Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

9664 miejsce

ZUS - moja "miłość"

Ci, którzy mieli z nim do czynienia, przedstawiali go jako monstrum. Puszczałam informacje mimo uszu, ponieważ do tej pory nie miałam potrzeby bezpośredniego kontaktu z tym monstrum. Składki "odprowadzała" szkoła.

Tymczasem pewna okoliczność życiowa zmusiła mnie do bliższego kontaktu z urzędnikami ZUS. Tą okolicznością życiową jest choroba, z którą zmagam się od prawie dwudziestu jeden lat - reumatoidalne zapalenie stawów i która wreszcie wymusiła na mnie przejście na rentę. Jestem więc w stanie przechodzenia, co dołuje mnie bardzo, bo jakoś nie wyobrażam sobie życia bez pracy.

Sądziłam, że mam jeszcze szansę, ponieważ zoperowano mi kręgosłup i istnieje duże prawdopodobieństwo, że rehabilitacja spowoduje, że znów będę chodziła. Ale w tak zwanym międzyczasie skończyło się 182-dniowe zwolnienie lekarskie. Złożyłam więc do ZUS wniosek o świadczenie rehabilitacyjne (urlop dla poratowania zdrowia wykorzystałam pół roku wcześniej). I oto leżę sobie najspokojniej w świecie, oczekując na decyzję ZUS. I właściwie jestem pewna, że to świadczenie otrzymam. I cieszę się, że po wakacjach wrócę do pracy, bo rehabilitacja postawi mnie na nogi. A tu BUM!

Przynosi listonosz pismo urzędowe z ZUS. Ja jeszcze nie wiem, że BUM, pismo radosna jak szczygiełek otwieram, z ulgą oddycham, że przebrnęłam przez machinę urzędniczą i... czytam "Na podstawie badania itd., itp. jest pani całkowicie niezdolna do pracy". Podpisany lekarz orzecznik ZUS. Daruję sobie opis przeżyć wewnętrznych.

Postanowiłam się odwołać od decyzji, bo mnie żaden lekarz orzecznik ZUS nie badał. Zaczyna się robić nerwowo, ponieważ do końca zwolnienia coraz bliżej. Listonosz przynosi kolejne pismo z ZUS, który to ZUS informuje mnie, że zwrócił się do lekarzy orzeczników o przebadanie. Miła pani sekretarka po kilku dniach dzwoni, informując o terminie posiedzenia komisji lekarskiej. Mąż szybko "załatwia" wózek inwalidzki, bo ciągle jeszcze mam problemy z chodzeniem, ja szybko "załatwiam" samochód (jesteśmy niezmotoryzowani) i jedziemy nastawieni na bój śmiertelny w walce o świadczenie rehabilitacyjne, bo chcę wrócić do pracy. Wchodzimy do urzędu, znajdujemy właściwy pokój, którego drzwi prawie natychmiast otwierają się przed nami. Pani doktor (wydaje się bardzo miła) zaprasza nas do środka.

Wchodzimy zatem (tzn. ja wjeżdżam na wózku inwalidzkim prowadzonym przez męża). Miła pani doktor przestaje być miła, druga pani doktor obok niej siedząca w ogóle nie ma zamiaru być miła. Obie z nosami w monitorach komputerowych. Pan doktor wcale nie jest w stylu panów doktorów, z którymi los szczęśliwie mnie zetknął. "Przeprowadził" wywiad lekarski, zbadał, a zbadawszy stwierdził, że mam migotanie przedsionków. Karetki jednak nie wezwał. Słusznie zresztą, bo żadnego migotania nie było.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

m.t.
  • m.t.
  • 13.05.2012 10:10

nie jedna tak zalatwiona jesteś .Kierownik zakładu uznał że nie nadaję do pracy a za 2 miesące badania okresowe więc przyspieszyl badania i stwierdzono że się nie nadaję ,oczekuję na operacje stawu biodrowego (endoproteza )mam 53 lata i po operacji po roku będę się kwalifikowała do pracy.Tylko kto przyjmnie mnie do pracy.Zabiorą rentę i co zrobię,jestem po rozwodzie i nie mam rodzeństwa.Nie mam zamiaru iść na operację ze strachu przed utratą renty.Nie wiem co robić

Komentarz został ukrytyrozwiń
embrion
  • embrion
  • 01.03.2012 23:19

Ludzie, mówię Wam, to koniec świata wartości. Karmią nas solą do posypywania ulicy, każą pracować do śmierci nie dając przy tym szans na znalezienie pracy, tym co chcą pracować, nie pozwalają.... To koniec świata w ogóle!!!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jaka tam komisja lekarska takie konsylium to zbieranina kilku osób dobrze opłacanych przez ZUS i jedynym ich zadaniem to jest odebrać świadczenia ludzio naprawdę nie zdolnym do pracy to po prostu zwykli oszuści

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tekst doskonale wpisuje się w toczącą się na W24 dyskusję o reformie emerytalnej. Autorka CHCE pracować, czyli dalej dokładać do emerytalnej skarbonki. ZUS odsyła ją do lamusa, odbierając szansę na powrót do pracy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.