Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

3394 miejsce

Zwą je winniczkami. Ślimaki, przysmak Francuzów i nie tylko!

Ślimaki winniczki mogą już odetchnąć, czas polowania na nich zakończony. Spokojnie mogą już buszować po ogrodach i pochłaniać liście warzyw, lekceważąc złość ogrodników. Najbardziej lubują się w winoroślach, stąd też ich nazwa.

Ślimak winniczek lubi wędrować... Nosi domek z sobą by się w nim chować: W razie zagrożenia, czy zwykłej senności, Albo od nieproszonych, natrętnych gości. / Fot. Fot. Halina Krüsch Czopowik Ślimaki winniczki są największym ślimakami lądowymi w naszej części Europy. Średnica ich muszli wynosi przeciętnie około 5 cm. Winniczki żywią się świeżymi liśćmi, przez co często uważane są za szkodników. Zwłaszcza wtedy, kiedy akurat w ogrodach przyszło im to robić.

W Polsce obecnie (od 1995 r.) winniczki są objęte częściową ochroną. A wszystko przez nadmierny ich eksport do Francji, gdzie, wiadomo, są wielkim przysmakiem. Ślimak winniczek co tchu bieży… że w kierunku przeciwnym do Francji, mocno w to wierzy. / Fot. Fot. Halina Krüsch Czopowik

Według nowych przepisów, można zbierać je tylko przez 30 dni w ciągu roku, na przełomie kwietnia i maja. I to te tylko osobniki, których muszle mają rozmiar powyżej 3 cm. Dodatkowy wymóg to taki, że nie można ich zbierać na użytkach ekologicznych i rezerwatach przyrody. Osobniki, które tam zawędrowały, obejmuje ochrona całkowita przez cały rok.

Winniczki, które zawędrowały sobie na używki ekologiczne i rezerwaty przyrody obejmuje całkowita ochrona. / Fot. Fot. Halina Krüsch Czopowik Ślimaki winniczki zamieszkują obszary o dużej wilgotności, a więc lasy, parki, ogrody, niezbyt gęste zarośla. Można je znaleźć zwłaszcza w takich miejscach, które się szybko nagrzewają i zatrzymują ciepło. To, że ich najbardziej ulubionym miejscem są winnice, jest powszechnie wiadome. Nie nazywałyby się przecież winniczkami.

Miłość niejedno ma imię. / Fot. Fot. Halina Krüsch Czopowik Winniczki rozmnażają się w dość ciekawy sposób. Kopulację poprzedza długotrwała (nawet 2-godzinna) gra miłosna. Podczas tej kopulacji ślimaki delikatnie dotykają się czułkami, po czym w stopę lub w bok wbijają strzałkę miłosną. (Taka strzałka osiąga długość jednej piątej stopy ślimaka). Sam akt wymiany spermy trwa już niedługo, kilka minut. Jaja w kolorze białym (wielkości grochu) w czerwcu lub lipcu winniczki składają do jamy wykopanej w ziemi. Młode winniczki wylęgają się po 3-4 tygodniach. Dojrzałość płciową osiągają w 4. roku życia. Widoczny na zdjęciu efekt ślimaczej miłości, jajo wielkości grochu, w czerwcu lub lipcu winniczki składają do jamy wykopanej w ziemi. / Fot. Fot. Halina Krüsch Czopowik

Jako wartościowe pożywienie winniczki znane były już w średniowieczu. W Polsce hodowali je przede wszystkim zakonnicy. Używali ich mięsa jako uzupełnienia ubogiej w białko diety, jaką stosowali podczas częstych i długotrwałych postów. Ślimaki były wówczas, podobnie jak ryby, uważane za postne pożywienie. Dziś winniczki bogatym zapewniają rozkosze podniebienia, biednym zaś pomagają przetrwać. Mięso winniczków jest chude, zawiera duże ilości białka, wapnia, magnezu, miedzi, cynku i jodu. / Fot. Fot. Halina Krüsch Czopowik

Mięso winniczków jest chude, zawiera duże ilości białka, wapnia, magnezu, miedzi, cynku i jodu. Ponadto ich śluz stosowany jest w medycynie. Produkuje się z niego lekarstwa na schorzenia astmatyczne, tuberkulozę, a także ułatwiające gojenie się ran. Winniczki często się „wywyższają”, wychodząc wysoko na drzewa, a nawet ściany domów… ale to tylko z powodu zbliżających się długotrwałych opadów deszczu. / Fot. Fot. Halina Krüsch Czopowik

Ślimaki winniczki zimują w ściółce. Ukrywają się pod roślinnością, stertami liści. Już w październiku zagrzebują się jak najgłębiej z wylotem muszli skierowanym ku górze. Jej wejście zaklejają śluzem. Pozostawiają jedynie maleńki otworek do oddychania. Potem zwijają się coraz głębiej w muszli, tworząc ochronne wieczko z kilku ochronnych ścianek twardniejącego śluzu. I w taki oto sposób śpią sobie smacznie przez pół roku. Wiosną odrzucają wieczko i wychodzą na świat.

Winniczki śpią przez okres pół roku. Wiosną odrzucają wieczko muszli i wychodzą na świat. / Fot. Fot. Halina Krüsch Czopowik
Winniczki śpią przez okres pół roku. Wiosną odrzucają wieczko muszli i wychodzą na świat. / Fot. Fot. Halina Krüsch Czopowik
Winniczki śpią przez okres pół roku. Wiosną odrzucają wieczko muszli i wychodzą na świat. / Fot. Fot. Halina Krüsch Czopowik


Znajdź nas na Google+

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (14):

Sortuj komentarze:

Halina
  • Halina
  • 19.09.2012 20:42

Parę dni temu po raz pierwszy zjadłam Sushi, nawet dobre . Na pewno skuszę się na danie ze ślimaków .
Zdjęcia rewelacyjne :)/5/

Komentarz został ukrytyrozwiń

Świetne zdjęcia ... wręcz portretowe !

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wegetarianie to tacy sami zabójcy jak wszyscy. Żeby jeść zabijają nornice, stonkę, turkucia podjadka i wielu przyjaciół pszczółki Mai.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 24.08.2012 20:11

@Beato, ależ ja bynajmniej nie jestem wegetarianką! Napisałam "nafaszerowane węglowodanami", bo przecież podałaś sposób "czyszczenia się" ślimaków makaronem.
Szczerze mówiąc, nie wiem, czy chodzi o takie czyszczenie. Chyba raczej o pozbycie ślimaka śluzu, czego makaron raczej nie zrobi.
Ale to nie mój problem, gdyż ja także wolę żeberka w kapuście lub kotlet wielki na cały talerz. ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Gra K, Grzegorz! Gdybym była hipokrytką, przyznałabym Wam rację, ale, cóż...nie jestem. Człowiek jest z natury mięsożercą. Tak było, jest i będzie. Nic tego nie zmieni, moi drodzy.A wegetarian, szczerze podziwiam, choć ich nie rozumiem. Przykro mi...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Beata Rudnicka Dzisiaj 14:13
Co Wy z tym jedzeniem?! A szynkę albo krwisty stek lubicie? Takie jest życie.

Nie nie lubię. Rozumiem ludzi zabijających by przeżyć, ale osobiste zabijanie stworzeń żeby je zjeść mimo, że nie ma żadnego ku temu powodu, bo w naszym kraju nie ma klęski głodu jest dla mnie co najmniej nieładne.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 24.08.2012 14:57

Wnuczka Beaty przypomniała mi dzieci bawiące się w piaskownicy za tzw. "kartkowych" czasów.
- Co zujes? - pyta jedno drugiego.
- Mięsko.
- A skąd mas?
- Psypełzło.

Z tą solą to tak...jakoś... czysto po "człowieczemu". Już tam wolę nafaszerowane węglowodanami, choć po tak pięknych zdjęciach i ciekawostkach zamieszczonych w tekście, chyba najlepszy wegetarianizm.

Komentarz został ukrytyrozwiń

levy Wczoraj 22:00

A ja karmilam je przez 24 h surowym makaronem. Się wyczyściły i potem trzeba gotować razem z ziemniakiem. Jak ziemniak miękki , to i slimaczki gotowe. Plus masełko plus czosnek plus natka pietruchy.

Moja wnuczka, kiedy miala dwa lata, znalazla slimaka w trawie i powiedziała "mmniammm".

Co Wy z tym jedzeniem?! A szynkę albo krwisty stek lubicie? Takie jest życie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Takich dopisywaczy mam ochotę wysłać na Nową Gwineę w charakterze prezentu kulinarnego przeznaczonego na lokalne święto.

Komentarz został ukrytyrozwiń
levy
  • levy
  • 23.08.2012 22:00

Należy smakowicie, za redakcją dodać, że aby się nadawały do jedzenia, żywcem przesypuje się je solą, aby się wyczyściły...mniam !

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Zobacz także:

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.