Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

79234 miejsce

Żurnalista potęgą jest i basta

Przed sądem stanęli dwaj dziennikarze relacjonujących gwałtowne zajścia w Państwowej Komisji Wyborczej pod zarzutem naruszenia jej miru domowego. Wywołało to ostry protest środowiska dziennikarskiego.

Dziennikarze wykonujący obowiązki czy gwałciciele miru domowego? Taki dylemat ma do rozstrzygnięcia sąd, przed którym stanęli dziennikarze relacjonujących zajścia w Państwowej Komisji Wybprczej, okupowanej przez grupę niezadowolonych z jej pracy osób. Jak podała „Gazeta Wyborcza“, wsród okupujących byli członkowie Stowarzyszenia Solidarni 2010, reżyser Grzegorz Braun, poseł KNP Przemysław Wipler, liderzy narodowców Robert Winnicki i Krzysztof Bosak oraz kilkanaście innych osób. Byli tam też dwaj dziennikarze – fotoreporter PAP i reporter Republiki TV - którzy wespół z innymi uczestnikami tumultu wywołanego wtargnieciem do siedziby PKW zostali obwinieni o "naruszenie miru domowego", czego dopuścili się poprzez niewykonanie polecenia oficera policji wzywającego do opuszczenia jawnie bezprawnie zajętego pomieszczenia.
Oskarżenie dziennikarzy wywołało ostry sprzeciw środowiska dziennikarskiego. "Zatrzymanie dziennikarza wykonującego obowiązki służbowe, a zwłaszcza dokumentującego działania siłowe uprawnionych służb państwa, zawsze będzie budziło najwyższy niepokój i rodziło oczekiwanie szybkich i jednoznacznych wyjaśnień. Działanie takie rodzi bowiem uzasadnioną wątpliwość co do intencji zatrzymujących" – oświadczył na piśmie Press Club Polska. "Wyrażamy zdecydowany sprzeciw wobec bezprecedensowego zatrzymania przez policję naszych kolegów dziennikarzy podczas wykonywania obowiązków zawodowych… Tego typu praktyki nie mogą być tolerowane w państwie prawa i są głęboko niepokojące, ponieważ łudząco przypominają niechlubne czasy policji politycznej z okresu PRL-u" - napisali z kolei we wspólnym oświadczeniu dziennikarze kilkunastu stacji teleiwzyjnych, czasopism, gazet.
Z wypowiedzi tych (i szeregu innych) wynika, że zdaniem żurnalistów nie chodzi w tym przypadku o naruszanie miru domowego Państwowej Komisji Wyborczej, ale o karygodną próbę uniemożliwienia dziennikarzom pełnienia ich misji, do czego należy nie tylko wszechstronne i obiektywne informowanie społeczeństwa o zdarzeniach – w tym przypadku - w siedzibie PKW, ale także „dokumentowanie“ działań służb państwa, zwłaszcza tak podejrzanych jak zatrzymywanie dziennikarzy przy pracy. Nie jest do końca jasne, czy w opinii porzedstawicieli braci dziennikarskiej dziennikarz przy pracy nie może naruszyć miru domowego „z natury rzeczy“, czy też chrona czyjegokolwiek miru jest sprawą tak mało ważną, że nie może być przeszkodą w pełnieniu misji wolnej prasy w demokratycznym państwie prawa.
Sąd orzekający w sprawie dziennikarzy zatrzymanych w siedzibie PKW będzie miał do rozstrzygnięcia jeszcze jeden problem: jak odróżnić dziennikarza spełniającego swoje dziennikarskie obowiązki od dziennikarza uczestniczącego w demonstracji majacej na celu wymuszenie na ważnej instytucji państwowej określonego zachowania, niekoniecznie zgodnego z jej funkcją. Na szczęście wszelkie tego rodzaju dywagacje unieważnił wydawca „Warsaw Voice“ Andrzej Jonas, który występując w ostatnim programie TVP Info - „Newsroom“, objaśnił sytuację w krótkich żołnierskich słowach: funkconariusz zatrzymujacy dziennikarza na widok jego dziennikarskiej legitymacji powinien go natychmiast zwolnić i przeprosić. Postępując inaczej popełniłby szaleństwo, narażając się środkom masowego przekazu, z którymi przecież nie wygra.
I tak to naprawdę jest. Nie wiadomo tylko, czy to jest dobrze czyt źle.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.