Facebook Google+ Twitter

Żużel. Ekstraliga ciekawa jak nigdy

Wielkimi krokami zbliża się decydujące rozstrzygniecie w walce o medale drużynowych mistrzostw Polski. Na torze zostały już tylko cztery drużyny.

Kibice Caelum Stali Gorzów rozciagają nad sobą portret Edwarda Jancarza podczas XII Memoriału Edwarda Jancarza rozegranego w Gorzowie Wielkopolskim. / Fot. PAP/Lech MuszyńskiTegoroczny sezon ligowy wkroczył w decydująca fazę. Rozpoczyna się walka o medale drużynowych mistrzostw Polski. Konia z rzędem temu, kto wytypował trafnie półfinałową czwórkę: Toruń, Częstochowa, Zieloną Górę oraz Bydgoszcz. Emocji w starciach pierwszej rundy play-off było co niemiara.

Unibax Toruń - drużyna z miasta pierników, w pierwszej połowie sezonu wydawałoby się, główny faworyt do wygrania Ekstaligi, dostał zadyszki w drugiej jego części. Do tego doszła kontuzja krajowego lidera Wiesława Jagusia oraz słabsza postawa Roberta Kościechy i murowany faworyt musiał sie nieźle namęczyć w dwumeczu ze słabiutką drużyną - bydgoską Polonią.

W wyniku tego drużyna znad Brdy przez wszystkich skazywana na spadek powalczy o medale. Jest to duża niespodzianka patrząc na skład Polonii: Emil Sajfutdinow wraz Andeasem Jonssonem wspomagani czasem w meczu przez Krzysztofa Buczkowskiego nie zawsze są w stanie przechylić szalę zwycięstwa na korzyść drużyny znad Brdy.

Włókniarz Częstochowa pokazał drużynie leszczyńskich Byków, że w tym sezonie jest niezwykle groźny na wyjazdach. Nicki wraz z Gregiem, wsparci przez Krzysztofa Miśkowiaka oraz młodego Tai Woffindena, po bardzo dobrym meczu na Smoczyku sprawili, że kwestia awansu Lwów do półfinału była tylko formalnością. Choć Bykom - zeszłorocznym wicemistrzom Polski - należą się wielkie gratulacje za ambicję i walkę do końca w meczu w Częstochowie.

Derby Ziemi Lubuskiej, jak zawsze zacięte, wyłoniły czwartego półfinalistę. Mimo ambitnej i niezwykle twardej walki do końca, drużyna prezesa Komarnickiego kolejny sezon kończy bez medalu. A apetyty były o wiele większe. Ale podobnie jak w przypadku Leszna, pierwszy mecz ułożył trochę rywalizację. Drużyna z Myszką Miki na plastronie pojechała na mecz na luzie i wygrała. Choć mogło się to skończyć odwrotnym wynikiem w meczu rewanżowym. Zabrakło punktów, które zawsze przywoził lider Gorzowa - Tomek Gollob.

Trochę mi szkoda drużyny Byków oraz Gorzowa, bo sezon się dla nich w tym momencie zakończył, a na pewno mają zespoły, które stać na walkę o medale. Cóż, taki jest sport. Od dawna wiadomo, że to nie nazwiska jeżdżą na torze, a grupa ludzi, która w meczu potrafi tworzyć drużynę. Pozostaje się cieszyć, że tegoroczna Ekstaliga jest taka emocjonująca do końca każdego biegu. I miejmy nadzieję że w półfinałach, a potem w finałach, będzie podobnie, a może i więcej walki i dramaturgii; czego sobie i wszystkim kibicom, nie tylko z Unibaxu, Złomrexu, Kronopolu i Bydgoszczy, ale również fanom w całej Polsce, życzę. Myślę, że jeśli tylko polską ligę będą omijać finansowe kłopoty, możemy być spokojni o status najlepszej ligi na świecie. Zapraszam w niedzielę na stadiony. Emocje gwarantowane.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.