawet publikują na ten temat prace) i postulował wycofanie z nauczania wszelkich materiałów dotyczących teorii heliocentrycznej, jako "kłamliwych"! Na coś takiego się nie zgadzam!

Komentarz został ukrytyrozwiń

"...prawicowi katoliccy fundamentaliści propagują swoje kulawe teorie na całym świecie.(...) - Trudno o lewicowego katolika. Chyba :)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 26.10.2006 17:31

(przepraszam, trochę się zapędziłam - oczywiście absolwent filozofii =/= filozof - jakby się Pan chciał przyczepić; jednak przy sensie punktu czwartego, po wymianie tych nazw, będę dalej obstawać)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 26.10.2006 17:26

@Marek Zadorozny: "Jeśli jednak w związku z tym wyciągnie się wniosek, że Boga nie ma, a kto tak uważa jest nierozwinięty..." - proszę przytoczyć mi fragment tekstu, w którym został ten wniosek przedstawiony.
Po drugie - brak alternatywnej propozycji nie odbiera prawa do krytykowania tych propozycji, które uznaje się za złe, błędne etc.
Po trzecie - każdy ma prawo do wypowiadania swoich poglądów, a także do bronienia ich i to prawo, faktycznie, należy szanować i w jakiś sposób to tolerować. Jednak w momencie, kiedy ktoś wypowiada tego typu poglądy (nie tyle niezgodne z moimi, co "obiektywnie" absurdalne) jako reprezentant mojego kraju na arenie międzynarodowej - tolerować tego nie mogę i wręcz mam wrażenie, że nie powinnam.
Po czwarte - rozumiem, że upodobał Pan sobie zadawanie podchwytliwych pytań jako formę dyskusji, jednak do "muzyka, kompozytora i krytyka muzycznego" nie dorzucił pan "filozofa". Podejmowanie dyskusji na takie tematy chyba leży w kompetencjach tego "zawodu", zwłaszcza, że nie widzę tu żadnych roszczeń do wiedzy z zakresu genetyki, a raczej komentarz sytuacji społecznej. U mnie się pan jakoś do kompetencji nie przyczepił, a jestem zaledwie bardzo kiepską studentką ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

seidth, nie za bardzo rozumiem. Czy chodzi Ci o to, że każdy ma konstytucyjne prawo do wolności wyznania i poglądów z wyjątkiem Macieja Giertycha czy też Maciej Giertych chcąc zakazać nauczania teorii w szkołach łamie to konstytucyjne prawo, a przecież każdy, nie tylko on, ma prawo do swojej opinii? Pytam z ciekawości :-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

W jednym się nie różnimy Panie Kubo (The_Doctor). Jak dla mnie 3/4 świata może uważać, że jesteśmy przodkami salamandry plamistej i też nic mi do tego. Jeśli jednak w związku z tym wyciągnie się wniosek, że Boga nie ma, a kto tak uważa jest nierozwinięty to wybaczy Pan, ale nie będę siedział cicho i udawał, że nic się nie dzieje. Przecież to druga strona tej samej monety, bo proponuje Pan ni mniej ni więcej, ale zastępienie jednej ideologii drugą.

Chyba, że to jest jedynie słuszna i poprawna politycznie metoda postępowania i każdy rozwinięty powinien rozumieć, że jakiś naukowiec(-fanatyk, bo przecież nie wszyscy) może używać nauki do decydowania o prawdziwości wiary, a jednocześnie nie tylko wierzący-fanatyk (i to głównie protestancki, a nie katolicki Panie Kubo) nie może działać w drugą stronę, ale także każdy który uważa, że nie ma sprzeczności między teorią ewolucji, a biblijnym opowiadaniem o stworzeniu człowieka. Jeżeli tak to rozumiem dlaczego jak Kali ukraść to dobrze, ale jak Kalemu ukraść to źle.

A przy okazji, ja rozumiem, ze rozmowy na temat biustu Dody czy Mandaryny są o wiele ciekawsze, ale nie uważam, żeby fakt iż dyskusja o ewolucji stała się tematem codziennych rozmów Polaków był irytujący. To bardzo dobrze! Może ludziska dowiedzą się chociażby o tym, że mikroewolucja to nie to samo co makroewolucja, ze pierwsza jest faktem, a druga teorią itd. itp. Btw. dlaczego między piekarzem, maklerem i informatykiem nie wymienił Pan muzyka, kompozytora lub krytyka muzycznego? ;-D

p.s. nie wiem czy pytanie o gimnazjum było poniżej pasa. Pańska wypowiedź nałożyła się w czasie z tymi tragicznymi wydarzeniami. Niestety z jakiegoś powodu lepiej jest niektórym zastanawiać się nad procentem wszechpolakości min.Giertycha niż przedstawiać propozycje czy też piętnować nieprawidłowości w szkołach.

Komentarz został ukrytyrozwiń

@The_Doctor - podpisuję się pod całością Twojego wpisu. Żyjemy w świecie, gdzie każdy ma konstytucyjne prawo do wolności wyznania i poglądów. A co mamy teraz? Wiceminister edukacji oświadcza publicznie, że teoria ewolucji jest 'pomyłką, którą zalegalizowano jako obowiązującą prawdę'. Pan Maciej Giertych głosi postulat o zakazie nauczania tej teorii w szkołach. Takie wydarzenia są przekreślaniem pokoleniowego dorobku naukowców z całego świata! To kolejny przykład "zaściankowości" ludzi, którzy reprezentują Polskę w świecie i mają (niestety) wpływ na sytuację w kraju. A co to wątku z wiadomego gimnazjum - jest pewien bardzo trafny cytat z dobrego polskiego filmu: "Na złodzieja nie wyglądasz. Po kilku latach w pierdlu, kto wie?"

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Marku,
jak dla mnie, to nawet 3/4 świata może uważać, że za stworzenie życia odpowiada ciasteczkowy potwór. Każdy ma prawo do własnej mitologii. Jednak irytujące jest, kiedy próbuje się tę mitologię narzucić innym, zaprzeczając tym samym naukowemu dorobkowi ludzkości, który - jak niekompletny by nie był - stanowi niepodważalną wartość. Mam prawo oceniać czyjąś ignorancję, szczególnie jeśli ta ignorancja próbuje systemowo meblować mi głowę. Nie rozumiem dlaczego dyletantyzm ma być uznawany za teorię naukową (teorię conajmniej równorzędną z naukowo udokumentowaną teorią ewolucji). To jakiś absurd.
Podział, który próbuje Pan wprowadzić (że niby Kościół zajmuje się Duchem, a Nauka Materią) jest podziałem mocno zideologizowanym. Sam podział na "ducha" i "materię" stanowi wyraz pewnej postawy światopoglądowej, mającej mało wspólnego z naukowym oglądem rzeczywistości.
A co do tych chłopców ze wspomnianego przez Pana gimnazjum - proszę nie zadawać pytań poniżej pasa. Przecież JUŻ SĄ odpowiednie procedury prawne, które pozwolą ich ukarać - może być Pan spokojny. Myśli Pan, że gdyby zamknięto ich w izolowanej szkole, to świat byłby piękniejszy? Spychanie problemów na margines nie pomaga ich rozwiązać

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.