Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

180891 miejsce

Zwiedzanie szpitali po - "zabawie" ze zwierzęciem

Ugryzł cię obcy kot? Co robić? Oto krótka historia zwiedzania warszawskich placówek służby zdrowia.

Kot wdarł się do mojej szkoły. Biegał między nogami, z parapetów zrzucał doniczki. Szalone zwierzę trzeba było złapać. Chwyciłem go i po chwili biegłem... do do szkolnej pielęgniarki z ranami na palcu. Szkolna higienistka przemyła mi palec wodą utlenioną, Doradziła, żebym natychmiast jechał do lekarza pierwszego kontaktu i wykupił szczepionkę przeciwko tężcowi.

W ośrodku zdrowia nawet mi nie pozwolono pokazać rany. Okazało się, że szczepionkę przeciw tężcowi może wypisać jedynie specjalista - chirurg. Najbliższy szpital - na Solcu.

Tam, pani w okienku stwierdziła, że nie wie, co z tym fantem zrobić. Po dość długim wykładzie na temat ugryzienia przez obcego kota, pielęgniarka doradziła, żebym pojechał do Wojewódzkiego Szpitala Zakaźnego na ul. Wolską 37 (Warszawa-Wola). Tak też zrobiłem.

Szpital zakaźny. Korytarz, małe pomieszczenie z dwoma okienkami w ścianie, a przed nimi sznurek oczekujących na rejestrację pacjentów. W kolejce do okienka z prośbą o zastrzyk przeciw tężcowi czekałem blisko godzinę. A gdy już dotarłem do celu, czyli stanąłem przy jednym z dwóch okienek, usłyszałem krzyk: ''To nie tutaj!"

Postanowiłem, że znajdę najbliższy szpital i nie wyjdę z niego, aż jakiś lekarz nie opatrzy mi rany. Dotarłem do szpitala im. dr Anny Gostyńskiej przy ul. Kasprzaka 17. Tam z wrażenia i ze zdenerwowania zapomniałem, jak wygląda dowód osobisty - jednak panie w rejestracji były bardzo uprzejme. Po kilkunastominutowym ''postoju'' w szpitalnej poczekalni usłyszałem długo oczekiwany okrzyk pani chirurg, która wywołała mnie z tłumu oczekujących.

Jak to się mówi - do trzech razy sztuka. Uroki polskiej służby zdrowia.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

Dziękuję za komentarze..

Komentarz został ukrytyrozwiń

" za moich czasów" czyli przed reformami (nie mylić z figami, stringami itp) wystarczyło zgłosić się na pogotowie. Czy podrapał kot, żona, czy sąsiad kłonicą (ale ty biedaku pewnie nie wiesz co to takiego kłonica ) - pogotowie było miejscem uzyskania pierwszej pomocy. Jak sama nazwa wskazuje - byli , a chyba i są w dalszym ciągu, gotowi jej udzielać.
No ale co Warszawa panie dziejku, to Warszawa!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Czasami niestety trzeba się uprzeć i domagać swojego... Polska mentalność jest jeszcze w poprzednim systemie... ale powoli zaczynamy się uczyć

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 08.12.2006 19:00

Brawo Bartek, w końcu coś całkiem z siebie:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Barwnie to opisałeś. A co z kotkiem?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.