Pozycja materiału w rankingach:
Co się stało 10 kwietnia 2010 roku w Smoleńsku? Pytanie to zadajemy sobie nieprzerwanie już od ponad 9 miesięcy. Odpowiedzi jak nie było, tak nie ma. Kto ją znajdzie?
Artykuły
(344)
Galerie
(13)
Średnia ocen
(4.34)
Wiek: 25 | Miejscowość: Tarnów | Kraj: Polska
O mnie: Solidarny liberał, eurorealista z poczucia obowiązku względem Ojczyzny, alterglobalista z rozsądku.
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Dorota Walkowiak 26.12.2010 14:44
Zadał Pan dwa pytania: >Czy dążenie do "prawdy smoleńskiej" ma jeszcze jakiś sens?<
Na pewno ma. Zawsze dążenie do prawdy ma sens, bo jest dążeniem do wolności - Jan Paweł II wielokrotnie podkreślał, że "nie ma wolności bez prawdy”. Był taki serial >Korzenie< na podstawie książki o tym samym tytule autorstwa Alexa Haleya. W tym filmie zapadła mi w pamięć scena chłostania bohatera filmu, Murzyna pojmanego w Afryce i przywiezionego do Ameryki, któremu wbijano do głowy jego nowe niewolnicze imię >Tobi<. Biczowano go a on za każdym razem odpowiadał: nazywam się Kunta Kinte. Wreszcie, chyba po setnym uderzeniu wyjęczał: nazywam się Tobi. Zgodził się na nieprawdę. W tym momencie stał się niewolnikiem. Kiedy ja powiem sobie > przestaję myśleć o katastrofie, przyjmuję, że to wina pilotów, zostawiam to historykom< stanę się niewolnikiem.
Pytanie drugie: >Jaki jest sens dociekania "prawdy smoleńskiej" z Rosjanami?< Moim zdaniem żaden. Konieczna była od początku komisja międzynarodowa. Jednak, na czym oprze śledztwo ta komisja, jeżeli wszelkie dowody są w rękach Rosjan? Moim zdaniem istnieją w innych państwach materiały (zdjęcia satelitarne, zapisy rozmów, zeznania osób) objęte klauzulą tajności , o których ogół nie wie.
Tomasz Osuch 23.12.2010 15:51
Panie Adamie, daleko mi od zapomnienia o katastrofie. Moje zainteresowanie nią (powodami, konsekwencjami, trwającymi śledztwami) nie maleje, a wręcz przeciwnie, czego wyrazem jest ten tekst (pierwszy o kwietniowych wydarzeniach). Nie namawiam do zaniechania poszukiwań prawdy smoleńskiej, jakkolwiek bolesną prawdą by nie była. I napisałem przecież, że ostatnie nadzieje pokładam w polskiej prokuraturze wojskowej, której działania są jednak odgórnie ograniczone przez umowę, jaką w tej kwestii nasz rząd zawarł z Rosjanami. Mam wątpliwości, czy polscy śledczy w ogóle powinni - w poszukiwaniu prawdy - posługiwać się rosyjskimi materiałami. Jeśli jednak nie rosyjskimi, to jakimi? Swoich przecież nie mamy. Wszystko w rękach Rosjan.
Adam Degler 23.12.2010 12:03
Kolebukowi pewnie się przyśniło, że podsłuchiwał rozmowę przez telefon satelitarny między Lechem a Jarosławem. Niestety, potem okazało się, że to Lech Wałęsa rozmawiał z Jarosławem Kurskim :)))
Z. Mac 23.12.2010 11:48
@ Kolebuk Kazimierz.
Prawda ujrzy światło dzienne, jestem o tym głęboko przekonany. Dla wielu będzie ona porażająca /.../ - K. Kolebuk.
Czy może pan w swoim widzeniu przybliżyć termin objawienia, bo wszystko się jakoś przeciąga?
Jak głeboko jest pan przekonany?
Dla jakich wielu będzie ona porażająca i jak daleko i czy pana zdaniem ja do tej grupy zagrożonych porażeniem należę?
Jeżeli pana odpowidź może zawierać elementy intymne /bardzo osobiste/, to porszę o kontakt telefoniczny /nr tel. tzw. profilu/.
Adam Degler 23.12.2010 11:44
Należy dodać jeszcze, że "zostawienie śledztwa historykom" to przenośnia, która oznacza ni mniej ni więcej: przestańmy się interesować katastrofą smoleńską. Historycy nie mają, jak wiadomo, narzędzi do prowadzenia śledztwa, choć czasem mówi się tak w przenośni na kwerendy źródłowe. Jednak w śledztwie zbiera się dowody i dane, a historyka interesują informacje, bo nie prowadzi sprawy kryminalnej. Gdyby Autor napisał zatem - zostawmy śledztwo polskiej prokuraturze, polskim śledczym, to byłoby to jeszcze w jakimś stopniu zrozumiałe. Autor dobrze wie, że nawet za 50 i 100 lat ewentualne dochodzenie prawdy będzie wymagało współpracy np. patomorfologów, a nie historyków. Historycy za 100 lat będą się spierać co do skali zaniedbań ekipy Tuska i następstw politycznych katastrofy.
Nie potrafię zrozumieć tego, że Autor, który w wielu poprzednich tekstach wykazywał znaczną przenikliwość, bystrość oraz umiejętność samodzielnego wnioskowania nagle doznał jakiejś dziwnej utraty tych zdolności. Miejmy nadzieję, że jest to jedynie syndrom zmęczenia tematem smoleńskim.
Z. Mac 23.12.2010 11:27
Odpowiedzi jak nie było, tak nie ma. Kto ją znajdzie? /autor/.
Znajdą ją patrioci, którzy olewając polską i bolszewicką prokuraturę przeprowadzą "obywatelskie śledztwo". Pomogą im w tym zapewne dokumenty pozostające w archiwach WikiLeaks.
Ściąga: Odpowiedzi jak nie było, tak nie ma. Kto ją znajdzie?
Piotr Dwojacki 23.12.2010 00:44
Nie zgadzam się z konkluzją "skoro my nie możemy dowiedzieć się co się stało 9 miesięcy temu, to niech oni za 100 lat odgadną, co zabiło polskiego prezydenta". Nieudolność aktualnych "wyjaśniaczy" nie może być przyczyną zaniechania tematu - podobnie, jak nie należy zostawiać przyszłym pokoleniom układania rozkładu jazdy PKP.
Adam Degler 22.12.2010 12:02
"Idiotów się nie sieje, sami się rodzą.... "
Dobrze, że nie mogą się klonować. Więcej niż jeden Palikot? To byłoby straszne...
Adam Degler 21.12.2010 20:27
Marto, Jarosław zrezygnował z lotu niemal w ostatniej chwili ze względu na stan zdrowia matki. A i potem były zakusy na jego życie - vide deklaracja mordercy z Łodzi, czy zachęty na blogu Palikota.