Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

14309 miejsce

ZUS i OFE w kryzysie, czyli co będzie z naszą emeryturą

  • Źródło: Gość dnia
  • Data dodania: 2009-12-16 19:02

Pamiętacie stary dowcip o Lechu Wałęsie? W telewizji Wałęsa, w prasie Wałęsa, w radiu Wałęsa. Aż boję się otworzyć lodówkę... Aby go uaktualnić, powinniśmy zamiast o byłym prezydencie Polski mówić o „kryzysie”.

W telewizji kryzys, w prasie kryzys, w radiu kryzys, aż strach pomyśleć co w lodówce...

W 2008 i 2009 roku kryzys stał się najpopularniejszym w naszym kraju sloganem, na dźwięk którego każdy poważnieje i z przerażeniem oczekuje złych wieści. Pracodawcy tłumaczą swoim pracownikom, że ich pensje ulegną znaczącemu uszczupleniu. Kto temu winien? Jak to kto - kryzys! Politycy swoją nieudolność i słabe wyniki gospodarcze zrzucają na kogo? Na kryzys! Dochodzi nawet do tego, że artyści złorzeczą na kryzys, obwiniając go za kiepskie wyniki sprzedaży swoich dzieł.
Co pozostaje nam, zwykłym szarym obywatelom?
Uzbroić się w cierpliwość i spokojnie czekać na emeryturę. Tylko że ta też nie jest już taka pewna...
Spójrzmy jak na to całe zamieszanie z kryzysem, zareagował ZUS i Otwarte Fundusze Emerytalne.

ZUS - poważny problem i dyskusyjne pomysły rządu

ZUS ma poważny problem. Jego kondycja jest tak zła, jak nigdy dotychczas. Różnica między wartością świadczeń wypłacanych przez ZUS, a wpływami ze składek osiągnęła poziom krytyczny.
Chcecie konkretów? Oto one - na około 7 milionów emerytów w 2009 roku państwo powinno przeznaczyć około 139 miliardów złotych, podczas gdy wpływająca składka to tylko 73,5 miliardy. To o 11 miliardów złotych mniej niż w 2008 roku. Deficyt, dotychczas niegroźny, wynosi aż 65,5 miliardów złotych. Co to oznacza? Ano załamanie systemu świadczeń. Już w czerwcu 2010 roku emeryci mogą nie otrzymać swoich pieniędzy.

Zastanawiacie się zapewne jakie rozwiązanie tego problemu zaproponował rząd? Czymś trzeba przecież załatać rosnącą w zastraszającym tempie dziurę budżetową. Receptą miało być wydłużenie wieku emerytalnego. Mówi się o tym od dawna, ale ministerstwo pracy w rządzie PO-PSL zapowiedziało, że na razie tej zmiany rząd nie wprowadzi. To zrozumiałe, bo sytuacja na rynku pracy (wysokie bezrobocie) nie sprzyja znaczącemu zwiększeniu liczby zatrudnionych. Minister pracy, Jolanta Fedak, wpadła jednak na pewien pomysł. Najpierw ogłosiła wszem i wobec, że powinniśmy rozważyć obniżenie składki do OFE z 7 do 2 procent. Potem zaś zaproponowała, abyśmy inwestowali w II filarze 3 procent naszego podatku.

Każdy Polak odkłada dziś 19,5 procent ze swojej pensji na przyszłą emeryturę. Część z tych pieniędzy idzie do ZUS (12,2 procent), a reszta (7,3 procent) do prywatnych Otwartych Funduszy Emerytalnych. Według pani minister Fedak, którą poparł minister finansów Jacek Rostowski, należałoby obniżyć składki, które wpłacamy do OFE. Politycy chcą więc ratować budżet kosztem naszych emerytur. Sceptycy twierdzą, że w rezultacie nadal płacilibyśmy tyle samo, ale nasze emerytury spadłyby nawet o jedną czwartą.

Pomysł spotkał się z krytyką ekspertów i zwykłych podatników. Z badania przeprowadzonego przez ARC Rynek i Opinie dla Izby Gospodarczej Towarzystw Emerytalnych wynika, że Polacy nie chcą obniżki składki do OFE. Klientów funduszy pytano również o to, jak powinna być dzielona składka między OFE a ZUS. Najwięcej, bo 33 proc., badanych jest za równym podziałem emerytalnej składki. 29 proc. chciałoby, żeby więcej pieniędzy szło do funduszy, a 12 proc. oddałoby wszystko do OFE. Tylko w ZUS-ie chciałoby oszczędzać na starość 5 proc. ankietowanych. Te wyniki są wystarczającym komentarzem do propozycji rządu.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 03.01.2010 07:18

Tutaj można porównać wszystkie fundusze: http://ofe.gourl.org/

Komentarz został ukrytyrozwiń

"A i rozwiązania o których myślą czynniki oficjalne nie są systemowe. Mają ratować sytuację aktualną lub najbliższą" - bardzo trafnie powiedziane :)
Taki już "urok" demokracji niestety.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Na fali wielu wypowiedzi dotyczących naszych oszczędności i przyszłych emerytur również i powyższy tekst nie napawa optymizmem. A i rozwiązania o których myślą czynniki oficjalne nie są systemowe. Mają ratować sytuację aktualną lub najbliższą. Wydaje mi się, że niedługo już usłyszymy, że to co z mozołem przez lata gromadziliśmy zniknęło w budżetowych czeluściach. Są jednak tacy co zmartwienia nie czują?
Ja, będąc chłopskiej w zasadzie proweniencji, dwadzieścia lat temu kupiłem hektar ziemi i będę uprawiał ziemniaki i marchew. Może pozwolę też sobie na kozę jaką. Pożywne mleko daje bydlątko.
A miniser Rostowski radzi utrzymywać dobre stosunki z własnymi dziećmi. Ale to jest oczywiście jego prywatna rada.
Nawet się nie pytam gdzie się podziewają moje obowiązkowe, comiesięczne dostawy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nawet moja 2 letnia wówczas siostrzenica nazwała swojego ulubionego pluszaka-TYGRYS-KRYZYS!:). I jak tu budować lepsze jutro, skoro dzieciaki już od kołyski UROKI SPOWOLNIENIA GOSPODARCZEGO POZNAJĄ?:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.