Facebook Google+ Twitter

Zostań kierowcą doskonałym

Na pewno wiesz, jak prawidłowo kręcić kierownicą auta? Umiesz czytać drogę? Widziałeś, co z osobowym autem może zrobić 18-tonowa ciężarówka? Jeśli nie, pomyśl o kursie doskonalenia jazdy.

Ryszard Górski - kierowca off-roadowy i doświadczony instruktor jazdy / Fot. Magdalena IskrzyckaO zagrożeniach, czyhającymi na użytkowników dróg rozmawiam z Ryszardem Górskim, kierowcą off-roadowym oraz doświadczonym instruktorem jazdy.
Jest pan instruktorem doskonalenia jazdy, to chyba stosunkowo młody zawód?
Tak, kursy doskonalenia jazdy przyszły do nas zza zachodniej granicy, z Niemiec, z Austrii, gdzie istnieją od wielu lat. Pierwsze firmy specjalizujące się w szkoleniu kierowców jak jeździć lepiej i bezpieczniej, pojawiły się w Polsce w roku 1997.

Od czego zaczyna się taki kurs?
Od podstaw, czyli od prawidłowej pozycji za kierownicą oraz nauki prawidłowego operowania nią.

W kursie doskonalenia jazdy uczestniczą przecież doświadczeni kierowcy, czy naprawdę uczy ich pan jak usiąść za kierownicą i jak nią kręcić?
Zgadza się. Kierowcy powinni wynieść taką umiejętność z podstawowego kursu prawa jazdy. Niestety po ukończeniu go nikt nie kontroluje tego jak prowadzą pojazd. Młodzi kierowcy nie mają odpowiednich wzorców. Jazda bez pasów, z komórką w ręce, czy z jedną ręką niedbale opartą o kierownicę to norma. Świeżo upieczony kierowca patrzy na rodziców, na starszych kolegów i naśladuje ich zachowania. Myślę, że to kwestia naszej kultury i społecznego przyzwolenia na łamanie przepisów o ruchu drogowym.

Jak pan myśli, skąd taki brak szacunku dla przepisów panujących na drodze? Przecież to też prawo. Uczymy dziecko „nie kradnij”, ale nie uczymy go, żeby nie przechodziło na czerwonym świetle?
To wina ciągłego pośpiechu. Każdy chce zdążyć, do pracy, do domu, na zakupy. Każda minuta spędzona w samochodzie podczas dojazdu jest dla nas czasem zmarnowanym, dlatego jeździmy jak jeździmy. Dla przykładu mogę przytoczyć sytuację z miasta, w którym mieszkam. W każdy piątek ulice Warszawy są totalnie zakorkowane, ponieważ każdy Warszawiak jedzie po pracy do domu, czyli poza Warszawę. Chce przy tym jak najszybciej wyrwać się z zatłoczonej szosy i czasami dochodzi do sytuacji ekstremalnych, a przyczyną jest właśnie pośpiech i podstawowe błędy, takie jak już wspomniany brak kontroli nad kierownicą.

Rozumiem, że w mieście mamy problem z pośpiechem i tak zwaną kulturą jazdy, a jakie niebezpieczne błędy popełniamy podczas jazdy poza miastem?
Na trasie problemem jest brak umiejętności „czytania drogi”, czyli przewidywania tego co może być za przysłowiowym zakrętem, a także bardzo ważna rzecz, brak wyczucia odległości – kluczowa sprawa przy wyprzedzaniu. Najgroźniejszym wypadkiem drogowym jest zderzenie czołowe. To właśnie ono nam grozi, gdy nie potrafimy ocenić odległości i prędkości na drodze podczas tego manewru.

Renault Kerax, osiemnastotonowa cieżarówka budowlana, w rękach zawodowych kierowców tańczy zgrabniej niż baletnica / Fot. Magdalena IskrzyckaCzy kierowcy poza miastem zachowują się kulturalniej niż na zatłoczonych arteriach dużych miast?
Niekoniecznie. Panuję ogromny brak zrozumienia między kierowcami aut osobowych i ciężarowych. Prowadzący samochód osobowy często nie zdaje sobie sprawy z tego, że ciężarówka ma ogromną masę – dla przykładu Reault Kerax, ciężarówka budowlana waży, aż 18 ton – a to wiąże się z wydłużeniem drogi hamowania i utrudnieniami w manewrowaniu takim pojazdem. Wystarczy wsiąść do takiego auta i przejechać się nim chwilę jako pasażer, żeby poczuć różnicę.

Czego powinniśmy unikać, aby ułatwić pracę kierowcom „TIRów” i nie stwarzać dla nich, ani dla siebie samych niebezpieczeństwa?
Wyobraźmy sobie sytuację: długa, prosta droga, samochód osobowy rozpędza się i napotyka na swojej drodze kolumnę kilku ciężarówek jadących wolniej, ale wcale nie bardzo wolno. Oczywiście auto osobowe zaczyna wyprzedzać, kierowca w pośpiechu źle ocenia odległość od pojazdów jadących z naprzeciwka i w połowie długości wyprzedzanego „TIRa” zdaje sobie sprawę, że manewr, który sobie zaplanował może skończyć się zderzeniem czołowym. Gwałtownie przyspiesza, wjeżdża między ciężarówki, po czym równie gwałtownie hamuje, żeby dostosować prędkość do poprzedzającego pojazdu. Wydawałoby się, że wszystko jest pięknie. Kierowca uniknął zagrożenia, ale przyjrzyjmy się bliżej temu zdarzeniu w warunkach testowych na torze o dwóch pasach ruchu. Na jednym torze stawiamy wspomnianego już Renault Kerax o masie 18 ton, a na drugim zwykłe auto osobowe. Rozpędzamy samochody do tej samej prędkości i symulujemy hamowanie awaryjne do pełnego zatrzymania. Okazuje się, że droga hamowania ciężarówki jest dłuższa o całą długość samochodu osobowego. Co to znaczy w praktyce? Całkowite zmiażdżenie samochodu osobowego wjeżdżającego niespodziewanie między dwie ciężarówki, mimo błyskawicznej reakcji kierowcy „TIRa”. Sytuacja bardzo ekstremalna, ale i takie się zdarzają przy braku wyobraźni, doświadczenia i poszanowania dla innych na drodze.

Podczas slalomu kierowca uczy się jak bezpiecznie wyprzedzać. / Fot. Magdalena IskrzyckaPrzyjmijmy, że mamy odrobinę wyobraźni i unikamy stwarzania niebezpiecznych sytuacji. Potrafimy też zająć odpowiednią pozycję za kierownicą. Co jest kolejnym elementem szkolenia?
Ważne jest ułożenie rąk na kierownicy, tak aby w sytuacji zagrożenia nie stracić panowania nad pojazdem. Kiedy ten element jest już przećwiczony możemy przejść do zadań praktycznych, takich jak slalom. Jest to, tak naprawdę, nic innego jak nauka posługiwania się pedałem gazu i po raz kolejny, umiejętne operowanie kierownicą. Slalom często jest pojmowany jako nauka omijania przeszkód, ciężko o bardziej mylną opinię. Omijać uczymy przy pomocy zupełnie odrębnego ćwiczenia, slalom natomiast ma za zadanie nauczyć kierowcę bezpiecznego wyprzedzania pojazdów. Głównymi zagrożeniami przy tym manewrze jest ryzyko zderzenia czołowego oraz niebezpieczeństwo wypadnięcia z drogi – dachowania. Podczas ćwiczenia slalomu uczymy jak do tego nie dopuścić. Inne wykonywane podczas kursu ćwiczenia to: ominięcie przeszkody – potocznie zwane „najazdem na babę”, pokonanie śliskiego łuku na specjalnej płycie poślizgowej, oraz jazda na „trolejach”.

Współczesne samochody wyposażone są w różnego rodzaju zaawansowane technologie. Przeprowadza się „crash-testy”, które dowodzą, że auta są coraz bezpieczniejsze. Czy powinniśmy czuć się bezpieczniej na drodze?
Musimy pamiętać, że większość „crash-testów” prowadzona jest przy prędkości 65 km/h. Należy zadać sobie pytanie: czy jeździmy na co dzień z taką prędkością? Bezpieczeństwo gwarantowane przez producentów samochodów jest bardzo złudne. Co chwilę słyszymy w mediach o tragicznych wypadkach powodowanych przez osoby znane, sławne. Oni są świetnym przykładem na to, jak daleko sięga nasza naiwna wiara w to, że maszyna ochroni nas przed naszymi własnymi błędami. Samochód stał się symbolem naszego dobrobytu. Kupujemy auto z pięciolitrowym silnikiem, bo nas na to stać, a nie dlatego, że potrafimy je prowadzić. To, że nasz samochód naszpikowany jest elektroniką i obklejony jest enigmatycznie brzmiącymi, trójliterowymi skrótami, nie znaczy, że jesteśmy zwolnieni z obowiązku rozważnej jazdy. Nie jest to żadną gwarancją wyjścia z podbramkowej sytuacji w ruchu drogowym.

Czy problem pieszego na drodze jest poruszany podczas kursu doskonalenia jazdy?
Oczywiście. 80 proc. wypadków powodowane jest przez czynnik ludzki, zawodzi człowiek, a nie maszyna. Jadąc, nie możemy sobie pozwolić na wyłączenie mózgu, trzeba myśleć i obserwować. Kluczowe jest dostosowanie prędkości do panujących warunków. Nie mówię tu tylko o ograniczeniu prędkości, do którego zobowiązują nas przepisy, ale o takich rzeczach, jak śliska nawierzchnia, ograniczona widoczność, czy wzmożony ruch na drodze. Niebezpieczny jest zwykły brak wyczucia. Zdarza się, że przesiadamy się do większego auta i jest nam ciężko się dostosować. Zawieść nas może brak koncentracji. Trzeba mieć tego świadomość i panować nad sobą. Jestem jednak zdania, że bezpieczeństwo na drodze zależy od wszystkich uczestników ruchu, także od pieszych. Oni też muszą się wykazać pewną dozą zdrowego rozsądku, aby bezpiecznie dotrzeć do domu. Zdarza mi się widywać dzieci idące po zmroku poboczem drogi, bardzo rzadko mają odblaskowe znaczki, czy jaskrawe kurtki, tak aby nadjeżdżający kierowca mógł je dostatecznie wcześnie zauważyć i bezpiecznie ominąć. Podobnie wygląda sprawa rowerzystów.

Sześć do osmiu tysięcy osób rocznie nie dociera z punktu "A" do punktu "B" / Fot. Magdalena IskrzyckaJednym słowem jesteśmy zbyt pewni siebie?
Tak. Wychodzimy z domu i myślimy: „gdzieś dojadę”. Sześć do ośmiu tysięcy ludzi rocznie nie dojeżdża z punktu „A” do punktu „B”. Często z bardzo błahych powodów.

Rozmawialiśmy o pieszych i odpowiedzialności, pora zapytać o kulturę jazdy.
Niedawno można było obejrzeć na bilbordach plakaty, które do mnie osobiście bardzo trafiły. Był na nich przedstawiony człowiek w kaftanie bezpieczeństwa z podpisem „uważajmy na wariatów drogowych”. Rozmawiałem na temat tej reklamy z psychologiem i jego opinia była miażdżąca. Twierdził, że owszem, sam przekaz jest świetny, ale tak naprawdę, nie dociera do odbiorców. Przeciętny kierowca uważa, że ten problem go nie dotyczy. Sąsiad, czy kolega, oni szaleją za kółkiem, ale ja jeżdżę dobrze. Myślę, że to powoli się zmienia, coraz więcej osób odczuwa potrzebę szkolenia się i odbycia dodatkowego kursu, ale nadal jest to kropla w morzu.

Wiadomo, że większość ludzi, których pan szkoli to pracownicy firm;kurierzy, przedstawiciele handlowi; odbywają oni szkolenie na koszt firmy. Czy osoby prywatne równie chętnie inwestują w swoje umiejętności?
Tak, przychodzą też osoby prywatne, choć są w mniejszości. Szkolą się z różnych przyczyn, ale są skłonni zainwestować te 400-500zł w jednodniowy trening, żeby czuć się bezpieczniej, a potem łatwiej i przyjemniej podróżować. Zdarza się, że osoba uczestnicząca w szkoleniu zorganizowanym przez firmę wraca prywatnie na kolejny kurs, na przykład z żoną.

Czy osoby, które przysyła na kurs pracodawca korzystają w pełni ze szkolenia, czy traktują to jako rozrywkę i dzień spędzony poza pracą?
Na kursie nie muszę nikomu mówić, że nie umie prowadzić samochodu, mogę to po prostu pokazać. Jeżeli wykonuję z kimś – wydawać by się mogło – proste ćwiczenie, a osoba po raz dziesiąty najeżdża na pachołek zamiast go ominąć, to w końcu zda sobie sprawę z tego, że ma okazję nauczyć się czegoś wartościowego. Jedni przekonują się do tego szybciej, inni wcale, ale zwykle spotykam się z entuzjazmem szkolonych.

Czy osoba, która kończy taki kurs faktycznie jeździ bezpieczniej? Czy potrafi spojrzeć na swoje umiejętności krytycznym okiem i doskonalić zdobytą wiedzę, czy może od razu stawia się na jednej półce z kierowcami rajdowymi?
To zależy przede wszystkim od instruktora. Mogę poprowadzić szkolenie tak, żeby kierowca po prostu wykonywał ćwiczenia. Mogę też zrobić to w ten sposób, żeby kursant faktycznie czegoś się nauczył. Trzeba dostosować trudność ćwiczenia do umiejętności osoby szkolonej, inaczej to nie ma sensu i może dawać poczucie panowania nad sytuacją, kiedy tak naprawdę, nie ma żadnego wyzwania, któremu trzeba sprostać. Zdarzały się sytuacje, kiedy ludzie wracając z kursu doskonalenia jazdy powodowali kolizje, a nawet poważniejsze wypadki drogowe. Jednak większość osób nabiera dystansu do własnych umiejętności. Dzięki temu jeżdżą bezpieczniej.

Czy warto wziąć udział w takim kursie i kto powinien rozważyć taką możliwość, doświadczony kierowca z wieloletnim stażem, czy może osoba, która niedawno otrzymała prawo jazdy?
Warto, jeśli ktoś jest w stanie poświęcić na taki kurs czas i pieniądze. Nie tylko kierowca zawodowy, który spędza wiele czasu w trasie narażony jest na sytuacje niebezpieczne na drodze. Z perspektywy instruktora, łatwiej jest pracować z osobą o krótkim stażu. Nie trzeba walczyć z głęboko zakorzenionymi złymi nawykami. Na naukę nigdy nie jest za późno i doświadczeni kierowcy również wynoszą wiele z takiego szkolenia.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Świetny artykuł


(+)

Komentarz został ukrytyrozwiń

bardzo przydatne informacje ;]

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • j j
  • 25.11.2007 22:01

czas sie doszkolic :>

Komentarz został ukrytyrozwiń

ciekawy wywiad

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.