Facebook Google+ Twitter

Zwierzęta idą na wojnę. One nie mają wyboru

Od tysięcy lat w prowadzonych przez ludzi wojnach brały udział również zwierzęta. Za pomocą jakich sposobów przekształcano czworonogi w narzędzie walki i jak sprawdzały się one w roli towarzyszy broni?

Zdjęcie udostępnione na licencji CC-BY / Fot. archiwum Piotra M. MajewskiegW londyńskim Hyde Parku stoi pomnik zwierząt, które pomagając człowiekowi, zginęły na wojnach - pomnik nosi nazwę "Animals in War Memorial". W 2004 roku jego uroczystego odsłonięcia dokonała księżniczka Anna, niegdysiejsza mistrzyni jazdy kawaleryjskiej i córka brytyjskiej królowej. Monument nosi lapidarny napis: "They had no choice" - one nie miały wyboru.

W wyniku prowadzonych przez człowieka działań militarnych cierpiały i ginęły zwłaszcza konie. W starożytności używano do tego celu również słoni, wielbłądów, psów i świń. Natomiast gołębie pocztowe sprawdziły się w roli przekazicieli informacji, odkryto również, że pszczoły świetnie nadają się do lokalizowania min.

Pomimo to najstarszym i bez wątpienia najbardziej przydatnym zwierzęcym pomocnikiem wojennym pozostaje koń. Już w drugim tysiącleciu przed naszą erą zaprzęgany był do wozów bojowych Chetejczyków, Egipcjan, Rzymian, Greków, Asyryjczyków i Persów. W roli konia jeździeckiego pojawił się dopiero w IX wieku p.n.e.

Zdjęcie udostępnione na licencji CC-BY / Fot. odkrywca.plWalczyły również słonie, których hindusi używali już w trzecim tysiącleciu przed naszą erą. Preferowano samce, bo były cięższe i - również dzięki temu, że pojono je alkoholem - bardziej agresywne niż samice. Słoń bojowy, który przeszedł fachową tresurę, reagował nawet na trzydzieści komend bojowych, w tym na rozkaz "Vadhavadha!" - stratować wroga. Uczono go też nadziewać nieprzyjacielskich żołnierzy na kły, chwytać ich za pomocą trąby i wyrzucać wysoko w powietrze, a także dusić konie. Owe pojętne zwierzęta były tak kosztowne, że przeciwnicy starali się oszczędzić je podczas walki, by moc zabrać je potem jako łup wojenny.

W 326 roku p.n.e., w regionie należącym dzisiaj do Pakistanu, armia Aleksandra Wielkiego stała naprzeciwko wojsk indyjskiego króla Porusa, które składały się 30 tysięcy piechurów, czterech tysięcy jeźdźców konnych, ale główną siłę stanowiło w nich 200 słoni bojowych. Zwierzęta te potrzebowały dziennie 30 ton paszy i 16 tysięcy litrów wody - nie byli to więc tani wojownicy.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Nawet, nawet;-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.