Facebook Google+ Twitter

Zwolennicy federacji rozbrajają ukraińską armię

Pacyfikowanie wschodniej Ukrainy, która buntuje się przeciw nowej władzy w Kijowie nie podoba się deputowanym obwodu donieckiego z Partii Regionów. Czy premier Arseniuk może być pewny swojej armii i zaplecza politycznego?

 / Fot. Fot.Karolina Misztal/PolskapresseTydzień temu Parlament Ukrainy poparł użycie siły przeciwko mieszkańcom wschodu kraju, gdzie zostały wysłane oddziały specjalne dla odbicia budynków administracji rządowej, które zostały przejęte przez zwolenników federalizacji.

Partia Regionów początkowo sprzyjała rozwiązaniom siłowym, gdy jednak utracono pewność co do lojalności niezdecydowanych na strzelanie do "swoich" żołnierzy zaczęto deklarować wolę dyskusji o postulatach zbuntowanych prowincji.

Kłopoty z kondycją wojska mimo buńczucznych wypowiedzi niepokoją Władze Ukrainy. Ministerstwo Obrony przyznało, że kilka jednostek , które uczestniczyły w policyjno-wojskowej operacji antyterrorystycznej, zostało przejętych przez mieszkańców Kramatorska. Pierwotnie twierdzono, że rozpowszechniane w mediach wiadomości o stracie wojskowych pojazdów opancerzonych są nieprawdziwe, a obrazujące to zdjęcia i nagrania wideo zostały sfabrykowane.

Ludzie, blokujący oddział, przekonywali, że boją się rozlewu krwi i nie chcą wojska na swoim terenie. Twierdzili, że w blokadzie biorą udział tylko okoliczni mieszkańcy i że nie kierują nimi Rosjanie.

Po długich negocjacjach oddział zawrócono do Dniepropietrowska. Przedtem jednak pozbawiono go zdolności bojowej. Z karabinów i automatów wymontowano zamki.

- Konflikt w naszym regionie zostanie rozwiązany, gdy władze w Kijowie usłyszą postulaty Donbasu, podwyższą status języka rosyjskiego i zwiększą autonomię finansową - oświadczyli zebrani w środę w Doniecku reprezentanci rad wiejskich, miejskich i obwodowych oraz parlamentarzyści Partii Regionów.

Wschodnie regiony chcą również sprawiedliwego podziału dochodów z podatków między stolicą a regionami i prawa do własnej polityki oświatowo-kulturalnej.

Owe zmiany konstytucyjne członkowie Partii Regionów proponują poddać pod referendum.

Zmienił się także język w odniesieniu do buntowników. Mówiono o nich terroryści lub separatyści, teraz przebąkuje się o federalistach.

Komentarz


"To jest kuriozalne. Babiny ze wsi rozbroiły oddział żołnierzy. Jestem za Ukraińcami, ale po takich akcjach stwierdzam, że oni coś kombinują." – pisał jeden z internautów.

Za rozczarowanie tych z nas, którzy łudzili się, że większość albo prawie wszyscy Ukraińcy definiują swoją ojczyznę antyrosyjsko odpowiada resentyment historyczny, brak realizmu politycznego oraz machina propagandowa międzynarodowej oligarchii, której ta nie najsilniejsza, ukraińska, jest składnikiem.

Od początku było wiadomo, że Ukraina to dwa organizmy, a ten zachodni wcale nie jest większościowy, lepiej przygotowany politycznie i sprawniejszy, i czystszy niż Ukraińcy postrzegający się jako część historycznej Rusi.

Do polskiej opinii publicznej nie dociera, że głównym rozgrywającym konflikt na Ukrainie jest klika najbogatszych ludzi, która posługuje się antagonizmami, by rozszerzyć swoje wpływy i zrzucić wszelką kontrolę. Rosja ze swoim systemem podziału bogactwa między państwo a oligarchów uwierała nie tylko ukraiński establishment. Wściekli są na nią władcy rynków finansowych, którzy dali początkowy kapitał swoim agentom i spodziewali się w zamian całkowitego przejęcia bogactw naturalnych w myśl zasady o państwie bez ziemi i własności.

Państwo poddane międzynarodowej finansjerze stało się prototypem demokracji 21. wieku. Ukraina jest na dobrej drodze do nałożenia sobie kieratu, który hamuje rozwój edukacyjny, technologiczny i każdy inny neokolonialnych organizmów.

Lichwiarze lokowani na zachodzie są bezlitośni, dlatego Afryka, Węgry i kolejne podmioty ustawiają się w kolejce kredytowej do Chin albo Rosji. One nie tylko oferują niższe oprocentowanie. Nie narzucają obcego modelu stosunków społecznych.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

W Polsce zwykło się mówić, że jeśli chodzi o politykę, to każdy Polak politykim jest.
W moim przypadku nie może być inaczej, aż tak bardzo nie mogę się róznić.
Myślę, że Ukraina się podzieli. Jak? na ile części? Nie wiem.
Nasz były ambasador w Moskwie, Pan Ciosek, mówi, że na trzy.
Może i na trzy.
Jeśli chodzi o słynną deklarację Żyrinowskiego do Polski, Węgier i Rumunii, to przecież nikt w Polsce nie sądzi, że jest to jego pomysł, że obudził się pewnego ranka i go olśniło.
Prawdopodobnie na Kremlu brano, lub biorą pod uwagę rozwiązanie, w którym dawne ziemie polskie ze względu na ich"ciążenie" w kierunku Polski w jakiejś formie do tej Polski uległy zbliżeniu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Do tych 525,5 USD można dodać koszty poboczne, które już nie są tak łatwo wymierne. Chodzi o zakaz importu np.wieprzowiny czy innych produktów z Polski. Przecież to też jest cena "polskiej szlachetności" w biznesie z Rosją.

Komentarz został ukrytyrozwiń

/Linia podziału.../

Między czym a czym biegnie ta linia w istocie?
Przecież nie między złem, a dobrem...
Świat jest trochę bardziej skomplikowany.

Gangsterzy, którzy mogą i chcą operować w skali globalnej, vs gangsterzy, którzy nie mogą ( jeszcze) działać w tej skali, i którym pozostaje skala lokalna.


Oto prawdopodobny przykład, jak lichwa ( interes) działa w drugą stronę:

Wlk Brytania - 313 USD/ 1000 m3
Polska - 525,5 USD/ 1000 m3

izvestia.ru/news/544100

Uznać oczywiste prawo do obrony to nie to samo, co hurtowo grzechy odpuszczać. Rosja jest zagrożeniem w kategoriach, w których rozpatruje się te zagrożenia tutaj, choć chwilowo nie największym.
Całkowita zgoda natomiast, że znacznie większe dzisiaj - są gdzie indziej.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Gdybym pisał o Ukrainie, artykuł miałby podobną zawartość. Cieszę się, że jest więcej osób, których nie zaślepił szlachetny internacjonalizm

Komentarz został ukrytyrozwiń

Linia podziału przebiega inaczej, niż historycznie. Zadłużane kraje albo takie, które oparły się podbojowi przez zadłużenie, a po drugiej stronie aparat kredytowy i podporządkowani mu politycy. A my ciągle w XX wieku. Wydaje się nam, że to Rosja trzęsie światem. Nie Rosja.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.