Facebook Google+ Twitter

Zwolnij - szkoda życia. Tylko śmierć jeździ szybko...

Liczba wypadków, które mają miejsce na polskich drogach jest przerażająca. Liczne akcje społeczne nie rozwiązują problemu. Czy korzystając z dróg, dbamy o bezpieczeństwo swoje i innych uczestników ruchu?

W 2006 r. na polskich drogach miało miejsce 47 tys. wypadków, w których zginęło ponad 5 tys. osób, a 59 tys. zostało rannych. Powyższe dane powinny działać na wyobraźnie każdego uczestnika ruchu drogowego. Czy dla większości osób nie są one jednak pustymi symbolami lub cyframi, którymi przejmują się wyłącznie ludzie nadwrażliwi?

Przydrożne krzyże przestrogą dla innych


 / Fot. Krzysztof Duda (dzięki uprzejmości Marcina Nowaka)Stałym elementem, który nasuwa nam się na oczy podczas przemieszczania się po polskich drogach jest widok przydrożnych krzyży. Znajdują się nawet na pozornie prostych odcinkach: jedne przystrojone i zadbane, inne zapomniane. Postawione przez rodziny zabitych ku pamięci ofiar nierozważnej jazdy, a także ku przestrodze innych kierowców. Czy mijając kolejny przydrożny krzyż, nachodzą nas refleksje dotyczące bezpieczeństwa na naszych drogach? Czy budzi się w nas odpowiedzialność za nasze zdrowie i życie oraz za innych uczestników ruchu? A może jakiś "głosik w naszej głowie" szepcze nam lub krzyczy: JEDŹ OSTROŻNIE!

Zwolnij, szkoda życia


Młodzi podkreślają, że trzeba korzystać z życia. Z blaskiem w oczach opowiadają o swoich pseudo rekordach w osiąganiu jak największej prędkości. - Przed tym skrzyżowaniem miałem osiemdziesiąt! - wykrzykuje mój kolega, wskazując na jedno z ruchliwszych, zabrzańskich skrzyżowań. Często takie zachowanie ma niewiele wspólnego ze zdrowym rozsądkiem i trzeźwą (podkreślmy - TRZEŹWĄ) oceną sytuacji na drodze.

Przypomina mi się pewna reklama - jedna z wielu akcji społecznych mających na celu uświadomić ludziom, że należy przestrzegać przepisów ruchu drogowego. Nad piskiem opon i trzaskiem tłuczonego szkła przebija się głos lektora mówiący: Zwolnij, śmierć jeździ szybko!

Na kogo mają oddziaływać podobne akcje? Sięgnęłam po naukową interpretacją plakatu: w tekście Bartłomieja Łęczek pt. "Graficzny telegram". W opublikowanym na www.racjonalista.pl autor o kampanii "Śmierć jeździ szybko" pisze: Slogan „Śmierć jeździ szybko" stanowi ostrzeżenie, zawiera w sobie podwójny przekaz. „Śmiercią" jest oczywiście kierowca który nie dostosowuje prędkości do warunków pogodowych. „Śmierć" zgodnie z myśleniem mitycznym, w którym jesteśmy silnie zakorzenieni, przychodzi po nas. Tutaj kierowca może przyczynić się do śmierci innych, jak również własnej. Omawiana reklama straszy nas dzięki zbudowaniu odpowiedniej atmosfery, ponure kolory, widok z pierwszej osoby, dramatyczne konsekwencje.

W internecie dostępne są również przewrotne interpretacje plakatu, które zdrowo myślącego człowieka przyprawiają o bóle głowy: Śmierć jeździ szybko, jedź szybciej, żeby Cię nie dogoniła, Zwolnij szkoda życia, śmierć jeździ szybko, a ja będę jeszcze szybszy.... Jeden z internautów pod artykułem o nielegalnych, nocnych wyścigach samochodowych w Katowicach napisał: Każdy mówi: "śmierć jeździ szybko", ale ja jeżdżę jeszcze szybciej od śmierci. Albo "zwolnij bo dogonisz śmierć" - owszem i wyprzedzę

Tragiczne skutki brawury


licencja: "his image has been released into the public domain by its author, Thue. This applies worldwide." / Fot. wikimedia commons"Na prostej drodze" - wzdychamy, patrząc na auto, które zatrzymało się na drzewie - ostrożnie omijamy miejsce wypadku, gdzie dojechała już policja i pogotowie. Następnym razem zastanowimy się dwa razy, zanim przyciśniemy w tym miejscu pedał gazu.

- Zwolnię, w Gnojnie są niebezpieczne zakręty - słyszę komentarz siedzącego obok mnie kierowcy, po czym na drugim łuku widzę, dziwne jak na niedzielny poranek zbiegowisko ludzi oraz mężczyznę siedzącego w ciągniku. Cała sprawa wyjaśniła się w chwili, w której zauważyłam przewrócone, leżące w głębokim i zarośniętym rowie - auto.

Student medycyny ze Śląska zaznacza w rozmowie, że wszystkie osoby szalejące na drogach, powinno się wysyłać na oddział intensywnej terapii. Jego zdaniem kierowcy muszą zobaczyć, jak dramatyczne i nieodwracalne mogą być skutki nierozważnej, brawurowej jazdy.

Czytaj też: artykuł Michała Hodurek Ostatnia prosta do nieba

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (11):

Sortuj komentarze:

klaudia latkowska
  • klaudia latkowska
  • 03.11.2010 16:23

To jest beznadziejne ;D

Komentarz został ukrytyrozwiń

Moim zdaniem prędkość jest tylko jednym z wielu czynników i na dodatek najłatwiej na nią zrzucić winę... a nie mówi sie nic na temat złego stanu dróg, czynnika ludzkiego, kiepskiego stanu technicznego samochodów, które obecnie są na potęgę sprowadzane z zachodu i nie zawsze spełniają normy techniczne konieczne do tego, aby dopuścić je do ruchu. Poza tym polecam książkę Sobiesława Zasady "Prędkość bezpieczna", która mówi, ze bezpieczna prędkość nie jest prędkością, z którą nakazuje jechać znak i dla każdego jest ona inna. Nie mniej jednak ostrzegać należy więc +

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zwolnij!!!...hmm...trudne...ale do zrealizowania;-)


(+)

Komentarz został ukrytyrozwiń

+

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mowi się, ze powyzej 130km/h jedzie z nami Sw. Piotr.

Komentarz został ukrytyrozwiń

ten numer 112 to jest jakaś pomyłka. A czemu okres oczekiwania taki długi... lidzie nieotrezbnie wzywają pogotowie, te numery służą niektórym do zabawy. A gdzieś może przez czyiś głupi dowcip umiera człowiek.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ja mam za soba ciezki wypadek spowodowany przez pijanego kierowce pedzacego ciezarowka. Do tej pory mam opory przed jezdzeniem samochodem. Prawo jazdy lezy w szufladzie...

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+) Przerażające są również inne fakty. Dziś byłem świadkiem wypadku: samochód potrącił przebiegającego na czerwonym pieszego. Natychmiast wyciągnąłem telefon i wybrałem numer 112. "Czerwoną słuchawkę" wcisnąłem, gdyż po chwili zatrzymał się przypadkowy patrol policji, którego załoga zawiadomiła karetkę i rzuciła się do pomocy przy reanimacji. Odruchowo spojrzałem na ekran: oczekiwanie na połączenie z dyżurnym trwało 2:06. Nie doczekałem się. Potrącony człowiek zmarł, od samego początku nie dawał znaków życia - ale gdyby jeszcze możnaby mu pomóc? I gdyby ten przypadkowy patrol się tam nie znalazł? Ile trzebaby było czekać na kontakt z policją, pogotowiem?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Najbardziej przerażające dla mnie jest to, że niezależnie od ilości społecznych reklam, krzyży przy drogach, wystaw drastycznych zdjęć z wypadków (jak choćby ta w Poznaniu), sytuacja i tak nie ulegnie zmianie, nie zmieni się nic ,statystyki dotyczące ofiar śmiertelnych nie zmniejszą się ,a wręcz przeciwnie - będą rosły. I to mnie najbardziej przeraża. Niestety.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo duży + za poruszenie odwiecznego problemu naszego społeczeństwa.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.