Facebook Google+ Twitter

Zwycięstwo Jacobsena w Innsbrucku, Małysz wśród najlepszych

Norweg Anders Jacobsen wygrał czwartkowy konkurs Turnieju Czterech Skoczni w Inssbrucku. Po emocjonujących zawodach na skoczni Bergisel wyprzedził Thomasa Morgensterna i Simona Ammanna i został nowym liderem turnieju. Adam Małysz był szósty.

Powrót Jacobsena

Adam Małysz w locie nad skocznią w serii próbnej przed trzecim konkursem TCS. Fot. PAP/Grzegorz MomotJuż w pierwszej parze stanęli naprzeciwko siebie Noriaki Kasai, który szczęśliwie wskoczył na podium noworocznego konkursu w Garmisch-Partenkirchen oraz niespełniony młodzieniec Fin Veli-Matti Lindstroem. Obaj nie przekroczyli jednak granicy 120 metrów, a pojedynek zaledwie o niecały punkt wygrał Lindstroem.

Bardzo dobrze spisał się natomiast najrówniej skaczący wśród Niemców Martin Schmitt, który wylądował na 121. metrze i pokonał pozostającego bez formy Roberta Kranjca.

Po chwili na skoczni pojawili się skaczący w jednej parze Martin Hoelwarth i Simon Ammann. Doświadczony Austriak osiągnął 123 metry, lecz podwójny złoty medalista olimpijski i do niedawna lider Pucharu Świata "poleciał" dwa i pół metra dalej.

Następnie przyzwoite próby w granicach punktu konstrukcyjnego (wynoszącego 120 metrów) oddali Andreas Widhoelzl, Roar Ljoekelsoey, Jakub Janda i Dmity Vassiliev. Nieco poniżej oczekiwań spisali się natomiast Wolfgang Loitzl i Bjoern Einar Romoeren. Dyspozycja Norwegów nadal pozostawia jednak wiele do życzenia.

Wicelider Turnieju Czterech Skoczni i zwycięzca z Ga-Pa, Szwajcar Andreas Kuettel uzyskał 122 metry, co pozwoliło na zachowanie kontaktu z czołówką, jednakże nie mogło w pełni satysfakcjonować kandydata do końcowej wygranej.

Ku uciesze polskich kibiców na wysokości zadania stanął Kamil Stoch. Nasz młody reprezentant wylądował dokładnie na punkcie K i bez problemów pokonał Kazacha Nikolaya Karpenkę (112.5 metra).

Przypomnieli o sobie również Skandynawowie: Arttu Lappi i Anders Jacobsen. Fin skoczył 125.5 metra i wyprzedził prowadzącego dotychczas Ammanna. Było to jednak tylko zapowiedzią świetnej próby Jacobsena. “Młody wilk” z Norwegii, który nie nadążał za wyczynami Gregora Schlierenzauera w poprzednich konkursach, tym razem pofrunął na odległość 129 metrów i pewnie wybił się na czoło stawki.

W "niemieckim" pojedynku Joerg Ritzerfeld okazał się lepszy od nowicjusza Felixa Schofta. Słabo wypadł Fin Matti Hautamaeki, skacząc zaledwie 116.5 metra.

Norweg Anders Jacobsen cieszy się z wygrania na skoczni Bergisel w Innsbrucku trzeciego konkursu 55. edycji Turnieju Czterech Skoczni. Fot. PAP/Grzegorz MomotPo chwili oczy wszystkich widzów skierowane były na austriacką parę: Stefan Thurnbichler i Gregor Schlierenzauer. Pierwszy zamykał klasyfikację po osiągnięciu 106.5 metra. O niebo lepiej miał się spisać młodziutki lider Pucharu Świata i TCS, który typowany był do zwycięstwa na "swojej" skoczni. 16-letni Gregor nie wytrzymał jednak presji i ku rozczarowaniu tysięcy fanów uzyskał tylko 122 metry. Tym razem nastoletnia gwiazda nie zaświeciła pełnym blaskiem i szykować się musiała na atak w drugiej serii.

Nie zawiódł natomiast stary mistrz Janne Ahonen. Najlepszy z Finów udowodnił, że nie składa jeszcze broni i w skokiem na odległość 125.5 metra zajmował miejsce w czołówce. Prowadził nadal Jacobsen.

W 22. parze oglądaliśmy kolejnego Polaka. Rafał Śliż nie powtórzył jednak wyczynu Kamila Stocha i wylądował na 108. metrze, musząc uznać wyższość rywalizującego z nim Rosjanina Denisa Kornilova (118.5 metra).

Słabszy występ Schlierenzauera w pełni zrekompensował kibicom mistrz olimpijski z Pragelato, Thomas Morgenstern. Austriak skoczył aż 128.5 metra i o prawie trzy punkty przegrywał z ciągle pierwszym Jacobsenem.

Po chwili na rozbiegu oglądaliśmy już drugiego w kwalifikacjach Adama Małysza. 124 metry nie mogły jednak do końca satysfakcjonować Polaka, który ostrzył sobie na pewno zęby na wyższe miejsce.

Ostatnią parę tworzyli Niemcy Maximilian Mechler i Michael Uhrmann. Obaj spisali się jednak fatalnie, uzyskując odpowiednio 105 i 115.5 metrów.

Po pierwszej serii prowadził Norweg Anders Jacobsen, wyprzedzając Thomasa Morgensterna i Arttu Lappiego. Adam Małysz zajmował szóstą pozycję, tracąc ponad dziesięć punktów do lidera, lecz tylko cztery do trzeciego w klasyfikacji Fina. Rewelacyjny Schlierenzauer był dopiero dwunasty, Kamil Stoch piętnasty.

Drugą serię rozpoczęli Niemcy Ritzerfeld i Uhrmann, który zrehabilitował się za niepowodzenie w pierwszej próbie i skoczył 126 metrów. Przeciętnie spisali się Loitzl, Ipatov i Olli. Ponownie blado wypadł Matti Hautamaeki, w kiepskim stylu uzyskując tylko 109.5 metra. Podobne odległości zaliczyli Sebastian Colloredo i Noriaki Kasai.

Dobry drugi skok Małysza

Adam Małysz mija w powietrzu wieżę sędziowską na skoczni Bergisel w serii próbnej trzeciego konkursu TCS w Innsbrucku. Fot. PAP/ EPA/Peter KneffelDrugą dziesiątkę otworzył Norweg Anders Bardal, jednak i on nie zdołał przerwać serii kiepskich skoków. Słabo wypadli też tak utytułowani zawodnicy, jak Jakub Janda i Roar Ljoekelsoey, co nie rokowało dobrze przed występem Kamila Stocha, którego 115.5 metrów należy uznać za wynik bardzo przyzwoity.

Jako dwunasty od końca na belce startowej pojawił się Gregor Schlierenzauer. Młodziutki Austriak mimo niekorzystnych warunków zachował się jak rutyniarz, skacząc 119 metrów i zajmując miejsce za prowadzącym Uhrmannem.

Jako jeden z nielicznych do tej pory punkt konstrukcyjny skoczni przekroczył wicelider turnieju Andreas Kuettel i stało się jasne, że po dzisiejszym konkursie wyprzedzi on w tej klasyfikacji Schlierenzauera.

Świetnie wypadł Adam Małysz, który skokiem na odległość 126.5 metra wzbudził olbrzymią radość zarówno kibiców, jak i telewizyjnych komentatorów. Polak pewnie objął prowadzenie, aż o 15,9 punktu wyprzedzając Kuettela, co nie pozostaje bez znaczenia w ogólnym rozliczeniu turnieju.

Małysza kolejno wyprzedzali jednak Janne Ahonen (126 metrów) i Simon Ammann (132 metry). Szwajcar skakał jednak przy doskonałych warunkach pogodowych.

Nieco bliżej wylądował Arttu Lappi, lecz walka o końcowe zwycięstwo miała się rozstrzygnąć pomiędzy Thomasem Morgensternem i Andersem Jacobsenem.

Austriak stanął na wysokości zadania i ku olbrzymiej uciesze zgromadzonych pod Bergisel fanów uzyskał aż 129.5 metra. Nie wystarczyło to jednak na pokonanie Jacobsena, który wprawdzie skoczył metr bliżej, lecz dzięki świetnym notom za styl święcił końcowy triumf w dzisiejszych zawodach.

Jacobsen wygrał w Inssbrucku przed Morgensternem i Ammannem. Adam Małysz był szósty, Kamil Stoch piętnasty.

Przetasowania w klasyfikacji TCS

Nowym liderem Turnieju Czterech Skoczni jest Anders Jacobsen, który ma 10.7 punktu przewagi nad Arttu Lappim i 16.4 punktu przewagi nad zajmującymi trzecie miejsce Szwajcarami: Andreasem Kuettelem i Simonem Ammannem. Piąty jest Adam Małysz, którego strata do podium wynosi nieco ponad dwa punkty. Szóste miejsce zajmuje Thomas Morgenstern, zaś aż na siódmą lokatę spadł po dzisiejszym konkursie Gregor Schlierenzauer. Zwycięzcę turnieju poznamy po niedzielnym konkursie w austriackim Bischofschofen, który zapowiada się nadzwyczaj ciekawie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

no proszę...współczuje, kuruj się i jedź do Bischofschofen!

Komentarz został ukrytyrozwiń

nie, w łózeczku - skutek przemoknięcia w GaPa ;) i póki co leczę się metodą "Schmittkową", który twierdzi, że sen jest dobry na wszystko ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Moniko a jak tam wrażenia z tradycyjnego oglądania zawodów na żywo? Jesteś w Austrii?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Liczę na jakąś zmianę w sprawie, o której pisze Marek. W tej chwili Bergisel jest jedynym obiektem T4S bez sztucznego oświetlenia. Wprawdzie pojawiają się problemy, bo władze miasta twierdzą, że ze względu na ogromne wydatki, związane z Euro 2008, nie są w stanie wyłożyć środków na ten cel. Ale jeśli znajdą się sponsorzy, zawody będą rozgrywane późnym popołudniem. Byle nie było tak, jak w przypadku skoczni w Wiśle-Malince +

Komentarz został ukrytyrozwiń

Brrr...jedno jest pewne - nowy system wpłynie na zwiększoną liczbę komentarzy (jeszcze nie przywykłem że pierw trzeba dać plus, potem komentarz;P)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ból Turnieju Czterech Skoczni polega a tym ,że chcąc nie chcąc część zawodów wypada w tygodniu. I akurat muszą się odbywać o 13.45, kiedy to większość ludzi ma inne zajęcia, których porzucić się nie da.

Dobrze że są ludzie, którzy zobaczą i o tym jeszcze ładnie napiszą! Rzecz jasna +

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.