Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

35981 miejsce

Zwolnienia 7 tys. nauczycieli receptą minister Szumilas na przepełnione klasy?

Minister edukacji Krystyna Szumilas zapowiada wraz z początkiem nowego roku szkolnego kolejne zwolnienia. Ze względu na niż demograficzny pracę straci 7 tys. nauczycieli. MEN obiecuje wsparcie dla zwolnionych pedagogów w odnalezieniu się na rynku pracy. Nijak ma się to do innego problemu – wiecznie przepełnionych klas w szkołach. Tu niżu nie widać.

 / Fot. Ras67Konkretna liczba zwolnień wciąż nie jest znana. Resort podkreśla, że sytuacja wyklaruje się dopiero późną jesienią. Wiele zależy od naboru uczniów do szkól. Może się okazać, że klas trzeba będzie utworzyć więcej niż przewidywano, co jest równoznaczną wiadomością o powrocie do pracy dla wielu nauczycieli.

„Jeszcze trwa przygotowanie organizacji pracy szkoły, jeszcze tworzą się nowe oddziały, dyrektorzy jeszcze przygotowują miejsca pracy dla nauczycieli - mówiła minister dla TVN24. - Dopiero 1 czy 2 września będzie wiadomo, którzy nauczyciele z tej grupy zagrożonej zwolnieniem stracą pracę” – dodaje. A najbardziej zagrożeni są nauczyciele ze szkół ponadgimnazjalnych. Na ich sytuację, jak podaje ZNP, ma wpływ wejście nowej podstawy programowej. Najtrudniejsza sytuacja dotyczy wuefistów, polonistów i anglistów.

Winny niż demograficzny

Szumilas decyzję o zwolnieniach argumentuje niżem demograficznym. W porównaniu do 2005 roku nowych uczniów pójdzie do szkoły mniej o 1,5 mln. Sytuację ma niejako uratować reforma o obniżeniu wieku szkolnego – zapewni ona 18 tys. etatów w szkołach podstawowych.

Zwolnieni nauczyciele nie pozostaną ze swoim problemem sami. MEN chce przeznaczyć 100 milionów złotych na ich wsparcie. Już teraz wraz z Ministerstwem Rozwoju Regionalnego zajmuje się przygotowaniem specjalnego programu, który pomoże zwolnionym w odnalezieniu się na rynku pracy.

Środki w tym celu ma zapewnić Europejski Fundusz Społeczny. W myśl sprostania lokalnym potrzebom i zagospodarowania określonych nisz, prowadzone będą staże, szkolenia, studia podyplomowe, a także doradztwo w kwestii rozpoczęcia własnej działalności. Program przewiduje też subsydiowanie miejsc pracy u nowego pracodawcy czy dofinansowanie początkujących przedsiębiorców. Do priorytetów programu należeć ma kwestia zaangażowania potencjału byłych nauczycieli do prac edukacyjnych z dziećmi ze szczególnymi potrzebami, a także w świetlicach i nauczaniu początkowym.

Z pomocy finansowej skorzystają wszyscy nauczyciele z minimum 12-miesięcznym stażem pracy, których zwolniono w czasie nie dłuższym niż 24 miesiące przed skorzystaniem z projektu i mają status bezrobotnych. Nijak odnosi się to do innego problemu dręczącego polskie szkolnictwo. Przepełnione klasy w ogóle nie świadczą o wcześniej już wspomnianym niżu demograficznym.

Coraz mniej nauczycieli to coraz większe klasy

W Polsce zatrudnionych jest ponad 560 tys. nauczycieli i z roku na rok jest ich coraz mniej – czytamy na wp.pl. Zwalnianie ich z pracy leży w gestii dyrektora szkoły. Podkreśla to też za każdym razem Szumilas: „W zależności od tego, ilu uczniów do danej szkoły się zgłosi, dyrektorzy opracowują ramowy plan nauczania i w oparciu o liczbę uczniów decydują, ilu nauczycieli w danej szkole jest zatrudnionych”. Natomiast z mniejszą liczbą nauczycieli w szkołach silnie korelują pełne uczniów klasy.

Pomimo istniejących wytycznych o liczebności w klasie, już teraz lekcje odbywają się w tłoku. Problem dotyczy zwłaszcza młodych dzielnic i dużych miast np. Białołęki, gdzie mieszkania wyrastają szybciej niż szkoły. Zalecenia by tworzyć klasy do 30 osób są tu trudne do spełnienia. Rozwiązać problem mogłoby z pewnością zatrudnienie dodatkowych nauczycieli, a nie zwolnienia, jednak to stanowi obciążenia finansowe dla gminy.

Premier Donald Tusk zapowiada zmiany. Chce zacząć od wprowadzenia limitów w 2014 roku w pierwszych klasach. W myśl tego 6-latki uczyłyby się w maksymalnie 25-osobowych klasach, a w kolejnych latach „reforma” objęłaby także drugo- i trzecioklasistów . Projekt czeka już na głosowanie Sejmu. Gęstość klas nie odpowiada także ZNP. Mniejsze klasy to szansa na utrzymanie pracy przez wielu nauczycieli. Wizja zmian jednak nie na rękę samorządom lokalnym, bo „dobra klasa” to taka, która wymaga jak najmniejszych kosztów.

Rzeczywistość daleka jest od ideału. Bez standardów dotyczących limitów w klasach, rozpiętości liczebności uczniów w szkolnych oddziałach nie unikniemy. Jak tłumaczą dyrektorzy, ilość uczniów wcale nie musi wpływać na efekty nauczania. Potwierdzają to słowa prof. Stanisława Dylaka, pedagoga z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu:
„Nie ma prostego przełożenia liczebności klas na wyniki nauczania. Jeśli już zauważać różnice, to nie pomiędzy klasą 25- a 18-osobową, ale dopiero gdy w klasie liczba dzieci zbliży się do 10”.


Co innego można wywnioskować z „Raportu o stanie oświaty” Instytutu Badań Edukacyjnych. Wyniki podkreślają, iż dzieci w mniejszych klasach mogą nauczyć się więcej. Atmosfera sprzyja większym osiągnięciom dzieci w klasach początkowych, jest przyjaźniejsza maluchom z grup edukacyjnego ryzyka, a także daje większe zadowolenie z pracy nauczycielom.

Statystyki budujące

Przepełnienie szkół nie dotyczy całego kraju. Dane kuratoryjne pokazują, że np. w Zachodniopomorskim nie ma więcej niż 25-26 osób w klasie. Podobnie w Gorzowie Wielkopolskim, gdzie przeciętnie liczba uczniów w I klasach wyniosła 21,81. Potwierdzają to badania MEN - „spośród 108 tys. klas w szkołach publicznych (od podstawówki do liceum) prawie połowa ma mniej niż 20 uczniów, 40 proc. - 20-25 uczniów, a 10 proc. - 26-29 dzieci” – czytamy na stronie wyborcza.pl. Tylko niespełna 1% klas liczy ponad 30 uczniów.

Samorządy bez pieniędzy

Oświatę nęka kryzys, a pomysłem samorządowców na oszczędności jest „zagęszczanie” klas. Przykładowo w Warszawie urzędnicy ustalili dolny pułap klas na 26 osób bez limitu – czyli organizowanie jak najwięcej dzieci w jednej. To także odpowiedź na niż demograficzny widoczny w kieszeniach władz. Pieniądze na utrzymanie szkół dostaje się z budżetu państwa stosownie do liczby uczniów. Im jest ich mniej, tym na mniejszą sumę można liczyć. Taka sytuacja nie pozwala na utrzymanie wszystkich nauczycieli. I tu wracamy do punktu wyjścia, czyli 7 tys. planowanych zwolnień.

O negatywnych zjawiskach powodowanych przez przeludnione klasy opowiada dla perspektyw.pl psycholog Urszula Sajewicz-Radtke: „Długie godziny spędzone w zatłoczonej szkole mogą wpływać na wzrost napięcia emocjonalnego u młodzieży. Długotrwałe doświadczanie niepokoju może znacząco wpłynąć na wyniki osiągane przez młodzież w szkole. Niektóre dzieci w zatłoczonej klasie mogą mieć kłopot z koncentracją uwagi, zapamiętywaniem”. Częściej dochodzi też do aktów agresji.


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

Rząd za pana nic nie załatwi, zrobić trzeba samemu. W NORMALNYM układzie dziecko posyłałoby się do prywatnej szkoły, podpisując uprzednio precyzyjną umowę z dyrektorem regulującą zakres nauczanego materiału oraz kwestie wychowania religijnego/moralnego/obyczajowego, czy upoważnienie do stosowania środków przymusu bezpośredniego. Czy by pan je tam wysłał w wieku 7 czy 17 lat to by już nikomu nie robiło specjalnej różnicy, poza panem i pana dzieckiem.

A ilu nauczycieli by w szkole pracowało byłoby zmartwieniem dyrektora muszącego zrealizować umowę (swoją drogą - gwarantującą też maksymalną dopuszczalną liczbę dzieciaków w klasie, albo upusty czesnego w przypadku przekroczenia).

Komentarz został ukrytyrozwiń

Od 6 lat wszystko jest "zapowiadane". Kiedy będzie zrobione?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Te jego zapowiedzi są częstsze niż zapowiedzi na dworcu PKP.

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Premier Donald Tusk zapowiada zmiany." - czy u was to zdanie też wywołuje ciarki na plecach?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bo tak naprawdę MEN ma edukację w głębokim poważaniu!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.