Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

28351 miejsce

"Zrobione – Zapłacone". Gospodynie domowe walczą o zapłatę

  • Źródło: Słowo Polskie Gazeta Wrocławska
  • Data dodania: 2006-08-05 07:29

Panie domu chcą być wynagradzane za swoją pracę. Utrzymanie domu – 192,64 zł, przygotowanie posiłków – 621,69 zł, pranie i prasowanie – 84,30 zł, opieka nad dziećmi – 306,51 zł. Razem: 1205,14 zł miesięcznie. Liczą też na prawo do emerytury

Czterdziestoletnia Teresa Walkowska z Głogowa doskonale wie, że życie gospodyni domowej nie jest proste. Wychowuje czwórkę dzieci. – Trzeba mieć rękę na pulsie, aby nie wpadł im głupi pomysł do głowy. Mnóstwo przy tym pracy. Nie pamiętam, kiedy położyłam się spać przed północą – opowiada.

Ale panie domu mówią „dość”. Za swoją pracę chcą być nagradzane. Mają poważnego asa w rękawie. Główny Urząd Statystyczny wyliczył, ile warte są codzienne czynności wykonywane przez nie w gospodarstwie.


Cennik pani domu


Utrzymanie domu – 192,64 zł, przygotowanie posiłków – 621,69 zł, pranie i prasowanie – 84,30 zł, opieka nad dziećmi – 306,51 zł. Razem: 1205,14 zł miesięcznie. To stawki w mieście. Na wsi jest drożej – w sumie ponad 1337 zł. Organizacja Narodów Zjednoczonych oszacowała, że roczna wartość nieopłaconej pracy wykonywanej przez kobiety na całym świecie sięga 11 trylionów dolarów.

List do ministra

Gospodynie z Głogowa chcą, by każdy dzień domowej krzątaniny przyspieszał ich prawo do emerytury. – Jesteśmy za tym, aby lata pracy w domu doliczyć do stażu pracy – podkreśla Elżbieta Szymorek z głogowskiego klubu „Zawsze Zdrowa i Aktywna”. Tłumaczy, że to na głowie kobiety jest utrzymanie całego mieszkania. – Musi być dobrym finansistą, aby z jednej pensji utrzymać rodzinę, i zaradnym gospodarzem, aby czasem z niczego zrobić coś – przekonuje. Apel w tej sprawie głogowianki wysłały do Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej. Odpowiedź jeszcze nie nadeszła.

O prawa troszczących się o dom kobiet chce też walczyć Wanda Łyżwińska. Zanim została posłanką Samoobrony, sama była gospodynią. – I wcale nie polegało to na oglądaniu brazylijskich seriali. Pani domu nie ma nawet chwili odpoczynku, bo co chwila okazuje się, że coś jeszcze jest do zrobienia. A to trzeba przygotować mężowi kanapki do pracy, a to wytrzeć kurze, a to pozamiatać w kuchni. Potem zakupy, gotowanie obiadu, zmywanie, pranie, prasowanie. I tak dzień po dniu, bez żadnego odpoczynku – wylicza Łyżwińska. Dlatego jeśli w Sejmie pojawi się projekt pomocy gospodyniom, na pewno go poprze. – Byłoby świetnie, gdyby pani domu mogła na przykład starać się co jakiś czas o dofinansowanie do urlopu nad morzem lub w górach albo wizyty w sanatorium – sugeruje Łyżwińska.

Sprawdzone sposoby

W Szwajcarii kobiety, które nie pracują zawodowo, ale opiekują się domem, mogą liczyć na emeryturę. – Nie funduje im jej państwo, ale mężowie. Panowie, których żony spędzają czas na gotowaniu obiadów, płacą składki ubezpieczeniowe i emerytalne nie tylko za siebie, ale i za swoje partnerki – opowiada Waldemar Nowaczyk, wrocławianin od kilkunastu lat mieszkający w Zurychu. Może warto na grunt polski przenieść te rozwiązania.



Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

Rozwiązania takie, jak wprowadzone w Szwajcarii, są OK, ale od razu mamy tutaj przykład polskiego myślenia seksistowsko-stereotypowego. W powyższym artykule napisano: "W Szwajcarii kobiety, które nie pracują zawodowo...", a szwajcarskie prawo nie mówi nic o płci - równie dobrze może to być mężczyzna.

Pomysł, żeby państwo płaciło gospodyniom domowym jest chory z dwóch zasadniczych powodów. Primo: utrwala stereotyp, że mężczyzna pracuje zawodowo, a kobieta w domu. Secundo: jest niesprawiedliwy dla osób pozostających w związkach partnerskich.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 16.09.2006 18:18

"Byłoby świetnie, gdyby pani domu mogła na przykład starać się co jakiś czas o dofinansowanie do urlopu nad morzem lub w górach albo wizyty w sanatorium – sugeruje Łyżwińska."- świetny pomysł. Ciekawa jestem tylko, która gospodyni domowa przeznaczy te pieniążki na WŁASNY wypoczynek? Albo kupi coś do domu albo zasponsoruje kolonię dziecku. Z tym finansowaniem sanatorium to może jeszcze by coś wyszło, tylko czy pełnoetetowa gospodyni pojedzie do tego sanatorium. Czy rodzinka przyzwyczajona do podania wszystkiego pod nos to wytrzyma???
Lepiej już dziś drogie gospodynie przyzwyczajajcie swoje rodzinki do tego, że Wam też się należy urlop.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zgadzam się z t0mkiem jaki jest sens płacenia tego do ZUS'u....tylko stracone pieniądze.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 04.08.2006 18:57

Czy ta Pani na zdjęciu naprawdę ma 40 lat? Nie wygląda :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Może to jest pomysł na likwidację bezrobocia...! Ale te 1200 zł, miałoby być płacone przez męża, jak rozumiem? Jeśli tak, to jestem za. Tylko że emerytura z takiej pensji nie będzie zbyt wielka... Dlatego po co płacić na ZUS? Lepiej odkładać w funduszach inwestycyjnych, a korzystać z tego w wieku emerytalnym - wyjdzie na to samo - też będzie emerytura, tyle że wyższa.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.