Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

19746 miejsce

"Zwerbowani" do szpitala psychiatrycznego

  • Źródło: Gość dnia
  • Data dodania: 2008-06-02 18:36

Czy można zostać skazanym za nadmiar wrażliwości? Za wielką wyobraźnię, czy problemy z emocjami? Wygląda na to, że tak, ale miejscem pobytu nie jest więzienie, lecz szpital psychiatryczny.

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Piotr Manasterski/PolskaOna właśnie zasypia. Ja siedzę i wspominam swój ostatni pobyt w szpitalu psychiatrycznym w Przasnyszu. Szczególnie ludzi, których tam poznałem. Punk Darek z przepukliną i wiszącym nad nim wyrokiem sądowym. Dwóch wojskowych młodszych ode mnie chłopaków, chcących wymigać się od służby wojskowej. Gosia, która ma myśli masochistyczne. Przewijające się, zachlane, ciągle zmieniające mordy alkoholików. Szkoda tych wszystkich ludzi. Była też kobieta którą nazwałem Buką z Muminków. Nazwa była adekwatna do jej wyglądu. Tylko raz widziałem jak się uśmiecha. Podobno strasznie hałasowała w nocy szeleszcząc papierkami od słodyczy.

Był też Wojtek. Żonaty i dzieciaty koleżka, który pracował w serwisie rowerowym. Młody alkoholik. Zjeździł prawie całą Polskę „na stopa” zwiedzając najlepsze kluby. Fan Doors’ów i dobrej literatury. Razem słuchaliśmy radia Diabła. Diabeł też był niczego sobie. Trafił do szpitala bo spawał bez ochraniacza na oczy. Chory na tę samą dolegliwość co ja. Afektywność dwubiegunowa. Czasami to świat za nami nie nadąża, a czasami my za światem. Trudno… co robić?

Pani Małgosia i mobbing?

Była też pani Małgosia. Chciała oskarżyć swoją szefową o mobbing. Pracowała w pogotowiu ratunkowym i pewnego dnia podczas jej służby zadzwoniono po pomoc. Pomocy potrzebowała pijana i chyba naćpana (nie pamiętam dokładnie) córka przełożonej pani Małgosi. Zgłosiła to i wysłano karetkę po córkę szefowej pani Małgosi. Rozniosło się, że córka wysoko postawionej osoby bierze narkotyki i pije. Szefowa od tej pory stosowała represje wobec Małgosi. Ona była najbardziej zrównoważoną osobą wśród naszego zgromadzenia. Może troszkę za bardzo nerwowa po tych przejściach, no ale cóż, w końcu ile jest w stanie wytrzymać jeden człowiek? Szef ma zawsze rację.

W ciągu mojego pobytu w szpitalu zmieniałem salę i towarzyszy niedoli parę razy. Najczęściej leżałem z punkiem Darkiem. Śmiałem się z jego obrzmiałych jąder nie wiedząc o jego dolegliwości związanej z przepukliną. Myślałem, że ma duże jaja… Dziwne, że nie rzucił się na mnie ani razu z pięściami. W końcu groziło mu więzienie i miał za sobą przeszłość kryminalną. A właśnie! Był z nami jeden prawdziwy kryminalista. Był tylko jeden dzień, dokładnie parę godzin. Pociął sobie rękę dla jakiejś dziewczyny. Oczywiście był nachlany. Dobrze, że wyszedł na własne żądanie. Bałem się go.

"Stylowy dresik..."

Bałem się również kolesia podobnego do niego. Przyszedł pod koniec mojej „odsiadki”. Braki w uzębieniu, stylowy dresik, brak karku. Okazało się, że zatrzymał się na etapie podstawówki. Po prostu chory człowiek. Złapałem z nim dobry kontakt. Opowiedział mi nawet, że przespał się z matką swojego kolegi. Słabo? Wygrałem z nim parę razy w warcaby. Graliśmy w sali terapeutycznej, gdzie wisiał narysowany przeze mnie Jezus na krzyżu z podpisem „Detox = Katharsis”. Nie wiem czemu tak napisałem i narysowałem akurat Jezusa. Byłem jeszcze chory.

Moja poprzednia „odsiadka” – tym razem w Gostyninie w 2004 r. podczas wakacji (dlaczego epizody psychotyczne dopadają mnie akurat na przełomie lipca i sierpnia?) była gorsza. Gostynin nie cieszy się zbyt dobrą sławą. Po prostu przetrzymuje się tam ludzi naszprycowanych lekami psychotropowymi.

Z moich „kompanów” pamiętam raptem parę osób. Najlepszy kontakt złapałem ze skinem o ksywce Fio. Gdy go pierwszy raz zobaczyłem, był przywiązany do łóżka pasami. Miał na sobie piżamkę w słodkie misie, jednak podwinięty rękaw odsłaniał wrogi tatuaż „White Power”. Jak się później okazało miał też niemiecką gapę na barku. Na początku chciał mnie pobić, bo czymś go obraziłem. Później dużo gadaliśmy o dziewczynach. Byłem wtedy zauroczony w pewnej Anecie poznanej na pielgrzymce do Częstochowy. Na Fia czekała podobno jego dziewczyna. Nie układało mu się najlepiej. Do szpitala trafił dlatego, że przesadził z amfetaminą. Podobno widział samego diabła.

"Papież" całował ziemię

Był również „papież”. Nazwa tego chłopaka wiązała się z historią, jak został zaatakowany przez kogoś i wtedy padł na ziemię i zaczął ją całować. Wyszedł na przepustkę, ale wrócił. Dziwne, że był z tego zadowolony… Za każdym razem, gdy dzwonił do mnie ojciec prosiłem go, by mnie wyciągnął z tego szpitala.

Pamiętam również Łukasza, który w ogóle mało przypominał człowieka. Zdeformowana twarz pokazująca dziąsła i całe uzębienie. Łukasz do przesady bawił się jedzeniem rozrzucając je po wszystkich kątach. Do tego biegał z penisem na wierzchu po sali. Raz zdarzyło mi się umyć mu głowę… nie wiem czemu. Widziałem wtedy w nim człowieczy spokój, którego tak dawno nie zaznał.

Sala w której leżałem na początku nazywana byłą przez personel i chorych „Sajgonem”. Znajdowały się w niej najgorsze przypadki. Ja również tam byłem przez 2 tygodnie. Później przeniesiono mnie do sali obok. Tam za przykładem mojego 50-letniego współlokatora cały czas leżałem w łóżku. Pielęgniarka powiedziała mi, że z tej sali jest już bardzo blisko do domu. Okazało się, że musiałem tam spędzić jeszcze 3 tygodnie zanim wypisałem się na własne życzenie i przyjechał po mnie tata.

***
Szkoda, że w naszym kraju nie ma odpowiednich miejsc dla chorych psychicznie ludzi. Z tych szpitali wychodzi się w gorszym wstanie niż, gdy się zaczynało „odsiadkę”. Bezruch i bezczynność, odmierzanie godzin do końca dnia to jedyne zajęcie w takich szpitalach. Nigdy tego nie zapomnę, a przyznam, że próbowałem zapomnieć. Próbowałem nie oglądać się za siebie. Nikomu nie życzę pobytu w takim szpitalu. Moim zdaniem choroby psychiczne, nadszarpnięte nerwy i wszystkie problemy emocjonalne to problem XXI wieku. Nie nadążamy za światem, za jego pędem. Tak trudno w dzisiejszym świecie zwolnić, przysiąść na chwilę, by przemyśleć swoje życiowe posunięcia. Nadmiar problemów przewyższa nas samych i stwarza nowe troski. Negatywne emocje zbierają się jak powietrze w balonie. W końcu balon pęka i wtedy potrzeba jest nam pomoc. Nie wstydźmy się swoich emocji, nie wstydźmy się szukania pomocy wśród najbliższych. Nie czekajmy, aż zostaniemy „zwerbowani” do szpitala. To nie jest nic miłego. Naprawdę…

***
Od redakcji. Ze względu na charakter opisywanych sytuacji dane autora pozostaną tylko do wiadomości redakcji Wiadomości24.pl.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (14):

Sortuj komentarze:

edwcia23
  • edwcia23
  • 21.12.2011 23:41

BARDZO DOBRY ARTYKUŁ i jeśli pisała go osoba chora psychicznie to ja wszystkim zyczę aby byli takimi chorymi psychicznie. Poprostu wrazliwy człowiek który MOZE FAKTYCZNIE NIE NADAZA ZA PĘDEM ŚWIATA. Moze trzeba wziac podreczniki w dlon, nauczyc się języka i wyjechac do OURO PRATO ;) (moglam zrobic blad w nazwie) Piekne miejsce, miasto opetane kiedys gorączką złota, dzis? wolno plynie tam zycie, na wietrze powiewa trawa, ludzie usmiechaja się do siebie. Tzreba trafic na swoje miejsce na Ziemi i odnalezc spokoj ducha ;) OK mozna dlugo by filozofowac. ALE TEKST REWELACJA.

Komentarz został ukrytyrozwiń
edwcia23
  • edwcia23
  • 21.12.2011 23:41

BARDZO DOBRY ARTYKUŁ i jeśli pisała go osoba chora psychicznie to ja wszystkim zyczę aby byli takimi chorymi psychicznie. Poprostu wrazliwy człowiek który MOZE FAKTYCZNIE NIE NADAZA ZA PĘDEM ŚWIATA. Moze trzeba wziac podreczniki w dlon, nauczyc się języka i wyjechac do OURO PRATO ;) (moglam zrobic blad w nazwie) Piekne miejsce, miasto opetane kiedys gorączką złota, dzis? wolno plynie tam zycie, na wietrze powiewa trawa, ludzie usmiechaja się do siebie. Tzreba trafic na swoje miejsce na Ziemi i odnalezc spokoj ducha ;) OK mozna dlugo by filozofowac. ALE TEKST REWELACJA.

Komentarz został ukrytyrozwiń
EmiliaD
  • EmiliaD
  • 22.07.2011 22:23

Pracuję w Domu Pomocy Społecznej dla psychicznie chorych i patrzę na cierpienie tych ludzi dzień w dzień. Dlaczego ten świat jest tak skomplikowany i zły?

Komentarz został ukrytyrozwiń
prawdziwy pies
  • prawdziwy pies
  • 17.02.2011 18:31

coś mi się widzi że ta Pani z czarnym kotem ma ewidentne korzyści w promowaniu szpitali psychiatrycznych

Komentarz został ukrytyrozwiń

jako dziecko które urodziłem z porazenie mózgowie w latach 50 - 60 , sam przebywałem takich zakładach , kto nie był , to nie wie jak szybko z nornalniego mozna zrobic wariata , ja miałem wrazenie ze zostałem ukarany ze zle się urodziłem , na tem temat opisałem w artykule pt " dziecinstwo poza domen " oraz " dziecinstwo marka kraussa " w : link

Komentarz został ukrytyrozwiń

Choroba psychiczna to tragedia zarówno osoby chorej jak i jego rodziny. Patologie zdarzają się wszędzie - szpitali psychiatrycznych też nie omijają.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Trudny, bolesny temat. Ile z niego wątków można wyprowadzić!
Ważne, co mówi Bodek - los najbliższych opiekujących się chorym. Właściwie nie wiadomo, komu bardziej współczuć.
Kto bywa w normalnych szpitalach, wie, że i tutaj historii na pęczki. Wystarczy, że ktoś splątany (przywiązywanie pasami gwarantowane). Niedawno młody chłopak po wypadku trafił na salę, którą bez wahania mógłby nazwać „Sajgonem”. Wystarczy powiedzieć, że towarzystwo z sali lubiło alkohol, i nie było silnych. A w chorobie niemal każdy maleje i pokornieje.
Zwróćmy też uwagę na hierarchię wśród pacjentów. Zawsze jest ktoś, kto uważa się za lepszego, bo mniej chorego. „Braki w uzębieniu, stylowy dresik, brak karku. Okazało się, że zatrzymał się na etapie podstawówki. Po prostu chory człowiek”.
Według mnie ważne przesłanie, jakie płynie także z tego materiału, to zwolnij! Aby ciebie podobny los nie spotkał.

Komentarz został ukrytyrozwiń

" Nie wstydźmy się swoich emocji, nie wstydźmy się szukania pomocy wśród najbliższych." - to tak naprawdę apel autora skierowany do osób nie radzących sobie psychicznie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ludzie chorzy psychicznie współtworzą naszą społeczność - nie możemy ich nie widzieć co nie znaczy , ze mamy się zgadzać z ich punktem widzenia. Ten artykuł pokazuje właśnie taki obraz a ocena osoby chorej jest subiektywna. Zgodzę się tu wyjątkowo z Bodziem / choć często jego wypowiedzi są kontrowersyjne/. Do szpitali psychiatrycznych trafiają osoby, którzy są w stanie złym,zagrażającym zdrowiu innych lub sobie. Ci, którzy chcą się leczyć robią to w swoich domach lub uczęszczają na leczenie szpitalne a nie muszą być
w zakładach zamkniętych. I bez zgody pacjenta nie można go zamknąć. Leczenie w szpitalach nie polega tylko na "szpikowaniu" pacjenta lekami psychotropowymi ale również prowadzone są różne terapie - uzależnione tj. od stanu pacjenta i rodzaju jego choroby. Chorzy często nie chcą uznać, że taki szpital to szansa na poprawę zdrowia a często także uratowanie życia.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bodek kocham twoje komenty

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.