Facebook Google+ Twitter

Zwycięstwo Śląska na zimową inaugurację rundy wiosennej

Na Stadionie Miejskim we Wrocławiu, w iście zimowej scenerii rozpoczęła się runda... wiosenna piłkarskiej T-Mobile Ekstraklasy. Przy obfitych opadach śniegu piłkarze Śląska w swoim tysięcznym meczu ligowym z trudem pokonali Widzew Łódź 2:1.

 / Fot. PAP/Maciej KulczyńskiOznak wiosny w sobotę próżno było szukać na ulicach Wrocławia. Wrocławianie "piłkarską wiosnę" przywitali przy obfitych opadach śniegu, który w stolicy Dolnego Śląska padał od samego rana. Jedyną oznaką zbliżającej się wiosny były zieleniące się koszulki fanów Śląska Wrocław podążających w stronę stadionu.

Pierwsze "wiosenne" spotkanie rozpoczęło się ciekawie. Już dziesięć minut po pierwszym gwizdku wynik otworzył Bartłomiej Pawłowski, który po indywidualnej akcji mocnym strzałem z krańca pola karnego pokonał stojącego w bramce gospodarzy Mariana Kelemena. Niespełna 3 minuty później okazję na wyrównanie miał Christian Diaz, jednak argentyński napastnik ustawiony kilka metrów przed bramką Dragojevića posłał piłkę obok słupka.

Radość kibiców drużyny przyjezdnej nie trwała jednak zbyt długo. W 15. minucie po zamieszaniu w polu karnym futbolówka przekroczyła końcową linię boiska i arbiter podyktował rzut rożny. Po dośrodkowaniu Mili piłka wpadła pod nogi Ćwielonga, ten spudłował, jednak pożytek z odbitej piłki zrobił Marek Wasiluk i na tablicy wyników pojawiło się 1:1.

W 24. minucie Śląsk miał poważną okazję, by wyjść na prowadzenie, jednak Christian Diaz, będąc sam na sam z Dragojevićem, uderzył prosto w bramkarskie rękawice. Później wrocławianie mieli jeszcze kilka okazji na 2:1, jednak za każdym razem brakowało szczęścia, by postawić „kropkę nad i”. W końcówce pierwszej połowy Śląsk miał wiele szczęścia, na nieco ponad 6 minut przed końcem regulaminowego czasu gry piłka uderzona przez jednego z graczy Widzewa odbiła się od poprzeczki.

Obraz gry po przerwie nie uległ zmianie, stroną dominującą, lecz ciągle mało efektywną był Śląsk. Mistrzowie Polski wielokrotnie oddawali strzały na bramkę Widzewa, jednak przez długi czas żaden z nich nie miał finału w siatce. Dopiero na 10 minut przed końcem spotkania tę niemoc przełamał Waldemar Sobota, który po skomplikowanej i dość chaotycznej akcji wyprowadził swój zespół na prowadzenie i rozgrzał wrocławską publiczność tak, że najzagorzalsi kibice, nie przejmując się mrozem, zdjęli koszulki. Radość ta mogła jednak nie trwać zbyt długo. Dwie minuty później celny rzut wolny z dużym poświęceniem wybił Marian Keleman,

Mimo usilnych starań piłkarzy Śląska wyniku nie udało się już zmienić.

Śląsk Wrocław - Widzew Łódź 2:1 (1:1)

Bramki: Wasiluk (16'), Sobota (81') - Pawłowski (10')

Śląsk Wrocław: Kelemen, Socha, Kowalczyk, Wasiluk, Spahić, Sobota, Stevanović (83' Elsner), Kaźmierczak, Mila, Ćwielong (90' Patejuk), Diaz (69' Ł. Gikiewicz).

Widzew Łódź: Dragojević, Broź, Abbes, Phibel, Gavrić (46' Kaczmarek), Bruno (73' Dhifallah), Bartosiewicz, Nowak (63' Rybicki), Pawłowski, Bruno, Dudek, Stępiński.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.