Facebook Google+ Twitter

Związki partnerskie to "temat zastępczy", a działkowcy już nie

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2013-04-17 17:16

W Sejmie ruszyły dziś prace nad zmianą przepisów o ogródkach działkowych. Pomysłów na reformę jest bardzo wiele. Swoje projekty ustaw przedstawiła PO, SLD, SP oraz Polski Związek Działkowców.

 / Fot. Jerney/domena publicznaI tu Czytelników zaskoczę. Kompletnie mnie ten temat nie interesuje, ponieważ sam działki nie posiadam, natomiast w okolicy, w której mieszkam działek nie ma. Polityków jednak interesuje i to bardzo, bo działkowcy to ogromna rzesza głosów wyborczych, o które warto powalczyć. Pod projektem obywatelskim PZD podpisało się 920 tys. osób. Jest również spora część mieszkańców miast, którzy z likwidacji działek będą się cieszyć, z różnych względów. To także jakieś głosy w wyborach. Bić się zatem warto, i bić postanowiły się Platforma Obywatelska, Ruch Palikota, Sojusz Lewicy Demokratycznej i Solidarna Polska. Ci ostatni to odszczepieńcy z PiS-u, który tym razem darował sobie sejmową batalię i stoi z boku. Wystarczy, że będzie popierać działkowców. Przecież dzięki Kaczyńskim zawdzięczają oni możliwość przekształcenia gruntów działkowych we własność "za grosze". Obecnie nie jest już tak łatwo.

Zastanawia mnie jedynie sensowność zajmowania się samym tematem w Sejmie. Zwyczajnie: po co? Oczywiście, odpowiedź jest prosta, Ewa Kopacz przy okazji procedowania nad obywatelskim projektem ustawy o związkach partnerskich powiedziała, że pochyli się nad każdym projektem, który wpłynie do kancelarii marszałka. Stąd obecność tego tematu na mównicy sejmowej. Skoro jednak ustawa o związkach partnerskich była w oczach "konserwy" z PiS, SP i PO "tematem zastępczym", który przeszkadza rządowi w naprawie finansów publicznych, bo i takie wypowiedzi padały z ust platformerskich republikan, to po co zajmować się "reformą" (dumnie brzmi) przepisów o działkach w miastach? Czy to pomoże w odbudowie państwa i naprawi na przykład system finansowania usług zdrowotnych?

Projekt Platformy zakłada likwidację PZD i rozdzielenie jego mienia między Skarb Państwa a gminy. Grunty, budynki i urządzenia znajdujące się w granicach ogrodu, niezbędne do zapewnienia prawidłowego funkcjonowania ogrodu i przeznaczone do wspólnego korzystania przez działkowców, mają stać się mieniem właściciela gruntu. Zdaniem posła sprawozdawcy z PO, obywatelski projekt PZD nie chroni działkowców tylko stołki dyrektorów PZD. Poza tym, posiada zapisy niezgodne z konstytucją, na co wskazują "druzgocące opinie prawne". Mimo wszystko Platforma jest otwarta na uwzględnienie w pracach w komisjach sejmowych pewnych zapisów z projektu obywatelskiego, nie budzących wątpliwości konstytucyjnych.

W kwestiach światopoglądowych PO nie jest już tak "otwarta". W czerwcu ub. roku projekt obywatelski o związkach partnerskich przepadł w głosowaniu. W styczniu tego roku żaden z czterech projektów nie został nawet dopuszczony do prac w komisji, w tym projekt partii rządzącej. Argumenty za każdym razem były te same: temat zastępczy i niezgodność z konstytucją. O ile ten drugi zakwestionowało kilku konstytucjonalistów, w tym ci, którzy konstytucję tworzyli, o tyle pierwszy argument jest nie do zbicia. Sugeruje bowiem, że istnieją w państwie sprawy "ważniejsze", "poważniejsze", sprawy "niecierpiące zwłoki", do "natychmiastowego załatwienia", problemy, do rozwiązania których potrzeba siły i pracy parlamentarzystów, a nie takie bzdety, jak przyznanie komuś praw do zawarcia związku partnerskiego. Czy taką sprawą "najważniejszą" w państwie, którą trzeba załatwić już, teraz, natychmiast są działki w miastach? Nie sądzę.

Polski Związek Działkowców to relikt komunizmu, który oczywiście należy zlikwidować i dobrze, że ktoś się za to bierze. Jednak ta likwidacja powinna być szybka i sprawna. Natomiast to już trwa i wszystko wskazuje na to, że trwać będzie. Szykuje się komisja, lub komisje, kolejne projekty, kolejne czytania projektów, potem dalsze prace nad kolejnymi projektami, tak, aby wszyscy byli zadowoleni. Na związki partnerskie w formie takiej, jak chcieli twórcy obywatelskiego projektu oraz Artur Dunin z PO, odpowiedzialny za stworzenie klubowego projektu, nie ma już co liczyć. Dunin wycofał się z zapisu o rejestracji związków w USC, teraz mówi się już tylko o "umowie", nie związku jako takim. Może dlatego wygadany dotąd poseł unika teraz tematu i odpowiada "poczekajmy na wyniki prac". PO pozostaje zatem otwarta na dialog z działkowcami, czyli emerytami i rencistami, a jednocześnie wciąż głucha na tę część społeczeństwa, która chce sama decydować o własnym życiu. A to są głównie ludzie młodzi.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (9):

Sortuj komentarze:

Hej, rozumiem o co Wam wszystkim chodzi, ale porównanie do Eiffla jest nie na miejscu. Czyżbyśmy chcieli żeby ogrodki byly symbolem Wawy?

Komentarz został ukrytyrozwiń

@ Beata Rudnicka - to, że nigdzie na świecie tego nie ma, to jeszcze nie powód, by w Polsce również ich nie było. Domki wyglądają tak dlatego, że społeczeństwo jest bardzo biedne. Pamiętam czasy, gdzie działki ogrodnicze były kolorowe, czyste i zadbane, by nie powiedziec - piękne.
Zgadzam się z p. Jadwigą, że wspomniane ogródki, są miejscem relaksu. Są też źródłem jakże potrzebnego tlenu dla bardziej lub mniej zatłoczonych aglomeracji. Oczyszczają i filtrują powietrze, wprowadzają lepszy mikroklimat oraz są miejscem życia dziesiątek jeśli nie setek organizmów żywych (ptaki, owady, niekiedy nawet rzadko występujące rośliny)
Były i są nadal miejscem zabaw dzieci (kiedyś organizowano tam popularne wakacyjne półkolonie)

Receptą na obecną brzydotę ogródków działkowych nie jest ich usuwanie i budownie w tym miejscu kolejnych, "wyciągających" polski kapitał za Odrę centrów handlowych, bądź przyznawanie terenów bogacących się w tempie geometrycznym developerów, tylko sprawienie, by przeciętny Polak żył godnie i dostatnio a zapewniam, że Pracownicze Ogródki Działkowe wrócą do dawnej świetności.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Beato, zamiast likwidacji można zadbać o stronę estetyczną. Przy czym w Warszawie przynajmniej macie i bez ogródków sporo terenów zielonych, podczas gdy nasz Kraków powoli zaczyna się dusić.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ogródki powinny przejść do historii, ale nie dlatego, że są reliktem czegośtam, tylko dlatego, że są zlokalizowane w środku miasta ( np w Wawie, przy Al. Niepodległości) i po prostu szpecą. Te niby "domki" letniskowe buduje się z czego się da, z odpadków, ze znalezionych desek, kawałków blachy,jednym słowem badziewie. Nigdzie na świecie czegoś takiego nie ma.

Komentarz został ukrytyrozwiń

To jest bicie piany, żeby posłowie mieli co "procedować".
Ma rację pan Grzegorz, że na wiele terenów ostrzą zęby deweloperzy czy inni inwestorzy.
Struktura, czyli jak pisze Autor "Grunty, budynki i urządzenia znajdujące się w granicach ogrodu, niezbędne do zapewnienia prawidłowego" to piękny gotowiec w ramach uzbrajania terenu: energia, bieżąca woda itp.
Ale nie bardzo rozumiem, dlaczego ten "relikt komunizmu powinien być zlikwidowany" - ten relikt, tyciącom działkowców zapewnia relaks, "wczasy pod gruszą" i dodatkowe korzyści w jadłospisie, że o estetycznych nie wspomnę. Nie wszyscy jeszcze w tej solidarnosciowej wolności spędzają wolny czas na Seszelach czy w Morzu Martwym, odmładzając ciało i radując duszę.
"Spora część mieszkańców będzie się z likwidacji działek cieszyć..." - oczywiscie. Dominujacym u nas napędem stosunków miedzyludzkich jest zazdrość. Nie mam ja - więc nie miej i ty.
Że projekt chroni stołki dyrektorów PZD? - a proszę mi pokazać, gdzie te stołki NIE sa chronione i czy prezes/dyrektor jakiejkolwiek organizacji/instustucji w Polsce nie pozostaje nim dożywotnio? Wyjatek stanowią sprawy ewidetnie kryminalne.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Na moje oko, to tereny ogródków często znajdujące się w mieście są po prostu łakomym kąskiem do sprzedawania różnym deweloperom i innym. Znikną ogródki i w ich miejsce powstaną pozagradzane osiedla oraz markety. Wszystko "w trosce o dobro społeczeństwa"...

Komentarz został ukrytyrozwiń

No i to mi sie podoba, bo podkreśla , że to nie jest to całe mówienie o równych prawach które jest tak irytujące. Państwo walczycie o zupełnie inne prawa.
...Walczcie ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 17.04.2013 20:33

Nikt nie nazywa związków partnerskich małżeństwami. Oprócz prawicy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

ehh... dobrze, że przynajmniej nie nazywa Pan tego małżeństwem...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.