Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

10334 miejsce

ZTM, czyli z nami zawsze zdążysz na czas

Warszawa - horror komunikacyjny związany z remontami pogłębia fatalne funkcjonowanie komunikacji miejskiej. Może jednak warto wsiąść w samochód? Mimo korków i tak będzie szybciej...

Moja znajoma w zeszły piątek wyszła z domu pół godziny wcześniej niż zwykle. Zamierzała jeszcze wejść na chwilę do sklepu, by kupić coś do zjedzenia w pracy. Zwykle na miejsce dociera o kwadrans wcześniej, więc mając zapas 45 minut nie miała prawa się spóźnić. Najpierw musiała podjechać tramwajem z pętli na Kawęczyńskiej pod Dworzec Wileński. Tam miała wsiąść w autobus linii 512. I tutaj zaczyna się nasza historia…

Autobus widmo


Autobus nie przyjechał. Bo chyba tylko tak można określić 30 minut opóźnienia. W międzyczasie przejechały m.in. cztery autobusy linii nr 517. Nie warto nawet wspominać godzin, o których miały pojawić się „pięćsetdwunastki” - 8.30 i 8.44. Nie pojawiły się w ogóle. Wściekła koleżanka wsiadła w końcu do autobusu linii nr 307 kilka minut przed godziną 9, który notabene, również był spóźniony. Do pracy się spóźniła - miała na 9. O sklepie nie warto nawet wspominać.

Jak tramwaj zapomniał o przyjechaniu


Inne miejsce, inny czas. A dokładniej - środa z zeszłego tygodnia. Przystanek Park Traugutta (niedaleko Dworca Gdańskiego). Godzina 14. Czemu cała godzina? Bo jak mam policzyć, pytam. Skoro o 14.13 tramwaju nie ma, 14.28 nie ma, pojawia się o 14.40 (miał być kolejny o 14.36). Powiedzieć można zawsze, że może był wypadek, a może zepsuł się tramwaj… Więc dobrze. Czwartek, godziny te same. Tramwaj o 14.06 możliwe, że był (przyszedłem „na równą”, więc może przybył wcześniej?), ale analogiczna sytuacja – jadę do domu o godzinie 14.40…

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Jestem kierowcą autobusu z Wrocławia i powiem Ci ze u nas jest dokladnie ten sam problem. Niestety musze Cie zmartwic. Dobrych rozkladów nie da sie ustalic na czas remontów. Bo jak wytłumaczyc, ze jednego dnia jest 20 minut spoznienia, a drugiego na tej samej trasie o tym samym czasie jest to godzina spoznienia? Nie ma reguły. Patrzy sie tylko na to aby autobusy chodziły w równych odstepach od siebie. Gdy jest godzina szczytu, nie patrzy sie juz kompletnie na rozklady, bo i po co jak masz godzine w plecy. Tego sie nie da nadrobic. Gorzej gdy autobusy nie chodzą po sobie w równych odstepach. I tu powodów jest kolejne multum. A to sie zepsuł, a to jeden miał dwurazówke i zjezdzal do zajezdni o godzinie dajmy na to 18 (kierowca do domu), a nastepny akurat mial zaleglosci z czasem i tak wyszlo, ze akurat po tym, który zjezdza do zajezdni, a to znowu gdy ustają korki kierowcy probuja skracac bez pasazerów zeby wjechac na swój czas bo gdy tego nie zrobią, to autobusy wieczorne jezdzily by z opoznieniami. Jest jeszcze pewnie mnóstwo innych powodów...? Ja nie jestem od tego zeby ukladac rozklady, ale jesli mam byc szczery to nie da sie tego zrobic w takim miescie jak Warszawa, gdy są przeprowadzane remonty. No chyba ze liczba autobusów by sie podwoiła na newralgicznych liniach, a kierowcy mieliby na petlach wiecej przerwy niz jazdy. wtedy napewno autobusy jezdzilyby w równych odstepach, bo o czasie to napewno nie.
Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ale to już "norma" w komunikacji miejskiej w stolicy. Można się zdziwić na początku ,że tak kursują..za jakiś czas się zdziwisz jak przyjedzie autobus czy tramwaj o czasie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.