Facebook Google+ Twitter

Zwyczajni bohaterowie

Oprócz subiektywnego dobra mamy do czynienia ze złem subiektywnym i z modnym ostatnio "mniejszym złem", które nie jest niczym innym jak usprawiedliwieniem zła pod pozorem, że czyniąc to mniejsze, uniknęło się większego

Bardzo często przeciwstawiamy zwyczajność bohaterstwu, a nadzwyczajność miernocie. Wydaje się rzeczą naturalną domagać się od ludzi, by stali na wysokości zadania nie tylko jako pracownicy zatrudnieni w rozmaitych zawodach i wykonujący przeróżne zadania, ale także, by byli na poziomie jako ludzie.

Naturalność takich oczekiwań uzasadniona jest poglądem, że człowiek jest najbardziej sobą, kiedy spełnia się, osiągając szczyty, realizując ideały. O ile takie przekonanie jest powszechne, to już brak takiej powszechnej zgody w zdefiniowaniu ideału. Jedni bowiem dostrzegają jako ideał tylko to, co dobre i szlachetne, inni zaś, chociażby w świecie przestępczym, widzą go również w tym, co stanowi swego rodzaju kumulację zła. Czy rzeczywiście można zgodzić się z poglądem uznającym ideał w przekreślaniu uznanego dobra i wykorzystywaniu gwałtu i przemocy do zdobywania sławy bohatera?

To jest pytanie, na które można odpowiedzieć, jedynie odwołując się do świata wartości. Jeżeli dobro jest wartością, to jego przeciwieństwo, czyli zło, nie może nią być, jeżeli piękno jest wartością, to nie może nią być brzydota, jeżeli sprawiedliwość jest wartością, to nie można za nią uznać niesprawiedliwości, jeżeli prawdę uznajemy za wartość, to nie możemy za nią uznać kłamstwa.

Nie wszyscy jednak zgadzają się z takim poglądem. Dlaczego? Otóż z tego powodu, że uważają, jakoby każdy człowiek z osobna, według własnego uznania, miał prawo decydować o tym, co jest dobre, piękne, prawdziwe i sprawiedliwe.

Na taki pogląd można patrzeć anegdotycznie. Kiedyś mama ostrzegała swojego synka mówiąc: - Jacuś, nie jedz tego, bo to jest złe. Na co Jacuś mający niewiele ponad dwa lata odpowiedział: - Mamo! Ja lubię to złe. I chyba w dziecięcej intuicji wyraził głębokie przekonanie, że istnieje prawda obiektywna, na którą powoływała się mama, wyrażając ogólny pogląd, i prawda subiektywna, której zwolennikiem był Jacuś.

Współcześnie takich Jacusiów mamy miliony. Oprócz tego subiektywnego dobra mamy oczywiście do czynienia ze złem subiektywnym, a ponadto z modnym ostatnio "mniejszym złem", które nie jest niczym innym jak tylko usprawiedliwieniem zła pod pozorem, że czyniąc to mniejsze, uniknęło się większego, a więc w sumie postąpiono dobrze.
Mówiąc o pięknie, myślimy o pięknie natury, całej natury, tej żywej i nieożywionej, ale na co dzień, często nieświadomie, jesteśmy skłonni ograniczać jego zasięg do wytworów ludzkiej kultury, literatury, muzyki, architektury, malarstwa, teatru, kina i tym podobnych dziedzin, raczej będących materialnym dziełem człowieka.

Mamy świadomość, że najbardziej wartościowe jest piękno duchowe, zdobiące człowieka jako osobę. Wiemy o tym i pragniemy takiego piękna, ale mimo to rzadko jest ono eksponowane i propagowane w sposób wystarczający, bo jest to piękno budowane wielkim trudem wewnętrznym i trudne do sprzedania. Poklask i krzykliwą reklamę mają za to zapewnione chwytliwe, tanie i ulotne objawy piękna człowieka: zgrabna sylwetka, zwłaszcza w supermodnych kreacjach, obwieszona świecidełkami, najlepiej z kuszącym tłem muzyczno-słownym. Wszechwładna moda, na której spryciarze zarabiają fortuny, dobrze wie, jak usidlić i złapać w swe sieci naiwnych poszukiwaczy piękna.

Także ze sprawiedliwością nie jest łatwo. Rozmaite formy jej realizacji dotyczą stosunków między jednostkami, jednostek ze społeczeństwem, społeczeństw z innymi społeczeństwami. Sprawiedliwość to przecież powszechny ład oparty na zasadach. No właśnie, ale jakich? Doświadczenie systemów prawa, które obowiązywały na przestrzeni chociażby ostatnich siedemdziesięciu lat wskazuje, że sprawiedliwość była mierzona wiernością systemom władzy, zaś władze miały swoją wizję sprawiedliwości, chociażby taką, że sprawiedliwe było tylko to, co sprzyjało realizacji ich programów politycznych, a nawet ideologicznych. Wnioskiem z tych doświadczeń było przekonanie, że nie można liczyć na ludzką sprawiedliwość. Ale jeżeli nie na ludzką, to na jaką?

Pozostała prawda. Już Piłat zlekceważył pytanie o prawdę. Cóż to jest prawda? Dobrze, kiedy mi służy, ale jeżeli jest przeciwko mnie? Istnieje prawda albo jej nie ma. Ewangelia mówi: tak-tak, nie-nie. Uznaje, że prawda jest tylko jedna. Prawdą jest to, co jest zgodne z rzeczywistością. Wszystko, co jest poza prawdą, jest kłamstwem, i to we wszystkich dziedzinach życia. Ale odczytanie prawdy, przekonanie się do niej nie jest łatwe. Mówimy: "Prawda w oczy kole". Wiemy też, że bez prawdy nie można żyć.

Kiedy żądamy od człowieka, by w myśleniu, w przekonaniach i czynie osiągał najwyższy poziom, to tylko wyrażamy w stosunku do innych własne pragnienie ideału, świętości, bohaterstwa. To dobrze, że człowiek ma takie pragnienia. W praktyce życia częściej domagamy się doskonałości od innych, usprawiedliwiając jej brak u siebie po prostu ludzką słabością. Trzeba jednak mieć świadomość, że wszyscy jesteśmy obarczeni słabością, dlatego też musimy, stosując jednakową miarę wobec siebie i innych, być wyrozumiałymi w obliczu błędów, niedoskonałości i słabości ludzkiej. Ideały są po to, by do nich dążyć, ale nikt ich w pełni nie osiąga. Miarą człowieka jest ta wielkość, która mając na oku ideały, robi wszystko, by się do nich zbliżyć. I to jest zwyczajne bohaterstwo. Ale są i tacy, którzy dokonali rzeczy nadzwyczajnych. Im stawiamy pomniki, na nich powołujemy się po to, by uwierzyć w siebie. Skoro mogli oni, mogę i ja.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Trafia mi się gratka niebywała. Mam okazję polemizować z mędrcem i człowiekiem dobrym (zwróćcie Państwo uwagę, że pojęcie Dobry Człowiek zniknęło ostatnio z codziennej mowy!).
Zero-jedynkowa wizja świata jest wizją świata idealnego.A ideału nie ma.
Ksiądz biskup proponuje nam wizję świata, w którym istnieje klarowny wybór pomiędzy dobrem, a złem. Tak zarysowany obraz jest rzadkością. Pomiędzy dobrem a złem istnieje wiele stanów pośrednich. Wsród nich znajduje się i mniejsze zło.
Biskup Pieronek pisze: " Sprawiedliwość to przecież powszechny ład oparty na zasadach. No właśnie, ale jakich? Doświadczenie systemów prawa, które obowiązywały na przestrzeni chociażby ostatnich siedemdziesięciu lat wskazuje, że sprawiedliwość była mierzona wiernością systemom władzy, zaś władze miały swoją wizję sprawiedliwości, chociażby taką, że sprawiedliwe było tylko to, co sprzyjało realizacji ich programów politycznych, a nawet ideologicznych." Pełna zgoda. A raczej prawie pełna (haha nawet w tym przypadku istnieją prawdy i półprawdy). Otóż nie widzę powodu, żeby analizować tylko ostatnie 70 lat. Zgoda na teorię księdza biskupa ale... w odniesieniu do całej historii ludzkości. W żadnym wypadku nie pomijając ostatnich 2000 lat. Dominacja w różnych zakątkach świata różnych religii (wszystkich) dowiodła, że prawda ma dla sprawujących włądzę (w tym i rząd dusz) znaczenie tylko wówczas kiedy jest to ich prawda.
Pisze również ksiądz Tadeusz: "Ideały są po to, by do nich dążyć, ale nikt ich w pełni nie osiąga." Wskazuje tym samym, że skoro ideału nie ma, to musimy godzić się ćwierćideały i półideały, a więc i na ćwierć prawdy i półprawdy. A w konsekwencji na mniejsze zło.
Historia ludzkości, a historia Polski szczególnie dowiodła, że spectrum rozwiązań każdej sytuacji jest olbrzymie. Ideał jest jeden - jedno też jest rozwiązanie idealne. Rozwiązanie, któremu można przypisac stygmat prawdy. Wszystkie pozostałe są tylko rozwiązaniami mniejszego zła.
Ludzie są omylni. Chcę wierzyć, że wszyscy jesteśmy z gruntu dobrzy (ech, ta moja idealistyczna wiara!). Mimo zadekretowanego dobra popełniamy czyny niegodne, złe lub tylko zasługujące na pogrożenie palcem. Skoro mamy prawo do popełniania błędów, to piętnowanie mniejszych lub większych niegodziwości samo w sobie staje się niegodziwe. Tym bardziej, że błędy (czytaj czyny o wartości mniejszego zła) popełniamy wszyscy. Dowodem tego są liczne przeprosiny mężów stanu, hierarchów kościelnych nie wyłączając z tej grupy i papieży.

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Skoro mogli inni, mogę i ja" - chyba wiele wspaniałych pomysłów nie jest realizowanych tylko dlatego, że ludziom brak wiary we własne siły i zdolności. A czasem też odwrotnie - zbyt mocno w nie wierzą...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.