Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

175545 miejsce

Związki ze służbami

W jednym z felietonów wyczytałem: "Unika kontaktu z świeckimi mediami", "Miał związki z służbami PRL". Zupełnie mnie nie dziwią użyte w tych zdaniach niepoprawne połączenia "z świeckimi" i "z służbami", bo wiem, że autor pochodzi z Krakowa.

Skąd to jednoznaczne skojarzenie niewłaściwych zachowań gramatycznych z określonym regionem? Ano stąd, że odwieczną cechą sporej grupy mieszkańców tego dużego dialektu polskiego było tworzenie wyrażeń w rodzaju "we wodzie", "we Warszawie", "ze szynką", różniących się od odpowiadających ogólnopolskiej normie konstrukcji w wodzie, w Warszawie, z szynką.

Taka czy inna charakterystyczna cecha regionalna uruchamia bardzo często mechanizm tzw. hiperpoprawności, czyli przesadnej poprawności językowej. Wielu Małopolan poprawiając błędne postacie w rodzaju "we wodzie", "ze szynką" na zgodne z normą w wodzie, z szynką, w swojej nadgorliwości skłonnych jest do tworzenia także wyrażeń "w Wrocławiu", "w wtorek", "z Szczecina" - zamiast we Wrocławiu, we wtorek, ze Szczecina, bo każde we, ze traktują jak gramatyczną pułapkę.

Nie mam dlatego wątpliwości, że zacytowane na początku połączenia "z świeckimi" i "z służbami" to rezultat przesadnej poprawności językowej. Trzeba je, oczywiście, poprawić na ze świeckimi, ze służbami - tak jak odpowiadają normie wyłącznie formy we wspomnieniach, ze szkodą, we wrześniu, ze strychu. Przyimki "w", "z" muszą być w nich zamienione na we, ze z powodów fonetycznych: wszak następujące po tychże przyimkach słowa zaczynają się od spółgłosek o tym samym miejscu artykulacji, a po nich też występują spółgłoski.

Co innego z wyrażeniami w Warszawie, w wiadrze, z Sanoka czy z zapałem. Wprawdzie i w nich rzeczowniki zaczynają się spółgłoskami identycznymi artykulacyjnie, po tych dźwiękach jednak następują łatwe w wymowie samogłoski.

Że mechanizm hiperpoprawności jest wielką siłą psychologiczno-społeczną, przekonują nas dzieje bardzo wielu form. Oto np. nazwa naszej obecnej stolicy. Była ona na początku Warszewą, czyli formacją utworzoną przyrostkiem ?ewa od podstawy słowotwórczej Warsz. Ponieważ jednak charakterystyczną cechą gwar północnopolskich było mieszanie samogłosek "e" i "a" (wymowa typu "jegoda", "jebłko", "rek", "reczek", "wiedro", "redło" zamiast jagoda, jabłko, rak, raczek, wiadro, radło), Bogu ducha winną - chciałoby się powiedzieć ? Warszewę zamieniono na Warszawę i ta się ostatecznie utrwaliła. Pierwotne i uzasadnione etymologicznie "e" ocalało tylko w podwarszawskiej niedużej Warszewce.

A przecież i znam we Wrocławiu panią, która o naszym wspólnym znajomym o nazwisku Łopuch mówi konsekwentnie "Opuch". Jest to - nie mam wątpliwości - rezultat ucieczki przed gwarową wymową "łoko", "łobroz", "łojczyzna". Skoro "lepsze" brzmienia to oko, obraz, ojczyzna, to pewnie obowiązuje też w języku literackim "Opuch" - myśli znajoma wrocławianka.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

Heh ciekawa historia. Zastanawiam się teraz czy z podobnych powodów moja Babcia mówiła "zmarznąć" przez "ż".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeden z większych zalet W24: tacy ludzie jak Pan tutaj.

Komentarz został ukrytyrozwiń

hiper plus;-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Plus za tytuł

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Profesorze! czytam SE wszystkie pańskie wykłady z wielka przyjemnością. :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.