Facebook Google+ Twitter

Żużel. Wspomnienie Zdzisława "Zdzicha" Ruteckiego - część 2

Jaki jest najpiękniejszy żużel? Żużel dzieciństwa. Pierwszy żużel. I Zdzisław Rutecki niewątpliwie należał do panteonu głównych bohaterów tego mojego pierwszego żużla.

 / Fot. Jolanta Kaliska/"Tygodnik Żużlowy" nr 40 (149)/3 października 1993Rok 1985. Bodaj szczytowy moment kariery Zdzicha, a jednocześnie rok chyba największej zapaści polskiego żużla na arenie międzynarodowej, a już na pewno w indywidualnych mistrzostwach świata. Rutecki wywalcza status reprezentanta w tych rozgrywkach i obok pięciu kolegów, zachodzi w nich do półfinału kontynentalnego, będąc jednym z najjaśniejszych polskich punktów tamtych eliminacji i największą bodaj, obok Grzegorza Dzikowskiego, polską niespodzianką (dalej od Zdzicha docierają jedynie wspomniany gdańszczanin - rezerwowy w finale światowym w Bradford i Andrzej Huszcza - rezerwowy w finale kontynentalnym w Pocking).

W lidze polonista również błyszczy, w wielu meczach dorównuje, a nawet przewyższa lidera drużyny, Bolka Procha. Ludzie mówią, że dysponuje przy tym jednym, jedynym motocyklem, jawą, przy trzech, czterech w dyspozycji Procha, i że gdyby było na odwrót, to by dopiero było…

Przychodzą derby Pomorza w Toruniu. Zachmurzony, dosyć chłodny, wietrzny dzień. Moje pierwsze derby przy ul. Broniewskiego. Jeszcze prawie nic nie rozumiem, jestem sam i ogromnie podekscytowany chłonę wszystko. Najpierw atmosferę, festyn wokół stadionu, a potem już obserwuję wydarzenia z trybuny za pierwszym wirażem, na środku, z ostatniej ławki, wysoko pod drzewami. Prawdziwy szał. Poziom, amplituda emocji - jednak o wiele większe w Grodzie Kopernika niż nad Brdą. Zresztą w następnych latach z reguły prawie zawsze tak będzie.

Próba toru. Pierwsze okrążenie Bolek Proch przejeżdża ślamazarnie, niezdarnie, wielokrotnie omal się nie wywraca wpadając w dziury, szczególnie w tę największą, przy wejściu w pierwszy łuk. Zdzichu pewny siebie - skóra zdjęta do połowy, rękawy przewiązane z przodu, długie włosy - z płyty stadionu pokazuje wyciągniętą dłonią liderowi, którędy ma jechać. Pozostałe trzy okrążenia Proch, późniejszy indywidualny wicemistrz Polski z Gorzowa z tamtego roku, przejeżdża już w miarę płynnie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.